A właściwie, dlaczego?

Czyli o jednym, zajebiście ważnym pytaniu słów kilka.

 

Ostatni tydzień spędziłam na zmianę pod sejmem, pod senatem, pod budynkiem Sądu Najwyższego i pod pałacem prezydenckim. Rzuciłam wszystko, co miałam do zrobienia, zawiesiłam radosne posty o CRFie i naszych przygodach, odłożyłam instagramowe fikuśne filtry na bok. Nie umiem udawać, nie umiem zmieniać tematu na jakiś niezobowiązujący, nie umiem lekko i sympatycznie kiedy wcale nie jest mi do śmiechu. Przepraszam.

Ale to nie będzie tekst tylko o protestach, o niezawisłych sądach, o trójpodziale władz i o demokracji.

To będzie tekst o tym, że gdzieś po drodze zapomnieliśmy o jednym, zajebiście ważnym pytaniu.

To pytanie brzmi: „a dlaczego?”

Wiecie, my w dzisiejszych czasach mamy wszystko podane na talerzu – ludzie urodzeni już w wolnym kraju, ze swobodnym dostępem do nowości technologicznych, internetu, social mediów. Codziennie jesteśmy obrzucani hasłami – schudnij, zjedz fit-śniadanie, powiększ sobie to albo tamto, rób to i to, myśl tak i tak. Nasza generacja to generacja typu „fast food” – musi być szybko, musi być clickbajt, musi być ślicznie, słodkopierdząco i musi być tu i teraz. Może być płytko i łebkach, kto tam się będzie na to patrzył, zobacz, jakie kolory ładnie podkręcone, zobacz, jakie hasło chwytliwe.

No i myśmy się nauczyli, że nie trzeba myśleć.  

Nie trzeba dociekać. Nie trzeba szukać, sprawdzać, weryfikować. Nie trzeba pytać: „a właściwie, dlaczego tak jest?”

Nie zwalam wszystkiego na Internet – nie znałam go do czasów gimnazjum, a i tak do samodzielnego myślenia nikt nas w szkole nie zachęcał. Ale Internet i to, co nam serwuje, a właściwie to, co my sami napędzamy kliknięciami tylko nasze zobojętnienie pogłębia.

Jesteśmy bardzo podatni na slogany: „gluten zabija”, „zakwaszenie organizmu”, „szczepionki to samo zło”, „oderwani od koryta”, „jebać Unię”, czy nawet „wolne sądy”. To wszystko hasła. Ilu z nas pokusiło się o sprawdzenie o co właściwie chodzi? Ilu z nas autentycznie zagłębiło się w temat glutenu i jego szkodliwości, poczytało o systemie sądownictwa w Polsce i na świecie, zainteresowało się, poszukało i dopiero wyrobiło sobie na dany temat opinię?

Ano właśnie.

I tu tkwi problem. Nie pytamy, dlaczego. Nie żądamy źródeł, nie weryfikujemy, nie myślimy samodzielnie. A potem jesteśmy zdziwieni, że się dogadać nie umiemy. Że się obrzucamy hasełkami na wallu i nic z tego nie wynika. Że już nie ma miejsca na merytoryczną dyskusję – ani w internecie, ani w telewizji, ani w sejmie.

Przykładów jest mnóstwo, nie muszę nawet od razu sięgać do polityki.

Przykład pierwszy

Czasami udzielam się na różnego rodzaju forach motocyklowych – czasem wrzucam swój tekst, zachęcam do dyskusji, autentycznie ciekawa jestem, jakie inni mają doświadczenia. Dostaję rady – na motocyklu to musisz tak i tak, łokieć pod kątem takim, lewa noga to ma być tak i tak, a prawa w tym czasie to robi to i to, a tyłek tutaj. Tak ma być, taka pozycja.

A dlaczego?

„Instruktor tak powiedział”.

Absolutnie nie kwestionuję słów i wiedzy instruktora, ba! daleka jestem od tego, na pewno dla każdego ruchu jest tu jakieś wytłumaczenie, ale, no właśnie,

a dlaczego tak? 

