Co można robić na motocyklu zimą?

Można, na przykład, wylądować na lodzie. 

 

No bo co tu zimą robić.

Niby są sanki, ale jakieś takie małe się zrobiły, snowboard odłożyłam, kiedy moje kolana zapoznały się z motocrossem, zawsze jeszcze można ulepić bałwana, ale…

Na motocykl by wsiadł człowiek.

Tęskni się za tą kanapą znajomą, pogłaskałoby się ukochane plastiki, nadgarstek już dawno zapomniał jak to się odkręcało, żeby prędkość była, niby na fitness człowiek chodzi, ale te zakwasy to jakieś takie inne…

Za oknem minus piętnaście, świat białym puchem cały przykryty, ciemno wszędzie, głucho wszędzie, wszystko jakby przysnęło, otuliło się kocem, opatuliło depresją i czeka na wiosnę…

Ale nie mój mąż.

Zdarzyło mi się, słuchajcie, poślubić takiego wspaniałego mężczyznę, który wszędzie odnajduje pozytywy. Nawet jeśli one same schowałyby się tak głęboko, że żaden normalny człowiek w życiu by nie wywąchał i w ogóle zapomnij, że tu były jakieś pozytywne aspekty, mój mąż to jedyna osoba, która potrafiłaby je stamtąd wyciągnąć, otrzepać z kurzu, postawić lśniące w widocznym miejscu i z uśmiechem samozadowolenia uroczyście oznajmić, że o patrz, tu były cały czas, no jak mogłaś nie zauważyć.

No i w tych trudnych dla wszystkich czasach, kiedy każda istota ludzka marzy tylko i wyłącznie o tym, żeby w miarę w jednym, zakapturzonym i opatulonym kawałku wrócić do domu, ściągnąć przemoczone i uwalone solą buty, (jaki kraj takie hygge), w tych beznadziejnych, mroźnych, przesiąkniętych smogiem i wkurzeniem czasach, mój mąż zaciera ręce z radości i nóżki mu same ze zniecierpliwienia dreptają.

Nareszcie będzie jeździł po lodzie!

Mitasy już dawno założone, ciepłe rękawiczki pozdrawiają z torby, bielizna termiczna w kostkę ułożona, ortezy odgrzebane z czeluści piwnicy. Cały rok na to czekał!

Ja z tym lodem to ja tak jestem nietegez. Dopóki nie mam dokładnie pomierzone i siarczysty mróz nie trzyma równo przez co najmniej kilkanaście dni, to ja nie wsiadam. Boję się po prostu. Lepiej się czuję, jak pod kołami mam piach albo asfalt.

Nikogo namawiać nie będę, ale sama namówić się dałam. To znaczy jakoś specjalnie nie trzeba było mnie namawiać, bo wystarczy, że spojrzałam Hondzie CRF w plastiki i już przepadłam. Hondo! Tęskniłam!

IMG_8227

IMG_8226

IMG_8225

IMG_8220

Jazda po lodzie to jest zupełnie nowy dla mnie wymiar motocyklowej rozrywki – niby jedziesz, ale w sumie to się bardziej ślizgasz, niby kolce Cię trzymają, ale jednak tylne koło majta sobie radośnie w obie strony. Taki trochę żużel, tyle, że masz hamulce i można skręcać w prawo. Czy fajnie? No fajnie. Jest frajda, nie powiem, w szczególności jak się ustawi jakiś zacny tor jazdy – w długich zakrętach można sobie wesoło odkręcić manetę, w ciasnych nawrotach tylne koło całkiem pysznie łapie uślizg. Podobno chodzi o to, żeby koło uślizg łapało cały czas, ale dajcie spokój, na takie szaleństwa to był czas jak miałam jeszcze mleczaki. Bardzo przyjemnie natomiast patrzyło się na męskie popisy na lodzie, bo niby fun i zabawa, ale rzuć tylko magiczne hasło wyścig i żarty na bok, to są poważne zawody o Puchar Najbardziej Zawziętego Samca Na Jeziorze, a nie tam jakieś głupoty. Z perspektywy widza: flat track na lodzie. Efektowne uślizgi, prędkość taka, że ja tak nigdy w życiu, a nad tym wszystkim unosi się zapach rywalizacji. No taka niedziela.

Do wiosny jeszcze trochę, mrozy zdaje się twardo się będą przez następne dni trzymać – chyba się z tymi kolcami trochę zaprzyjaźnię. Nareszcie znowu wszystko mnie boli, siadam w slow motion i nie mogę otworzyć górnej szafki w kuchni – było jeżdżone! Podoba mi się to, że jazda po lodzie wymaga absolutnej koncentracji, a całe ciało musi być gotowe na wszelakie niespodzianki. Po 2 godzinach czułam się bardziej wymęczona, niż po ostatnich hardkorowych interwałach, pod koniec których step niebezpiecznie zaczął przypominać mi poduszkę.

IMG_8256

Byle do sezonu, jakoś damy radę!

A jakie są Wasze sposoby na przetrwanie?

Do zobaczenia w następnym poście!

M.

8 komentarzy

  1. Olo
    • Monika Harwas
      • Olo
        • Monika Harwas
          • Olo
          • Monika Harwas
  2. Justyna
    • Monika Harwas

Skomentuj