SZKOŁA MAKIJAŻU PIACH I PUDER ODCINEK 2!!!

Bierzemy się za korektory! 

 

Pierwsza lekcja już za nami, wiemy jak dobrać i nałożyć podkład, i w ogóle jeżeli chodzi o podkłady to już nikt nas nigdy nie zagnie, no chyba że Bobbi Brown we własnej osobie przyjedzie i nas zagnie, no to wtedy faktycznie nas ktoś zagnie.

Jeżeli chodzi o korektory, to rzecz się przedstawia następująco:

  • są 2 rodzaje korektorów: do twarzy i pod oczy  

KOREKTORY DO TWARZY:

  • zazwyczaj mają gęstą, lepiącą konsystencję, a to po to, żeby „przylepić się” do niedoskonałości
  • najlepiej nakładać je punktowo, w miejscu, gdzie jest jakaś niedoskonałość (wyprysk, pęknięte naczynko, przebarwienie itp.)
  • nie nakładamy ich pod oczy. Są zbyt mocne jak na delikatną skórę pod oczami, mogłyby wysuszyć skórę i przyczynić się do powstawania zmarszczek. Zmarszczki od śmiechu są super, zmarszczki od korektora są be. Ameeeeen!
  • do aplikacji najwygodniej jest używać pędzelka – może być syntetyczny (czyli giętki, nylonowy, „plastikowy” w dotyku) a może być też z włosia, ale sztywnego. Dlaczego tak? Ano dlatego, że a) korektor najlepiej jest punktowo „wciskać”, żeby dokładnie pokryć niedoskonałość, a do tego najlepsze są twarde i giętkie pędzelki, b) miękki pędzel z włosia może zostawić smugi, a poza tym korektor wejdzie między włosie, doczyścić tego później bez radykalnych metod nie da rady no i bach, po pędzlu (kojarzycie włosy lalek Barbie po myciu? No właśnie.).
  • po nałożeniu korektora na niedoskonałość delikatnie rozcieramy jego granice, tak, żeby były niezauważalne. Można robić to palcem, wklepując obrzeża w skórę, a można też rozcierać granice drugim, czystym pędzelkiem. Ważne! Nie dotykamy już korektora w miejscu, gdzie pokrył niedoskonałość. Nie chcemy przecież go zdjąć 🙂
  • są 2 metody nakładania korektora: przed podkładem albo po podkładzie. Jeżeli chodzi o metodę pierwszą – tutaj pomocne może okazać się koło kolorów. Jeżeli chcesz zakryć np świeży, czerwony wyprysk albo czerwone pęknięte naczynko – użyj korektora o zielonkawym zabarwieniu. Zielony leży naprzeciwko czerwonego na kole kolorów, nałożony na niedoskonałość w tym kolorze „sprowadzi” ją do koloru szarawego. A potem na to nałożymy podkład, i będzie pięknie. WAŻNE! Kolorowych korektorów (zielonego, żółtego, różowego, białego..) używamy przed podkładem. Dopiero po nałożeniu fluidu staną się niewidoczne. A teraz – jak się odnaleźć w świecie kolorowych korektorów do twarzy? Już spieszę z tłumaczeniem.

-zielony: pokrywa wszystko, co czerwone – świeże wypryski, naczynka, otarty nos (tak jak u mnie na filmiku :D). WAŻNE! Jeżeli masz skórę trądzikową – zwróć uwagę na to, żeby zielonym kolorem nie maziać już po wyschniętych, zabliźnionych śladach po niedoskonałościach. Zwróć uwagę, że one nie są już czerwone – mają jasnoróżowy albo szarawy kolor, prawda? Tam zielony już nie pomoże, a wręcz sprawi, że buzia nabierze takiego odcienia. Spokojnie możesz za to użyć korektora w odcieniu cielistym, a nawet delikatnie różowawym, jeżeli szarość blizn wybija się na pierwszy plan. Jeżeli chodzi o kolorowe korektory – tutaj musimy być szczególnie wyczulone, zielony TYLKO na zaczerwienienia.

-różowy: najlepszy na szarości, np właśnie w postaci blizn potrądzikowych. W ogóle różowy korektor (albo np baza nałożona przed podkładem – wróć do lekcji pierwszej) bardzo ładnie radzą sobie z szarą, „pozbawioną życia” cerą.

-żółty: używamy do przykrycia fioletowych niespodzianek, np w postaci siniaków. Na twarzy, wiadomo, takowe lepiej żeby nie występowały, no chyba, że jesteście mną i od czasu do czasu dostajecie wystającą gałęzią drzewa w twarz i wtedy faktycznie wjeżdża żółty korektor. Jest to natomiast dobra podpowiedź, jeśli (też tak jak ja) nie oszczędzacie kończyn i macie np nogi w kolorach tęczy i musicie szybko zakryć fioletowy dowód zbrodni. Wtedy gęsty, żółty korektor ratuje sytuację i już można tańcować w krótkiej sukience na weselu bez żadnych wyrzutów sumienia. Taki korektor sprawdzi się też w przypadku, kiedy dokuczają nam wypieki na policzkach, a zielony korektor okaże się być zbyt mocny.