O jaką zasadę fizyki tam chodzi? O jakie siły? Jak to działa? Ja nie wiem – powiedz, wytłumacz, chodź, sprawdzimy razem. Nie chcę tu nikogo ani obrazić, ani wkurzyć, ale skłonić nas wszystkich do myślenia i drążenia tematu. Zapraszam do dyskusji – moja niewiedza i brak umiejętności weryfikowania informacji kosztowały mnie kupno zbyt małego motocykla, za dużego, pękniętego kasku w cenie nowego i wymianę łańcucha ze starego na stary. Całe życie się człowiek uczy.

Przykład drugi

Jak wiecie, w wieku dość późnym jak na te sprawy wróciłam na studia. Long story short – angielski mamy w systemie internetowym, oprócz słówek i zadań z gramatyki są też dyskusje, w dyskusjach zdobywa się punkty, no taka szkoła XXI wieku. Trwa dyskusja: waluta euro, tak czy nie? Czytam komentarz: „Euro to zło, zobaczcie jak Grecja na tym wyszła, zapytajcie Greków czy są zadowoleni, Unia też zło”. Wszystko zło, jebać Unię. Odpisuję koledze – w punktach, skąd się kryzys w Grecji wziął. Podaję źródła, kilka różnych, na koniec streszczam swoje w tej sprawie stanowisko. Trochę szukałam, fakt. Dostaję odpowiedź: „wow, ale masz wiedzę”. Nie stary, jeszcze godzinę temu jej nie miałam. Ale zanim napisałam jakiekolwiek hasło sprawdziłam kilka razy, o co właściwie chodzi. Z zaznaczeniem, że jeszcze wielu aspektów sprawy nie znam, ale z chęcią dowiem się czegoś więcej. „Jebać Unię” to zajebiście za mało. Wytłumacz mi, dlaczego. Porządnie mi wytłumacz.

Przykład trzeci 

„Mnie sądy nie dotyczą, ja właściwie nie wiem o co w tym proteście chodzi, nie idę, co ja tam zmienię” – przewija się na forach, w internetowych wywiadach i w kawiarniach. A co czytałeś na ten temat? A jak działają sądy sprawdziłeś? A jakie masz prawa jako obywatel? A jak w ogóle te projekty wyglądają? Co tam chcą zmienić? Czy to usprawni działanie sądów? Czy może wręcz przeciwnie? A czy Cię to może dotyczyć? A w innych krajach jak jest, jak to działa? Przeczytaj info z lewej strony, przeczytaj z prawej, przeczytaj, co tam na zagranicznych portalach, sprawdź wszystko dwa razy. Zamknij oczy. Pomyśl. Sam. A potem skanduj hasła, ale najpierw upewnij się, że je rozumiesz i potrafisz racjonalnie wytłumaczyć.

I tu dotarliśmy do miejsca, w którym pójście na łatwiznę jest po prostu niebezpieczne. Bo ogłupiony obywatel to obywatel, któremu można wcisnąć każdą głupotę, którym można manipulować i któremu można zrobić wszystko. I tak nie będzie wiedział o co chodzi, nie sprawdzi, najwyżej pokrzyczy sobie pod postami znajomych na fejsbuku. Co on mi zrobi? Co jemu zależy?

A powinno. 

Bo widzicie, my głupi nie jesteśmy. I właśnie obudziliśmy się z marazmu. Odwracamy się tak samo od partii rządzącej jak i od ZJE DNO CZO NEJ  O PO ZY CJI. Tak samo zmęczyli nas jedni i drudzy. Tak samo nie pozwolimy sobie wciskać kitu, ani z jednej, ani z drugiej strony. Nie będziemy skandować haseł, których nie czujemy. My się nazywamy, cytując Madajczaka, Partia Wkurw. Właśnie się zebraliśmy. Mamy dość agresji, dość populizmu, dość robienia z nas idiotów. Umiemy rozmawiać, nie zgadzamy się czasem ze sobą, ale szanujemy się nawzajem i staramy się wysłuchać nawzajem swoich racji. Dużo czytamy. Chcemy się rozwijać. Chcemy się uczyć. Chcemy być świadomi. Chcemy budować coś na bazie wzajemnej empatii i zwykłego szacunku do drugiego człowieka. Chcemy być przyzwoici. Chcemy żyć normalnie.

Bardzo często pytamy A DLACZEGO?

5 komentarzy

  1. Marta
    • Monika Harwas
  2. Olo
    • Monika Harwas
  3. Olo

Skomentuj