Jaki motocykl kupić na pierwszą crossówkę?

Z cyklu: nauczcie się na moich błędach. 

 

No bo gdyby motocykle były sukienkami z Zary, to żadna z nas by nie miała problemów z zakupem! Ten czarny poproszę, albo ten czerwony i czy jest S, paragon, dziękuję, do widzenia, kartę stałego klienta, a oczywiście, poproszę. Byłybyśmy ekspertkami – w tej Hondzie to Ci grubo, weź Yamahę bo wyszczupla, jezusmaria patrz, kateemy na wyprzedaży, wezmę, do butów mi będzie pasował!

Żeby to takie proste było, to my byśmy już dawno się wymieniały dwusuwami na „sprzedam, kupię, zamienię”, już dawno byśmy sobie linki podrzucały i godzinami debatowały czy brać czy nie brać, i a, wezmę, najwyżej odeślę.

A tak,  jak jesteś sama jedna i znikąd pomocy, to możesz sobie co najwyżej wybrać okleinę na Allegro.

Tak to jest w życiu, że coś się kończy, coś zaczyna, była wiosna i lato i się jeździło, a teraz jest jesień i zaraz będzie zima, i jeździć już nie będzie można, ale będzie można, uwaga, kupić se motocykl.

I tutaj czytajcie uważnie, bo ja dostaję dużo zapytań co kupić i jak zacząć, bo co jak co, ale w zaczynaniu to ja akurat jestem dobra i być może dlatego w wieku 29 lat zaczęłam pisać pracę licencjacką, no ale nieważne, zapytań dostaję dużo, to jest dostałam ostatnio trzy zapytania, i to jest absolutnie wystarczający powód, żeby o tym zagadnieniu napisać post.

Już się zdecydowałaś – chcesz się bawić w offroad. Marzysz o piachu w zębach i na szkłach kontaktowych, na myśl o zakurzonym warkoczu czujesz lekkie podniecenie, z największą przyjemnością będziesz zeskrobywać błoto z butów i nie lubisz swoich wiązadeł krzyżowych. Jeżeli przeczytałaś poprzednie zdanie i krzyknęłaś: JEEEJ, JAK NAJLEPIEJ!, to śmiało czytaj dalej, pomogę Ci wybrać swojego pierwszego motocrossowego przyjaciela.

17.02.2016 Warszawa , Wywiady Barrego . Osobowosc . Monika Harwas . Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Zaczynamy.

Zapnij pasy, oto Mój Pierwszy Poradnik Co Kupić Oraz Od Czego Trzymać Się Z Daleka.

1.Nie kupuj 85tki.

Jeśli masz więcej niż 15 lat i dysponujesz wzrostem od 160 w górę, to zaklinam Cię, nie kupuj 85tki. Przede wszystkim: jeżeli spełniasz powyższe kryteria, to 85tka jest na Ciebie po prostu za mała. Umęczysz się na tym obrzydliwie, wyrobisz sobie złą postawę, a co za tym idzie złe nawyki, a Twój kręgosłup znienawidzi Cię już po pierwszym treningu.  To jest tak, jakby próbować tańczyć tango w balerinach swojej 10-letniej siostrzenicy. Albo jakby trenować nurkowanie w ogrodowym dmuchanym baseniku. Czyli jak się uprzesz to niby spoko, ale idź pan w… tego. Ponadto: jak już po trzecim treningu stwierdzisz, że jednak z niej wyrosłaś (ha ha, no co Ty), to 85tkę jest niestety trudno później sprzedać. Chętne do jazdy dzieciaki jakoś wcale nie rzucają się jej pod koła, a ich rodzice nie obrzucają Cię entuzjastycznie milionami monet, krzycząc TAKE ALL MY MONEY!!!! Ostatecznie w akcie desperacji obniżasz jej cenę i obie niebezpiecznie zbliżacie się do skraju swojej godności, a na koniec orientujesz się, że brakuje jeszcze pięciu dych.

2. 125 w dwusuwie to dobry pomysł.

Chyba najwięcej dziewczyn jeździ właśnie na 125tkach. Zalety: większości dziewczyn o średnim wzroście (i wyżej) jest na nim po prostu wygodnie. Można się oczywiście bawić w wycinanie kanapy, ale najpewniej dość szybko się przyzwyczaisz do normalnej wysokości. 125 są w miarę lekkie i nie powinnaś mieć większego problemu z podniesieniem swojego motocykla jak się wywalisz, no chyba, że jesteś mną, no to wtedy będziesz musiała wzywać Andrzeja leżąc przygnieciona gdzieś w rowie, ale na szczęście, ja jestem sobą a Ty jesteś Tobą i ja sobie najwyżej po prostu poleżę w tym rowie.