-biały: bardzo rzadko używany, ma właściwości delikatnie rozświetlające i rozjaśniające, ale ja tam bym się z nim w ogóle nie bawiła na twarzy, bo można sobie niechcący zrobić maskę na bal karnawałowy. Dobrze wiedzieć, że taki istnieje (to samo z fioletowym), ale niekoniecznie Wam się to w życiu przyda. Czyli to tak, jak z cyklem rozwojowym lancetnika.

  • metoda druga – korektor nakładamy po nałożeniu podkładu i jego kolor dobieramy już do koloru podkładu, czyli odkładamy na bok kolorowe korektory i przenosimy się w świat beży. Dlaczego tak? Często bywa tak, że podkład pokrywa niedoskonałości i nie ma już potrzeby majstrowania z korektorami, albo potrzeba ta jest znikoma. Metoda druga jest po prostu mniej czasochłonna. Ale, no właśnie, jesteśmy w świecie makijażu, a tutaj oprócz zasad BHP panuje taka zasada, że no rules, więc wcale nie zawsze jest tak jak mówię. Czasami nakładam korektory podwójnie – przed i po podkładzie, jeżeli sytuacja wymaga mocnego i kryjącego makijażu. Czasami beżowe korektory nakładam przed podkładem, zamiast bawić się kolorowymi (pamiętajcie, że kolorowe korektory są trochę harpaganami, znaczy się to mocne skurczybyki są). I też jest fajnie, i kto mi zabroni i ja Tobie na pewno też nie zabronię, jeżeli u ciebie też się taka metoda sprawdzi 🙂

Bardzo ważne! 

Na filmiku jakoś mi to umknęło, więc napiszę tutaj: TAK, korektory nakładamy na twarz za pomocą pędzla lub palca, ALE NIE DOTYKAMY PALCAMI KOREKTORÓW W OPAKOWANIU. Z opakowania najlepiej szpatułką lub końcówką pędzla nałożyć odrobinę korektora na zewnętrzną część dłoni, a dopiero stamtąd majstrować przy twarzy palcami lub pędzlami. Dlaczego tak? Ano dlatego, żeby nie ładować na powierzchnię korektora bakterii, które potem elegancko rozniesiemy sobie po twarzy. Poza tym wilgotne środowisko w zamkniętym opakowaniu to jest po prostu Disneyland dla zarazków, bakterii i innych mitochondriów. Także tego. BHP także w Twoim domu!

Dobra, idziemy dalej.

KOREKTORY POD OCZY

Tutaj rozróżniamy 2 rodzaje:

  • korektory rozświetlające – czyli takie, których zadaniem jest rozświetlić sińce pod oczami. Zazwyczaj mają delikatną, kremową konsystencję, czasem nawet lekko wodnistą. Można nakładać pędzelkiem, można palcem, ale najlepiej zawsze „doklepać” jeszcze korektor paluchem lub Beauty Blenderem.
  • korektory matowe, obkurczające – one z kolei walczą z workami pod oczami. Mają za zadanie ujednolicić skórę na tyle, żeby worki stały się mniej widoczne. Są zazwyczaj nieco mocniejsze, mniej wodniste, a bardziej „lepiące” od tych rozświetlających.

Jeden i drugi rodzaj występuje w rozmaitych kolorach. W skrócie:

-na niebieskawe cienie pod oczami najlepszy będzie korektor pomarańczowy 

-na szare idealnie sprawdzi się różowy

-fioletowe siniaki to zadanie dla korektora żółtego 

-czerwone albo różowe obwódki pod oczami też ładnie pokryje żółty korektor

Ważne! 

Nikt nie broni używać dwóch rodzajów korektora podczas jednego posiedzenia. Czasami jest tak, że przeszkadzają nam i worki, i sińce. Wtedy możemy kombinować z dwoma rodzajami, albo poszukać jakiejś fajnej hybrydy, która łączy w sobie właściwości obu korektorów. Musicie natomiast pamiętać o umiarze. Zbyt dużo korektora pod oczy:

a) na bank się zroluje

b) może „rozpuścić” makijaż nałożony na dolną powiekę

Dlatego bardzo istotne jest dokładne wklepanie korektora. Nawet ten najdroższy i najwspanialszy zapewne po jakimś czasie zbierze nam się w załamaniach powieki. Nie należy wtedy płakać ani przeklinać, ani biec po nowy, tylko spokojnie „przetrzeć” te miejsca palcem lub pędzlem.

A tutaj link!

I jak? