3 urodowe złote rady od mamy, którym jestem wierna

…czyli parę mądrości na Dzień Matki!

Moja mama jest dla mnie synonimem klasy i elegancji. Zawsze zadbana, pięknie ubrana, z nienagannym makijażem i takimi samymi manierami. Jackie Kennedy w wersji 2.0. Niestety, nie udało mi się pójść w jej ślady, bo za bardzo kocham szare dresy i czasem jem prosto z patelni, a jak nikt nie widzi, to wcinam sernik o pierwszej w nocy, ale niedoścignionym ideałem mama pozostaje.

I jak każda mama, zwykła mi udzielać rad.

I wiecie co, ja już jestem duża, mama rad udziela coraz mniej, a ja dopiero teraz zrozumiałam, że mamine rady to jednak są jednak w cenie.

A że cennymi rzeczami warto się dzielić, postanowiłam swoją tajemną wiedzą, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, się podzielić.

I tak właśnie powstały 3 najcenniejsze urodowe porady prosto od mamy.

1.Nie dotykaj twarzy.

Podobno nieświadomie dotykamy naszej twarzy nawet dwieście razy dziennie (a ja jestem skłonna stwierdzić, że więcej). Ta rada to dla mnie numer 1, bo ma niezaprzeczalny wpływ na stan skóry, a nawet zdrowia. Dotykając nieustannie twarzy, rozdrapując niedoskonałości i wyciskając je – zapraszamy tylko bakterie do środka. Nawet często myte ręce są siedliskiem wirusów i bakterii (wyczytałam, że na klawiaturze telefonu komórkowego jest ich więcej, niż na desce klozetowej. Oh, wow.). Częste dotykanie twarzy zaognia też zmiany trądzikowe, może nasilić opryszczkę, spowodować zapalenie spojówek, a może być też dużo gorzej (np na klawiaturze komputerowej z łatwością wykrywa się bakterie E.coli czy gronkowca). Poza tym, podpieranie się i rozciąganie skóry jest zielonym światłem dla jej przedwczesnego starzenia się – maltretujemy skórę i rozciągamy ją. Powiedziała Monika, podrapawszy się po brodzie, podpierając ją drugą ręką.

2.Nigdy nie śpij w makijażu.

Kolejna rada z cyklu: bezcenne. Ojjj wracało się czasem z pracy/imprezy i taki był człowiek zmęczony… Pamiętacie, jak wyglądałyśmy następnego ranka? Koszmar, nie? Akurat z tą porada dość szybko zrozumiałam, że warto ją stosować – wystarczyło parę takich porannych zerknięć w lustro i jedno zdziwione spojrzenie męża, żeby raz na zawsze nauczyć się, że makijaż przed snem należy zmywać ZAWSZE. No dobrze, a zanalizujmy tę maminą mądrość dogłębniej – co tam się dzieje, jak położymy się spać w opakowaniu? Po pierwsze – poszerzają się i zatykają pory a produkcja sebum zwiększa się (kojarzycie tę mantrę, że „skóra nie oddycha?”). Na skórze przez cały dzień gromadzą się zanieczyszczenia środowiska, a te z kolei sprzyjają powstawaniu wolnych rodników. Wolne rodniki psują włókna kolagenowe i bam, przedwczesne starzenie gotowe. Po drugie – noc to czas regeneracji dla skóry, dlatego używamy wtedy mocniejszych, bardziej odżywczych kremów. Niedokładnie oczyszczona skóra to bariera dla aktywnych składników kremu czy serum – czyli piniondz wyrzucony w błoto, przepraszam, w demakijaż. I po trzecie – niezmyty na noc tusz osłabia rzęsy!

3.Inwestuj w dobre kosmetyki.

Przy czym „dobre” nie musi oznaczać „najdroższe”. Faktyczniw, warto zainwestować w krem, który nam służy – ma odpowiedni skład, przyjemną konsystencję i robi naszej skórze dobrze. Nauczyłam się już nie kupować pierwszego lepszego kosmetyku, ale spędzać chwilę dłużej czytając skład albo analizując wyniki w aplikacji Cosmetic scan. Mniej więcej wiem, czego unikać, a na co zwracać szczególną uwagę. Mam też w swojej kosmetyczce kilka „perełek” z górnej półki, którym ufam i do których zawsze wracam po zdradzie z nowościami na rynku. Mama ma rację – lepiej mieć mniej, ale lepszej jakości.

A Wy? Jakie rady od Waszych mam wprowadziłyście w życie? Które lubicie najbardziej? A może większość wydaje Wam się przestarzała?

Do zobaczenia niedługo!

M.

 

2 komentarze

    • Monika Harwas

Skomentuj