Jak się uczesać pod kask motocyklowy?

…czyli chyba zasłużyłam na Nobla. 

980x480

Znają to chyba wszystkie motocyklistki. Wstajesz rano, jesz  śniadanie, szykujesz się do pracy. Za oknem już widzisz tworzący się korek. Nie rusza Cię to wcale, w końcu Ty dojeżdżasz na motocyklu. Ciebie stanie w korkach nie dotyczy. Dotkliwie natomiast dotyczy Cię inny problem. Żebyś nie wiem jak kombinowała, gimnastykowała się i wymyślała nowe sposoby, balansując nieraz na krawędzi absurdu, niczym Pogromcy Mitów… Po podróży do pracy i zdjęciu kasku wyglądasz jak smutna koleżanka chińskiego psa grzywiastego. Oklapnięte, odgniecione włosy, spływający kącikami oczu make up, podkład odbity wszędzie, tylko nie na Twojej twarzy. Tak. Znam to bardzo dobrze.

Zazwyczaj się tym nie przejmujemy – włosy zaplatamy w warkocz, na to kask i gotowe. Trudno. Taka widocznie jest cena za kilka dodatkowych minut snu rano.

Ale są takie dni, że po prostu chce nam się ładnie wyglądać. Mamy w pracy ważne spotkanie. Albo randkę popołudniu. Albo umówiłyśmy się na kawę z przyjaciółkami. Są takie dni, że chcemy mieć ciastko i zjeść ciastko – korzystać w pełni z wygody dojeżdżania na motocyklu i cieszyć się nieskazitelnym wyglądem po zdjęciu z siebie wszystkich warstw ochronnych, w tym kasku.

O ile z wodoo- i kaskoodpornym makijażem wciąż walczę i uwierzcie mi, jest to walka trudna, nierówna i w ogóle jest ciężko, o tyle należy mi się Nobel albo inna równie spektakularna nagroda za odkrycie Idealnej Fryzury Pod Kask. Takiej, która:

a) jest wygodna (wszystkie znamy wrzynającą się gumkę od kucyka pod kaskiem),

b) jest nietrudna w wykonaniu,

c) naprawdę daje radę po zdjęciu hełmu, i wiem co mówię, bo testy były długie i wyczerpujące.

I tak, dzięki współpracy z marką Valera, wspaniałym zdjęciom Tomaszka Parzychowskiego i błyszczącej YZF r125 powstał ten oto instruktaż, który z dumą Wam prezentuję. Mam nadzieję, że dzięki moim poradom dylemat fajna fryzura vs pojadę na motocyklu wkrótce stanie się Wam obcy.

No to do roboty!

Zazwyczaj moje włosy po wysuszeniu wyglądają tak:

_DSC7899

…Czyli tragedii nie ma, ale okrzyków zachwytu niestety też nie ma. Są dni, kiedy wiążę to wszystko w warkocz i staram się o tym już za bardzo nie myśleć. Ale uzgodniłyśmy już, że są też takie, kiedy chcę zrobić efekt „WOW”. Od razu uczciwie uprzedzam – na efekt „WOW” należy poświęcić jakieś dodatkowe pół godziny. Czyli śpimy trochę krócej, albo na śniadanie zamiast owsianki z bananem będzie sam banan. Czasem warto, a jak patrzę na zdjęcia końcowe naszej sesji to stwierdzam, że naprawdę warto. Potrzebne nam też będą włosy o długości przynajmniej do połowy szyi. Najlepiej, żeby były nasze własne. Ot, sucharek na dobry początek.

Zaczynajmy!

Krok 1. Zrób przedziałek i rozczesz włosy. Pomocny może być tutaj grzebień ze szpikulcem, dzięki niemu przedziałek będzie równy. Może być na środku, może być z boku, to już zależy, jak lepiej się czujesz.

_DSC7906

Krok 2. Podziel włosy na partie. Najwygodniej jest zacząć od dołu. Część włosów wypuszczamy, resztę upinamy. Pasma nie muszą być równej grubości, wtedy efekt końcowy jest bardziej naturalny.

_DSC7915

Krok 3. Tutaj potrzebna nam prostownica. W moim przypadku – wspomniana Valera. Można nią kręcić albo prostować włosy i ma specjalną powłokę, dzięki której włosy nie elektryzują się (więcej informacji o prostownicy – tutaj (http://www.valeraswiss.pl/). Dzisiaj nauczę Was, jak zmajstrować sobie za pomocą takiego urządzenia piękne fale. Nie jest to trudne, ale przyda się kilka porad.

_DSC7921

Krok 4. Łapiesz prostownicą jedno pasmo włosów. Staraj się w tym momencie nie zaciskać zbyt mocno, żeby uniknąć „odgniecenia”. Nacisk możesz spokojnie zwiększać w miarę przeciągania prostownicą po włosach, a potem znowu delikatnie go zmniejszyć przy samych końcówkach.

_DSC7922

Krok 4. Przekręć prostownicę o 180 stopni. Tutaj sprawę ułatwi nam długi kabel. Włosy powinny „zawinąć” się wokół urządzenia. W ten właśnie sposób powstają loki. Teraz, starając się żeby ruch był w miarę płynny, przeciągasz prostownicę aż do końcówek włosów.

