List otwarty do producentów motocyklowych ubrań dla kobiet.

Kochani producenci motocyklowych ciuchów dla kobiet! 

 

Słuchajcie, jest problem.

My, motocyklistki, nie mamy się w co ubrać. Serio. No nie mamy wyboru. Piszę do Was ten list, bo ktoś tu wreszcie musi wziąć sprawę w swoje ręce to znaczy w swoją klawiaturę. Bo wiecie, ja wszystko rozumiem, ja też mam Instagrama, też widziałam Tomb Raidera, Transformersy i tę reklamę Pepsi z Beyonce, widziałam to wszystko, ja wiem, że się można zapatrzeć. Ale jest mi trochę smutno, jak pomyślę sobie, że taki facet wchodzi do sklepu z kombinezonami i może sobie wybrać, czy on chce być bardziej Rossim, czy Marquezem, czy taki bardziej kolorowy chce być, czy może jednak czarno-biały, po czym wchodzę taka ja i do wyboru mam różowe kwiatki albo ewentualnie kwiatki fioletowe, a nie przepraszam, z fioletowych nie ma rozmiaru. No i ja w związku z tym, kochani producenci, taką krótką listę przygotowałam, może nawet nie zażaleń, co przemyśleń, i fajnie by było jakbyście zerknęli, no bo jakby nie patrzeć, procentowo to nas wychodzi jakieś 51,6% i nawet zakładając, że co dziesiąta kiedyś w swoim życiu wsiądzie na motocykl, to już się tak jakby opłaca przeczytać.

Po pierwsze – już parę lat regularnie zakładam i zdejmuję kask i włosy to mi jeszcze nigdy niewymuszenie kaskadą fal nie spadły, że nie wspomnę o slow motion (no, może parę razy mi wyszło, ale już mi się nie chce wcześniej wstawać). Ja rozumiem, że to akurat nie do Was, ale jakbyście się widzieli z kimś z Shoei’a albo Airoh’a to im powiedzcie, że jakby co, to my tutaj wciąż walczymy z lokówką.

Po drugie – a nie, z makijażem to nawet nie wspomnę.

No dobra, po trzecie – co Wy macie z tymi kwiatkami i naszywkami, to ja doprawdy nie wiem. Czaję wszystko – jak miałam siedem lat to też kochałam różowy i jakbym mogła, to wykąpałabym się w stokrotkach, ale Chryste Panie, ja już mam lat trzydzieści i jednak trochę wyrosłam. Rozumiem, że kobiecość, że delikatne jesteśmy jak płatki róży, że lica mamy subtelne jak najrzadsze odmiany orchidei, ale to wcale nie znaczy, że musimy mieć to od razu naszyte na tyłku! Rozszerzcie nam gamę kolorów, bo jak na razie wybór między liliowym a fuksją jest dla nas trochę niewystarczający.

power-rangers-pink-ranger-morphsuit

Po czwarte – nikt mi wcześniej nie powiedział, że w kombinezonie to będzie tak niewygodnie i w ogóle nie jak w reklamie. Oczywiście, tutaj nam Honda pewnie zapuka w ramię szepcząc, że safety first, a w ogóle to you meet the nicest people i tak dalej i ja się absolutnie zgodzę, że, parafrazując Jemioła, first bezpieczeństwo second zabawa, no ale to bądźmy konsekwentni. Jak już wsadzamy Beyonce na Hayabusę to dajmy jej jakieś ciuchy normalne, a nie robi dziewczyna wygibasy w lateksie i potem my, biedne matki i żony kartoflanej krainy próbujemy sobie takie z włóczki uszyć, bo kogo to panie stać na świecące materiały, i nijak nam nie z tego nie wychodzą seksowne wdzianka kobiety-kot, a poprzeczka jak wysoko zawieszona, tak wisi. Tak na serio – jakbyście tam spotkali kogoś z reklamy, to szepnijcie im, że jazda na motocyklu jest wystarczająco spoko, a Beyonce wystarczająco zachwycająca, i naprawdę można jej dać zwykły kombinezon, i niech ona się tam oblewa tą pepsicolą czy czym tam chce, grunt, żeby było bezpiecznie i bez wciskania ludziom kitu.

Po piąte – ja wiem, że większość facetów składa się głównie z tułowia i nóg i jak się przepchnie uda, to już dalej jakoś pójdzie, ale u nas to jednak nie przejdzie. My jesteśmy gruszki, jabłka, klepsydry, mamy figury pełne albo chłopięce, nogi krótkie albo długie, biodra wąskie albo szerokie, i jeszcze się taka nie trafiła, co by jej we wszystkim było dobrze, a jeśli się trafiła, to na pewno się już do niej nie odzywamy. Wy mi teraz pewnie powiecie, że faceci też gruszki, jabłka albo dryblasy i trzeba sobie jakoś radzić, ale wam na każdym kroku nikt nie wciska tabletek na nadmiar wody w organizmie czy tam inny szybszy metabolizm, więc wiecie – u nas presja jest jakby spora. Ja tam nikomu nie każę otwierać od razu pięciu nowych linii dla każdego typu figury, ale można na przykład od początku grać w otwarte karty i określić, co i dla kogo. Weźmy takie Dainese – mogliby od razu powiedzieć, że słuchajcie, u nas w kraju kobieta to przede wszystkim są cycki i tyłek i jak nie masz C albo D z przodu to weź nie przychodź, unikniesz publicznego upokorzenia wklęsłym kraterem w miejscu, które powinno być sowicie wypełnione przez naturę. Ewentualnie wróć jak sobie zainstalujesz implanty tyłka:

 kombinezon damski Dainese

Po szóste, ostatnie – błagam, niech im ktoś opowie, jak to jest w damskim kombinezonie w toalecie.

Ja nie wiem, może jakieś suwaki dodatkowe? Guziki?

Kochani producenci, mam nadzieję, że wiecie, że ja tu tak nie do końca na serio, że ja tak przejaskrawiam specjalnie i ogólnie to trochę śmieszki-heheszki. Jednakże, temat wart jest dyskusji – praktycznie każda kobieta z którą rozmawiałam, miała na którymś etapie swego życia problem ze znalezieniem dla siebie kombinezonu/stroju na motocykl. Wybór jaki jest, każdy widzi. A nas, motocyklistek jest coraz więcej – z kuchni już wyszłyśmy, pozwolili nam nawet głosować jakieś 90 lat temu, no nic, tylko się za męskie zabawki brać teraz!

Koleżanki motocyklistki! A Wy o jakim kombinezonie marzycie? Co Wam przeszkadza, co Wam się podoba? Jakie Wy macie przygody ze swoimi strojami na moto? Podyskutujmy sobie trochę, ciekawa jestem bardzo, jakie są Wasze odczucia w temacie.

Aaah, i pozdrawiam Wisienkę i Olę – ale mi się z Wami super jeździło na Cirquito de Radom ostatnio! Więcej takich dni, więcej poproszę!

23 komentarze

  1. Olo
    • Monika Harwas
  2. Kasia
    • Monika Harwas
  3. Ania
    • Monika Harwas
  4. Dziewczyna na czoperze
    • ookami
      • Monika Harwas
    • Monika Harwas
  5. Sasha88
    • Monika Harwas
    • Huskacz
  6. Nika
    • Monika Harwas
      • Nika
  7. MUZEALNICZKA
    • Monika Harwas
    • Nika
    • Monika Harwas
  8. Ewelina
    • Monika Harwas

Skomentuj