Jesteś kobietą? Sprawdź, czy też masz ten problem z jazdą na motocyklu!

Jedna mała rzecz, a zmienia wszystko.

 

Czekałam na pierwszą tegoroczną jazdę w Radomiu jak na Boże Narodzenie jeszcze z czasów, kiedy wierzyło się w Świętego Mikołaja.

Nie to, żebym nie jeździła zimą – ale w Hiszpanii dostałam takie bęcki, że z utęsknieniem wypatrywałam „odwetu” na polskiej ziemi. CRFo, tak łatwo się nie poddam!

I nadszedł wreszcie ten dzień. Deszcze ustały, śnieg stopniał, majowa temperatura podskoczyła powyżej 5 stopni, a chmury rozstąpiły się.

Jedziemy do Radomia.

Dzień to był nie byle jaki, bo swoją premierę na torze miała mężowa Yamaha, ale to już o tym się pewnie Andrzej rozpisze w „Świecie motocykli” a ja nie będę wprowadzać spoilerów, poprzestańmy na trailerze.

Jesteśmy na miejscu.

Trochę się ociągam z ubieraniem, cośtam z kaskiem mi nie pasuje (gąbki po praniu, wiadomo – najtrudniejsza kostka Rubika), wcisnąwszy się w kombinezon przypominam sobie, że warkocza nie zaplotłam, a weź tu teraz rękę zegnij, no nieważne – w końcu jestem, pod szyję zapięta, wsiadam na motocykl, odpalam.
Odpalanie już mam opanowane, ale o tym Wam napiszę następnym razem, bo to cały akapit pomysłowości, dość stwierdzić, że skuteczność mam prawie stuprocentową.

Dobrze, jadę.
No nareszcie!

tor Radom

Tor w Radomiu należy do moich ulubionych, to znaczy z tych trzech torów, co na nich do tej pory zgłębiałam tajniki supermoto, to ja chyba Radom najbardziej. Radomskiemu obiektowi marchewki skrobie Jastrząb, bo jest wspaniały i sentyment mam do niego ogromny (tu się poznałyśmy z CRFą), a na Toruń spuśćmy zasłonę milczenia dopóki nie nauczę się hamować do apexu.

I ja teraz chciałam o najważniejszej rzeczy.

Jadę, jadę sobie, całkiem mi się fajnie jedzie, już prawie w niepamięć idą popisy hiszpańskich dzieci… mąż mnie zmachuje.

No i znowu coś źle pewnie. 

Radom supermoto

Jak mi jeszcze powie, że jak tak dalej będę jechać to się wywalę to ja się jednak tym razem chyba obrażę.

-A spróbuj ręce luźniej. Strasznie spiętą masz górę, nie boli Cię?

Jasne, że mnie boli. 

W motocrossie bolało mnie wszystko i regularnie, naturalnym więc był wniosek, że jazda na motocyklu po prostu ma boleć. Zabetonowane ręce, znaczy się, że jadę. Kierownicę zawsze trzymałam kurczowo – ale tu się nie będę bić pokutnie w pierś, bo każdy, kto na swej motocyklowej drodze spotkał dziurę, koleinę lub kamień wie, że czasem trzeba mocniej ścisnąć, no chyba, że chce sobie człowiek niezobowiązująco polatać.

Spróbuję.

Luźniej barki. Motocykl nogami.
O rany, inaczej.

Powiem Wam szczerze, że tę lekcję zaliczam do odkryć roku. Nie dość, że nagle jechało mi się po prostu wygodniej (chociaż cały czas musiałam przypominać sobie o tych luźnych barkach, jednak nawyk nawykiem pozostanie), to jeszcze pod koniec dnia nie czułam takiego zmęczenia i napięcia w plecach i szyi, jak to do tej pory bywało. Plecy same wygięły się w łuk, miednica przesunęła się do przodu, a tyłek się schował – no i to jest postawa! Zupełnie inaczej też zaczęłam pracować manetką gazu, zdecydowanie lepiej ją wyczuwałam. Hamulec, sprzęgło – to samo. Dobra rada, Andrzeju!

Do tej pory większość męskich tłumaczeń była dla mnie bezużyteczna – niby wiedziałam, że bliżej usiąść, że plecy zaokrąglić… podczas jazdy już już wydawało mi się, że złapałam pozycję, już w myślach widziałam siebie profesjonalnie powyginaną… Po czym przeglądając zdjęcia widać było tylko moje napięte jak struna plecy i elegancko wypięte pupsko.

„Widocznie kobiety mają naturalnie inną postawę” – myślałam. Co się będę zmuszać, jak mi natura tak dała, że z tyłu mi odstaje, a w szkole od dziecka klepali po plecach, że prostuj.

A tu się okazuje, że sekret tkwił w barkach. Taki banał.

W moim przypadku teoretyczne tłumaczenia nie dawały zbyt wiele – dopiero, kiedy poczułam różnicę, załapałam, o co chodzi.

 

Zaczęłam się więc przyglądać innym riderkom, ciekawa, czy problem z postawą dotyczył tylko mnie, czy jednak jest nam po prostu trudniej przysposobić się w dobrą pozycję. Bingo! Okazuje się, że dużo dziewczyn (skupiałam się głównie na tych jeżdżących po ulicy, w motocrossie nie było jakoś czasu zerknąć, a w supermoto dopiero gonię resztę) ma podobną postawę do mojej. Plecy prosto, pupa wypięta.  Myślę, że jest może być to uwarunkowane naszą fizjonomią, w końcu nasza naturalna postawa różni się od męskiej, ale wiecie co? Opłaca się trochę poluzować te barki, nawet w imię mniejszego bólu po jeździe.

Ciekawa jestem, czy tylko ja spotkałam się z tym problemem, czy może inne jeżdżące kobietki też borykają się z napiętymi barkami i rękami podczas jazdy? Dajcie znać!

Za zdjęcia dziękuję UniqueMoto i uniquemotowej żonie!

tor Radom

tor Radom supermoto

 

8 komentarzy

    • Monika Harwas
  1. Olo
    • Monika Harwas
  2. Justyna
    • Monika Harwas
  3. Marta
    • Monika Harwas

Skomentuj