Świątecznych życzeń kilka.

Ja tak sobie wymyśliłam, że w tym roku to na spokojnie. 

 

Żarty, anegdotki, wszystko fajnie, ale jakoś wewnętrznie czuję, że przydałoby się nam coś innego.

Ja tak się czasem patrzę, przyglądam, tak analizuję trochę trochę za dużo, tak myślę, potem jeszcze myślami do tych myśli wracam, a na koniec myślę o tym wszystkim jeszcze raz, żeby się upewnić czy ja na pewno tak właśnie myślałam, no i wymyśliłam, że chyba najbardziej nam wszystkim w tym roku potrzebna jest refleksja. Taka miła, fajna, taka z dala od dramatów wszelakich, z dala od krzyków i przepychanek, za to z kocykiem w renifery i kubkiem ciepłej herbaty. Taka serdeczna, szczera, taka po prostu fajna, ale bez ciśnienia na bycie fajną.

Dlatego chciałabym w tym roku złożyć życzenia Wam, bo ja wciąż nie ogarniam że ktoś mnie tu czyta i że mu się to fajnie czyta (takkkk!), ale też chciałabym dołączyć do tych życzeń swoją osobę, bo mi chyba też takie rzeczy, co tu je zaraz wymienię, są potrzebne.

Zatem do życzeń. Od razu uprzedzam, że w natchnieniu pisałam, dzieci mi w radio przygrywały piosenki świąteczne, a mops się jakoś tak z czułością na mnie patrzył, więc może być rzewnie. No ale Święta w końcu.

-życzę nam, żebyśmy czasem zwolnili. Żeby muszę to skończyć do dzisiaj, to jest na wczoraj, asap i jak nie napiszesz tego raportu to wszyscy umrzemy raz na jakiś czas było trochę śmieszne. Życzę nam, żeby czasem ważniejszy był ptaszek za oknem, co tak śmiesznie wygląda, no obczajcie tego ptaszka, jak on śmiesznie wygląda, raport jaki raport?

-życzę nam, żebyśmy czasem wyłączyli komputer i odłożyli telefon. Serio. Ja wiem, że ja blog, i że internety i tak dalej, i że lajki trzeba, ale wiecie co? Prawdziwe życie jest TAM, nie tutaj. Tutaj też jest spoko, nie powiem, są śmieszne koty, dzieci grające na ukulele i filmy z wielorybami, ale najlepsze rzeczy dzieją się w realu. Nie znajdziesz ich na snapie, na fejsie czy innym instagramie. Łap je szybko, bo Ci uciekną.

-życzę nam, żebyśmy czasem nie mieli własnego zdania, bo potrzebowałabym zgłębić temat i się nad nim zastanowić i wtedy się wypowiedzieć.

-życzę nam, żebyśmy czasem nie mieli racji, a czasem byli jej szczęśliwymi posiadaczami

-życzę nam, żebyśmy zauważali, że czasem nie mamy racji, bo czasem racji nie ma nikt, po prostu. Albo mają ją wszyscy.

-życzę nam, żebyśmy polubili poniedziałki. I żeby każdy poniedziałek był początkiem czegoś fajnego

-życzę nam, żebyśmy się dużo śmiali i przede wszystkim z siebie samych

-życzę nam, żebyśmy nie brali wszystkiego do siebie, no chyba, że życzenia

-życzę nam, żebyśmy się słyszeli, a nie słuchali

-żebyśmy wstawali rano z uśmiechem (oo, to trudne, ale są tacy podobno, no to jest nadzieja)

-żebyśmy czasem się zastanawiali wystarczająco długo, a czasem nie zastanawiali się wcale. I umieli odróżnić te dwie sytuacje, to też ważne w sumie.

-życzę nam, żeby pralka oddała nam wreszcie wszystkie zjedzone skarpetki, no bo ileż można, każdemu się w którymś momencie cierpliwość skończy

-życzę nam żebyśmy się porównywali do innych, ale łaskawiej. Porównywania podobno uniknąć się nie da, ale już zmienić punkt widzenia jak najbardziej

-życzę nam żebyśmy spełnili kolejne marzenie ze swojej listy, no bo przecież nic takiego kopniaka nie daje, jak spełnione marzenie rencyma własnymi!

-życzę nam, żeby już były nowe odcinki „Gry o tron”!!!

-żebyśmy się mniej bali, albo żebyśmy nie musieli się bać

-żebyśmy byli sobą i się do siebie przyznawali. Żebyśmy narobili trochę głupot, a potem się z nich cieszyli, żebyśmy się głośno śmiali, głośno mówili swoje zdanie, nie bali się łez i słabości. Żebyśmy się polubili wreszcie, tak naprawdę.

-i na koniec, takie moje ukochane, takie, które chciałabym, żeby mi w życiu przyświecało: życzę nam, żebyśmy byli przyzwoici. Tylko tyle i aż tyle.

Wesołych Świąt 🙂

img_2147

Skomentuj