Targi kosmetyków naturalnych Ekocuda…

czyli moje wrażenia z wizyty na Brackiej 25.

– Matko święta, no nie wstanę.

Sięgam po telefon, mózg jeszcze śni o plaży i palmach, kołdra taka jeszcze mięciutka, mops też rozespany…  jednym półprzymkniętym okiem zerkam na godzinę: 12:15. Wyjeżdżać powinnam, z siostrą się na targi umówiłam. I pomyśleć, że jeszcze pięć godzin temu brykałam Hyosungiem w okolicach Teatru Narodowego…

Zobaczmy, czy te Ekocuda faktycznie takie cudne. Kawa wypita, rzęsa tuszem machnięta, siostra zapakowana do fury – jedziemy.

Na Targach Kosmetyków Naturalnych jeszcze nie byłam, z nieukrywaną ciekawością weszłam więc do, skądinąd pięknego, budynku przy Brackiej 25. 

Już od wejścia targi zrobiły na mnie wrażenie – dwa piętra zapełnione stoiskami wystawców, każde stoisko opatrzone banerem, wszystko to ładne, estetyczne i ciekawie zorganizowane. Tłum oczywiście gęsty, ale czegoż innego by się tu spodziewać? Moda na eko trwa w najlepsze, co mnie osobiście bardzo cieszy, kobiet w kraju też całkiem mamy sporo, w tym pokaźną liczbę zainteresowanych zdrowiem i wyglądem, a właściwie to tymi dwoma połączonymi w jedną całość. Super. Róbmy, działajmy, organizujmy.

ekocuda targi

Tu chciałam pokazać, że dużo ludzi.

Na dole moją uwagę przykuło kilka stanowisk – chwilę spędziłam przy rękawicach do demakijażu GLOV (dziewczyny dziękuję, będę testować!), skusiłam się na serum rozświetlające z IOSSI, zobaczyłam, co tam ciekawego u Lavery, dłużej zatrzymałam się przy książkach o diecie robiącej dobrze na skórę.

rękawiczka do demakijażu

Będę testować!

Drugie piętro zaskoczyło mnie różnorodnością – od poduszek wypełnionych ekologicznymi łuskami zbóż (tutaj przez dłuższą chwilę z otwartą buzią słuchałam wykładu o właściwościach gryki, orkiszu i płaskurki. Matko naturo – jesteś geniuszem), przez kobiece magazyny, aż do odmładzającego masażu twarzy.

naturalne poduszki

Tutaj pani opowiadała o eko poduszkach.

 

ekocuda targi

skrzynki, wiadomo 🙂

 

IMG_4319

Takie cuda masażem można zdziałać!

Naturalne mydła, ręcznie robione kremy, eko kosmetyki do makijażu – te stoiska przewijały się najcześciej. Niestety, niektóre marki chyba nie do końca przygotowały się na tak duże zainteresowanie – brakowało produktów, które chciałyśmy kupić, szybko kończyły się ulotki, a zdarzyło mi się też, że panie nie były w stanie udzielić mi odpowiedzi na zadane przeze mnie pytanie (byłam ciekawa, czy syntetyczne włosie w pędzlach to nylon – niby poboczna informacja, ale jakoś tak lubię się doinformować i podpytać). Brakowało mi też widocznego planu targów przy wejściu – to zawsze ułatwienie, szczególnie, jeśli szukasz konkretnej marki. (Edit – podobno plan targów i informacja była przy wejściu. Nie zauważyłam :))

Wrażenia jednak mam bardzo pozytywne – wspaniała atmosfera, kobieca energia, mnóstwo ciekawych informacji i jeszcze więcej uśmiechów. Z takimi przemyśleniami wychodziłam z Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, dzierżąc w dłoniach stosy ulotek, wizytówek i folderów reklamowych. Z kilkoma paniami chciałabym się jeszcze zobaczyć – takie interesujące rzeczy naprawdę warto pokazać tu na blogu! Jak dla mnie – takie targi to strzał w dziesiątkę. Dostałam pozytywnego kopa do działania, filozofie niektórych marek okazały się być bardzo mi bliskie, zaopatrzyłam się w ciekawe nowości… Naprawdę  nie żałuję, że jednak zwlekłam się z łóżka!

ekocuda targi

A tu pani sama robiła dekorację – wow!

Byłyście? Jakie macie wrażenia? Podobne do moich? Też interesujecie się naturalnymi kosmetykami? Dajcie znać, ciekawa jestem Waszych opinii!

Skomentuj