Zimowy wyjazd motocyklowy…

… Czyli organizacja wypadu na moto w pigułce. 

 

Jak jest za oknem, każdy widzi. Miałby człowiek ochotę spakować walizkę, kupić bilet do ciepłych krajów, zapakować tam swój motocykl i tyle go widzieli.

No i właśnie.

I jak się okazuje, właśnie tak ludzie robią, a jest ich tych ludzi coraz więcej, więc postanowiłam zainteresować się tematem i zebrać wszystkie przydatne informacje do jednego worka, przepraszam, posta.

Doświadczenia wielkiego w zimowych wyjazdach motocyklowych nie mam, bo za mną dopiero dwa, a każdy „na doczepkę”, ale poszukałam, popytałam, przywołałam własne wspomnienia, no i powstał ten tekst.

Jeżeli planujecie wypad do Hiszpanii/Włoch/gdziekolwiek gdzie mają zainstalowane słońce i chcielibyście pojeździć tam na motocyklu, to być może przyda Wam się kilka z poniższych porad/linków/anegdot.

zdjęcie-2-1024x227

TRANSPORT

Tutaj ja akurat zawsze byłam szczęściarą – albo pakowałam swoją Jadźkę do busa znajomego, z którym potem się zabieraliśmy (no dobra, mąż mi pakował Jadźkę), albo chłopcy jechali, a ja wygodnicko dolatywałam na miejsce samolotem. Ceny lotów do Hiszpanii można ustrzelić naprawdę całkiem pyszne (nawet widziałam ostatnio 150zł w obie strony), więc portfel nie cierpiał, kręgosłup też nie, a na miejscu byłam w niecałe 4 godziny. Jeśli jednak nie masz jednak własnego busa, ani znajomych będących w posiadaniu takowego, nie załamuj rąk, opcji wciąż jest kilka.

  1. Jeżeli zależy Ci na turystycznej jeździe, i po prostu chcesz pojeździć na motocyklu, żeby było ładnie, słonko i morze – wypożyczenie motocykla na miejscu będzie dla Ciebie dobrym rozwiązaniem. W internecie znajdziesz mnóstwo ofert – od polskich firm po lokalne biznesy, do wyboru, do koloru. Warto się tylko wcześniej zorientować, jak wygląda sytuacja z ubezpieczeniem takiego sprzętu.
  2. Możesz wypożyczyć samochód z Polski, i pocisnąć nim w trasę z własnym motocyklem załadowanym na pace. Tak zrobiliśmy w ubiegłym roku, a firma, od której pożyczyliśmy busa to Kangoor.pl. Moje wrażenia – z pewnością było to wygodne, ale też drogie. Trzeba się też przygotować na przekroczenie limitu kilometrów, bo o to naprawdę łatwo, w szczególności, kiedy masz ambicję na odwiedzenie wszystkich okolicznych torów.
  3. W internecie można znaleźć firmy, które zajmują się przewożeniem motocykli tam i z powrotem w takich kierunkach jak Włochy czy Hiszpania. Ja osobiście nigdy z takiej opcji nie korzystałam, więc nie mogę tu nic szczególnego doradzić. Sprawdzałam natomiast, że koszt takiej imprezy waha się od 1500zł do 2000zł, a motocykl możesz mieć dowieziony bezpośrednio na tor, albo do miejsca, gdzie będziesz chciał jeździć.
IMG_6718-1024x683

mąż się wygina

ZAKWATEROWANIE

U nas króluje Airbnb. Korzystam z tego serwisu przy większości swoich wyjazdów – sprawdził się i w Europie, i w Azji. W ofertach można przebierać – od całego mieszkania do dyspozycji, po wersję tańszą, czyli wynajmowany pokój. Z wakacji z Airbnb zawsze wracałam zadowolona, nawet wtedy, kiedy  wynajęty pokój w Barcelonie okazał się być poprzednim lokum Harrego Pottera (to znaczy się mieszkałam pod schodami – było tanio i śmiesznie).

Nasz tegoroczny plan zakładał początkowo okolice Alicante i chcieliśmy się zatrzymać u znajomego – www.payo.es, ale ostatecznie jedziemy jednak do Walencji. Alicante zwiedzimy następnym razem 🙂

Jeżeli zależy Ci na treningach enduro, ta miejscówka powinna brzmieć znajomo – Puigdemont Enduro School. Bracia Puigdemont prowadzą szkołę enduro gdzie przyjeżdżają najlepsi na świecie zawodnicy, a oprócz tego można u nich spać i stołować się. Warunki zakwaterowania też są w stylu enduro, to znaczy na pewno nie wypoczniesz, a jak się umyjesz w ciepłej wodzie to znaczy, że los Ci dzisiaj sprzyja, ale za to śniadania w postaci wielkiej jajecznicy są przyzwoitą rekompensatą.

Z miejsc przyjaznych motocyklistom znajoma polecała też Camping Bungalow Park Isabena. Jak usłyszałam magiczną kombinację słów „Pireneje” i „motocykle na miejscu” to nie powiem, aż mi się ciepło zrobiło. Zdecydowanie plan na przyszłość.

zdjęcie-4-1024x768

zdjęcie-6-1024x768

UBEZPIECZENIE 

I tutaj klops.

Jeżeli masz 30 lub więcej lat, nie obejmuje Cię już najbardziej polecane ubezpieczenie świata, czyli Euro26. Trzeba szukać dalej, a sprawa to niełatwa, bo nawet jeżeli wykupisz pakiet „sporty ekstremalne” często bywa tak, że sporty motorowe nie są w nim w ogóle uwzględnione. Zawsze lepiej sprawdzić, czy dany ubezpieczyciel w ogóle uznaje istnienie sportów z dwoma kółkami i silnikiem, i czy znajdują się one w pakiecie „ekstremalne”, czy może „sporty wysokiego ryzyka”, bo to wcale nie są te same rzeczy. Pewnie wpis ten jeszcze updatuję, bo na poważne poszukiwania polisy wyruszam dzisiaj, ale jeżeli macie jakieś podpowiedzi w tym temacie, to poproszę, bo trochę błądzę.

DOBRY HUMOR 

Wiadomo, lepiej zawsze zabierać go ze sobą.

20160414_173725_18042016201108 (2)

 

No dobra kochani, tyle linków i porad wyszperałam. Czekam na Wasze podpowiedzi, uwagi, spostrzeżenia, a następną relację zdam już z Walencji 🙂

Lecę się pakować, do zobaczenia niedługo!

M.

One Response

  1. Olo

Skomentuj