Adventure Roads 2017…

czyli pierwsze wrażenia z wyprawy na Nordkapp! 

 

Szykowaliśmy się na piekło. Chłód, wilgoć, ból całego ciała, zakwasy – byliśmy nastawieni na cierpienie. Naoglądaliśmy się zdjęć z wypraw innych ludzi, jezusmaria, gdzie my jedziemy?

Okazało się, że strach ma duże oczy – pogoda była znakomita (w pewnym momencie na wyświetlaczu pokazało się nawet 27 stopni!), podróż wcale nie taka hardkorowa, a całość zorganizowana naprawdę komfortowo.

Plan był prosty – Honda Europe zaprosiła dziennikarzy, blogerów i vlogerów z całego świata, żeby zabrać ich na wycieczkę na Przylądek Północny. Byliśmy wszyscy „królikami doświadczalnymi” – to nasze sugestie i wrażenia z podróży miały pomóc Hondzie w organizacji takich eventów w przyszłości.

A jak te wrażenia?

Przede wszystkim – organizacja pierwsza klasa. Wyprawy z cyklu #adventureroads mają być skierowane do miłośników Africa Twin (ale nie tylko), którzy na swoim motocyklu chcieliby przemierzyć świat, ale nie mają czasu/ochoty na planowanie takiej wyprawy, a najważniejsza dla nich jest niczym niezakłócona przyjemność z jazdy. Tu zapewnione było wszystko – noclegi, lunche, mogliśmy nawet wziąć dodatkowe torby bagażu, co dla osób robiących relacje w social mediach na bieżąco (tyle sprzętu!!!) na pewno było błogosławieństwem.

Dla mnie samej długie podróże na motocyklu są nowością – o ile na codzień jeżdżę na 125cc i coś tam próbuję w supermoto, o tyle jedyny dłuższy odcinek, który pokonałam (w roli plecaka zresztą) to była Chorwacja w tą i z powrotem na CrossTourerze. Faktem jest, że pojechaliśmy wtedy z Andrzejem mało przygotowani, może też po prostu jeszcze do tego nie dorośliśmy, w każdym razie wrażenia mieliśmy wtedy takie sobie. Chyba padło nawet „nigdy więcej”.

A tu proszę, niespodzianka.

Norwegia zachwyca. Zapomina człowiek o zmęczeniu, jakimśtam niewyspaniu, wszelkie niewygody znikają, kiedy tuż za szybą twojego kasku rozlewają się krajobrazy takie, że żaden Bruegel by na to nie wpadł. Wróciliśmy wieczorem do domu i… jakoś tak nieswojo. Oboje zgodnie uznaliśmy, że wystarczyłby nam jeden dzień odpoczynku i spokojnie moglibyśmy jechać dalej, ba! z radością wsiedlibyśmy znowu na motocykl. To była jedna z najpiękniejszych podróży, jakie odbyliśmy do tej pory. W Norwegii doceniliśmy, czym tak naprawdę jest podróż na motocyklu – nic nie zastąpi ci tych widoków na wyciągnięcie ręki, tego wiatru i tych zapachów, a wszystko to w jakości full HD i na żywo. O samej trasie zrobię jeszcze jeden oddzielny wpis ze szczegółowym opisem miejsc, które odwiedziliśmy – tutaj sama wzmianka, że było pięknie naprawdę nie wystarczy. W każdym razie – trwamy w zachwycie.

adventure roads 2017

Podziwiam osoby, które pokonują całą tę trasę na motocyklu – wyjeżdżają z domu, obierają kierunek na Nordkapp i potem wracają tyle kilometrów. Wymaga to ogromnej wytrwałości, fizycznej i psychicznej, końskiego zdrowia i naprawdę porządnego samozaparcia. Na trasie spotkaliśmy kilku takich pozytywnych świrusów – i za każdym razem były to spotkania pełne serdeczności i radości z dzielenia się wrażeniami z podróży. O to chodzi – nieważne, na czym jedziesz, nieważne, ile kilometrów za tobą czy przed tobą, nieważne, kim jesteś na co dzień, nieważne, jak wracasz do domu, ważne, że właśnie w tym momencie cieszy cię jazda na motocyklu i poznawanie naszej planety. Chyba o to w motocykliźmie chodzi – łączy ludzi z pasją, mających po prostu radochę z tego, że pod nimi dwa kółka, a przed nimi cały świat. A świat widziany z perspektywy dwóch kółek jest po prostu niesamowity.

honda adventure roads

honda adventure roads

honda adventure roads

Spontanicznie zaczęliśmy też kręcić regularne relacje z naszej podróży. Początkowo myśleliśmy po prostu o pokazywaniu ładnych widoczków, ale Norwegia jest tak ciekawym i mało jeszcze odkrytym krajem, że stwierdziliśmy, że grzechem byłoby o niej nie opowiedzieć. No i okazało się, że kręcenie odcinków w stylu „Andrzeje w Norwegii” całkiem nam się spodobało – ja mogłam dawać upust swojemu nerdostwu i wyszukiwać ciekawe informacje o miejscach, które znajdowały się na naszej trasie, a Andrzej miał do dyspozycji motocykl, więc wiadomo.

(Więcej odcinków na YT: SM Simpson)

honda adventure roads

Cały wyjazd będziemy wspominać z rozrzewnieniem – przepiękne widoki, których urody słowa nie są w stanie oddać, świetni ludzie z całego świata, mnóstwo niezapomnianych historii, przygód i śmiechu (mam nadzieję, że było to widać w naszych relacjach). Zdecydowanie chcielibyśmy do Norwegii wrócić, już na spokojnie, bez kamer i nocnego montażu filmów w stresie. Tak, żeby można było chwilę przystanąć i pokontemplować nad rozmachem natury. Południowa Norwegia pozostaje przez nas jeszcze nieodkryta – aż korci, żeby ją odwiedzić.

honda adventure roads

honda adventure roads

I na razie, to tyle 🙂 Powoli wracamy do siebie i oswajamy się z codziennością bez wodospadów i jezior. O Norwegii powstaną jeszcze minimum dwa posty – jeden turystyczny, o którym wspomniałam wyżej i jeden o motocyklu (z pozycji plecaka, ale może uda mi się nakłonić męża, żeby skrobnął parę zdań). Chociaż im bardziej sobie przypominam nasze przygody, tym bardziej wydaje mi się, że jednak dwa posty nie wystarczą 😉

Dzisiaj natomiast o godzinie 20:00, jednocześnie na FP Piach i puder i Simpson robimy z mężem transmisję live – jeśli macie jakieś pytania dotyczące motocykla i naszej podróży, serdecznie zapraszamy! Postaramy się na wszystkie odpowiedzieć najlepiej jak umiemy 🙂

Jeszcze raz dziękuję Honda Motocykle za zaproszenie na tę podróż – była absolutnie wyjątkowa.

honda adventure roads

2 komentarze

  1. Kaś
    • Monika Harwas

Skomentuj