_DSC7926

Powinno Ci wyjść coś takiego:

_DSC7931

No to lecimy z drugą stroną:

_DSC7941

Krok 5. Tak, dobrze się domyślacie. Traktujemy w ten sposób całą głowę. Moja podpowiedź – jeżeli zależy Ci na naturalnym efekcie, zakręcaj pasma raz do góry, a raz w dół. Nieregularność podstawą bałaganu! Kontrolowanego, oczywiście 🙂

_DSC7952

Krok 6. Zazwyczaj staram się nakręcać pasma przy twarzy na zewnątrz. Może się to Wam trochę kojarzyć z fryzurą rodem z „Aniołków Charliego”, ale dzięki temu buzia pozostaje ładnie odsłonięta. Jeżeli chodzi o prostownicę – bardzo przydatne są nienagrzewające się końcówki – koniec z poparzonymi palcami! W przypadku tej fryzury to przydatna sprawa, zresztą zobaczcie na zdjęciu:

_DSC7956

I druga strona:

_DSC7961

No dobra, teraz jesteś trochę skrzyżowaniem pudla z Alanis Morisette.

_DSC7964

Nic nie szkodzi, zaraz to delikatnie rozczeszemy. Czyli krok 7.

_DSC7971

I efekt końcowy:

_DSC7981

BAM! Nieee no, teraz to Gisele Bundchen w latach swojej świetności! Włos zakręcony, objętość jak należy, kaskadą fal to wszystko na ramiona spada…

No dobrze.

Tylko jak to teraz przechować pod kaskiem???  

Nie żebym była jakoś nadmiernie zachwycona swoim sprytem, ale tutaj to naprawdę zdarzyło mi się błysnąć i chętnie się z Wami moją metodą podzielę. Teraz się skupmy:

Krok 8. Zaczynasz zwijać włosy od nasady w kierunku zewnętrznym. Zwijaj dzielnie, aż dojdziesz do momentu, w którym zacząć mógłby się niski kucyk.

_DSC8035

Krok 9. Teraz przyda Ci się mała spinka. Upnij włosy u nasady głowy, im ciaśniej, tym lepiej.

_DSC8039

I tak samo traktujemy druga stronę:

_DSC8044

Po zrolowaniu obu stron powinno to wyglądać mniej więcej tak:

_DSC8046

Krok 10. Teraz ważne – złap włosy cienką gumką w niski kucyk. Dlaczego niski kucyk i dlaczego cienką gumką? Bo chyba wszystkie znamy ten ból – frotki przyciskanej przez kask 🙂 Mój sposób pozwoli Wam tego uniknąć.

_DSC8054

Krok 11. Skupienie powinno teraz osiągnąć maksymalny poziom – podziel kucyk na dwa pasma i zacznij zwijać każde z nich.

_DSC8061

Powinnaś uzyskać coś takiego:

_DSC8065

Krok 12. To jeszcze nie koniec, ale obiecuję, że jesteśmy już blisko. Zrolowane pasma zwiń jeszcze ze sobą. Tutaj spokój i opanowanie są Twoimi przyjaciółmi. Im dokładniej przepleciesz te dwie części ze sobą, tym dłużej fryzura utrzyma się na swoim miejscu.

_DSC8072

Krok 13. Już z górki. Złap gumką włosy w kilku miejscach, zaczynając od końca.

_DSC8078

Krok 14. Zapewne przypominasz teraz kuzynkę Dżasminy. Swoją drogą, że też nie znałam tych tricków przed balem przebierańców w 3c…

_DSC8098

Krok 15. Zakładamy kask i w drogę! Oczywiście zachowujemy należytą ostrożność, tak, żeby nie naruszyć misternej konstrukcji na naszej głowie. Dlatego właśnie im ciaśniej wcześniej zrolujemy włosy, tym lepiej.

_DSC8104

A teraz lekcja, której nauczył mnie motocross – zawsze chowaj włosy pod bluzkę/kurtkę. To, co przypadku offroadu jest kwestią bezpieczeństwa, tutaj uchroni nas od wiatru. Wiatr wcale nie jest sprzymierzeńcem naszej fryzury. On chce ją zabić!

_DSC8231

Robimy bruuuuum!

_DSC8259

_DSC8261

_DSC8264

Dobrze, teraz chwila prawdy. Czas na zdjęcie kasku.

_DSC8113

Krok 16. Bardzo ostrożnie zdejmujemy gumki.

_DSC8125

Krok 17. Spektakularne odrzucenie włosów. Rekomendowane: slow motion, brak błyszczyka i piosenka Beyonce w tle.

_DSC8142

Krok 18. Idź i podbijaj  świat. Twoja fryzura właśnie udowodniła, że zawsze dotrzyma Ci kroku.

_DSC8164

Aha, możesz jeszcze ewentualnie poudawać Claudię Schiffer wchodzącą na pokład helikoptera. Jesteś tego wartaaaaaaaaaa!!!

_DSC8189

I jak? Dajcie mi koniecznie znać jak wam poszło z Idealną Fryzurą pod Kask! Dziękuję marce Valera za pomoc w realizacji mojego pomysłu i Yamaha Poland za udostępnienie mi motocykla do sesji. Był to dobry dzień.

14 komentarzy

  1. ela
    • Monika Harwas
    • Monika Harwas
  2. Ania
    • Monika Harwas
    • ela
      • Monika Harwas
  3. Olo
  4. kesi
    • Monika Harwas
  5. Szymon
    • Monika Harwas

Skomentuj