SZKOŁA MAKIJAŻU PIACH I PUDER ODCINEK 3!

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o podkreślaniu kości policzkowych!

 

„Weź mi tak nawal bronzera, tak mocno i dużo, ja lubię podkreślone kości policzkowe” – usłyszałam kiedyś.

Kurczaki.

Tylko, że to nie tak.

Ładnie podkreślone kości policzkowe to wcale nie zasługa trzy-centymetrowej warstwy pomarańczowego bronzera, a zupełnie czegoś innego.

Zrozumienia tematu.  

Ażeby pomóc Wam temat ten zrozumieć, jestem tu ja i mój blog, i teraz ja i mój blog Wam wszystko wytłumaczymy.

Potrzebne nam będą 2 zasady makijażu.

  1. Jasne powiększa, ciemne pomniejsza – czyli tak, jak mama i babcia zawsze mówiły o ubraniach. Wszystko, co chcecie powiększyć, uwydatnić, uwypuklić – lecimy jasnym kolorem albo rozświetlaczem. Rozświetlacze są fajne, bo mają drobinki. Drobinki odbijają światło i optycznie uwypuklają obszar, na którym znajduję się rozświetlacz. Czyli np kość policzkową. I jest wtedy fajnie.  Analogicznie, to, co chcemy schować, zmniejszyć – machamy na ciemno. W naszym przypadku to będzie pod kością, żeby sama kość jeszcze bardziej się uwydatniła. Tak. Wiem. Konturowanie. Zrobię o tym cały odcinek, żeby tam też nie było już żadnych tajemnic.
  2. Mokre na mokre, suche na mokre. Nigdy na odwrót. No tutaj troszkę enigmatycznie mi się zabrzmiało, ale już tłumaczę, o co w ogóle chodzi. Chodzi o to, że najpierw na buzię nakładamy kosmetyki „mokre” – w kremie, w żelu, w sztyfcie, wszystko, co ma maziastą konsystencję, a dopiero potem utrwalamy to kosmetykami suchymi, np pudrem. Od momentu nałożenia pudru nie wracamy już do kosmetyków mokrych. Dlaczego tak? Bo jeżeli na „podsuszoną” pudrem twarz nałożycie „mokry” kosmetyk, to:

a) nie będzie się chciał rozetrzeć

b) będą widoczne brzegi, gdzie go nałożyłaś

c) najnormalniej w świecie zrobi plamę

Podsumowując: kiedy jesteś już pewna, że wszystkie kosmetyki w kremie, korektory, podkłady, rozświetlacze itp są na swoim miejscu i wyglądają super – dopiero wtedy utrwalasz to wszystko pudrem.

Ok, zasady działania już znamy, no to co?

Podkreślmy sobie teraz kości policzkowe krok po kroku. 

  1. Na buzi mamy już korektory i podkład, kto nie ma, ten wraca do pierwszych lekcji i nakłada to wszystko na twarz.
  2. Znajdujemy kość policzkową – tutaj odsyłam do filmu, bo mogę pisać i pisać, a tam pokazałam, i to jest chyba lepsze rozwiązanie.
  3. Na kość ładujemy rozświetlacz w kremie – moje ulubione aktualnie to Rouge Bunny Rouge i Madina, ale używałam też Inglota i wcale nie płakałam jak nakładałam. Czyli miało być, że jest spoko, a wyszedł suchar. No jak zwykle. Nie zrażajmy się tym i podkreślajmy kości dalej.
  4. Jak już ładnie wklepiemy rozświetlacz i stwierdzimy, że wszystko już jest cacy pięknie, to sięgamy po puder i, a tu na pewno zaskoczenie, uwaga, nakładamy go sobie na twarz. Pędzlem miękkim, to powtarzam dla tych, co już nie pamiętają pierwszych lekcji (nieładnie, nieładnie!). Omijamy miejsce, gdzie nałożony jest rozświetlacz, a dlaczego, to wytłumaczyłam w filmie i teraz to już musicie obejrzeć!
  5. Teraz bronzer – do konturowania lepsze są te w chłodnych odcieniach. Unikajcie pomarańczowych, ciepłych barw – tym się opala, a nie konturuje. Wiadomo, że z tym chłodnym to tez nie przesadzamy – nie chcemy sobie przecież zrobić charakteryzacji na Zgniłą Pannę Młodą! Grunt, żeby nie waliło różopomarańczem i już będzie ok.
  6. Jeżeli stwierdzicie, że WIĘCEJ BŁYSKU!, to do ręki powinnyście wziąć jeszcze rozświetlacz w kamieniu. Polecam muśnięcie delikatnym, miękkim pędzlem, ale jak się uprzecie, że chcecie wklepać palcami, to się przecież nie obrażę. Aktualnie ulubione rozświetlacze w kamieniu – Bobby Brown, MAC (o taaak) i każdy połyskujący cień, bo oszalałam, że tak też można.
  7. Róż! Można, nie trzeba. Nakładamy na najwyższy punkt policzka (zazwyczaj). Niektórzy używają różu zamiast bronzera, i to też jest ok, pod warunkiem, że zależy Ci na świeżym, promiennym wyglądzie, a nie konturowaniu. Róż nie służy do konturowania. Tak robili w latach 80 i patrzcie jak na tym wyszli – do dzisiaj na Wykopie krążą stare zdjęcia Demi Moore z podpisem „nie wieeeerzęęę”. Także tego. Z różem ostrożności nigdy nie za wiele.
  8. Jesteśmy piękne! Bęc! Masz już kość policzkową! Daj znać, jak Ci poszło, czy coś jeszcze jest niejasne i czego chciałabyś się jeszcze dowiedzieć. No i oczywiście, piękno się robi ze środka, więc oprócz tego, że róż, bronzer i rozświetlacz, to jeszcze warzywka, owocki, dużo wody i jeszcze więcej uśmiechu!!!

Link do odcinka będzie sobie tutaj:

Uwaga uwaga! W następnym odcinku przechodzimy do mazania OKA! Odróbcie pracę domową!

2 komentarze

  1. Olo
    • Monika Harwas

Skomentuj