Czy ktoś może zawołać Andrzeja??

Wady (chociaż to niekoniecznie można nazwać wadami). 125 idzie wszystko, albo nic. To znaczy, że albo odkręcasz manetę i modlisz się, żeby jakoś to było i błagam tylko nie zęby, albo mocno niestabilnie pierdzisz i w sumie to też walczysz o życie, bo głęboko odczuwasz każdą nierówność terenu, a pamiętajmy, że jesteśmy w świecie motocrossu i tutaj o to chodzi, żeby było nierówno. Dwusuwy „szarpią”, chyba tak to można najbardziej obrazowo opisać. Można się do tego przyzwyczaić i potem już jest super, ale ile Cię wcześniej wytrzęsie, to Twoje. Ja przyjemność z jady odczułam dopiero, jak nauczyłam się płynnie operować gazem, ale zaraz potem się wywróciłam i umarłam se kolano, więc w sumie nieważne. Podsumowując: 125 są fajne i popularne wśród dziewczyn.

3. 250 też są spoko.

Tutaj nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia i imponującej wiedzy, bo jechałam na czterosuwie w terenie może ze dwa razy i za każdym miałam wrażenie, że właśnie ujeżdżam tyranozaura, ale 250 też są lubiane wśród przedstawicielek naszej płci.  Fajne jest to, że łagodniej oddają moc. Czyli w praktyce można delikatniej odkręcić gaz i  motocykl płynie, a dziury i kamienie bolą Cię mniej i żołądek nie obija Ci się o brodę przy każdej nierówności. Jeżeli 125 jest narwanym terrierem, to 250 z pewnością będzie dostojnym wyżłem. Czyli można się ganiać i jest fajnie. Na 250tce jazda jest bardziej stabilna, zdecydowanie mniej Cię ta maszyna wytrzęsie, ale pamiętajmy, że w środku jest też więcej szatana, czyli wszystkiego jest więcej, ciężej, ale i szybciej.

Wady – bez Andrzeja nie podnoś.

4. Zainwestuj w kask i ochraniacze.

O tym zrobię jeszcze kiedyś oddzielnego posta, ale już dziś podkreślam, na tych rzeczach się nie oszczędza. Po prostu. Dobry kask plus porządne ortezy równa się dłuższa frajda z jazdy. I wszystkie kości w komplecie. Tutaj akurat uważam się za specjalistę, bo co jak co, ale glebnąć w zakręcie to ja umiem, i gdyby moje umiejętności szły w parze z dobrymi ortezami, to pewnie nie czekałabym teraz na wizytę u ortopedy.

5. Sprawdź źródło.

Wiadomo, najlepiej kupować od znajomej osoby, ale jak to zrobić jeśli jeszcze nikogo nie znasz? Ja sama kupując swoje pierwsze moto byłam najbardziej zielona z najzieleńszych i książkowo dałam się wpuścić w maliny. Moja rada? Popytaj. Pytaj jak najwięcej. Może ktoś zna kogoś kto jeździ? Albo mignęło ci zdjęcie na Twarzoksiążce? Pisz, radź się! Obserwuj profile zawodniczek, zobacz na czym jeżdżą, jedź na zawody, zagadaj. Motocrossowe towarzystwo to super ludzie! Poprzymierzaj się do różnych motocykli. To, że ja piszę, że cierpiałam na 85tce wcale nie znaczy, że Ty nie będziesz na niej szczęśliwa (ale nie będziesz, serio ;)). Zanim podejmiesz decyzję, spróbuj się przejechać na różnych pojemnościach, wtedy najprościej będzie ci ocenić, na jakim motocyklu czujesz się najlepiej.

A, i jeszcze na koniec:

-siniaki najlepiej przykrywa się żółtym korektorem

-rajstopy w spreyu dadzą radę nawet z fioletowym krwiakiem

-tusz wodoodporny na zawodach to jest to

Mam nadzieję, że pomogłam 🙂 No i czekam na historie, jak to było u innych! Kupiłyście i od razu był strzał w dziesiątkę? A może pierwszy motocykl był słodkim bublem? Jak to u Was wyglądało?

Widzim się niebawem!

M.

zdjęcia:

główne: Nina Budrewicz

Sławek Kamiński www.slawekkaminski.pl dzięki Sławek!

11 komentarzy

  1. Ola
    • Monika Harwas
    • Adrian z Enduro 7
    • Monika Harwas
    • Monika Harwas
    • Monika Harwas
  2. Justyna
    • Monika Harwas

Skomentuj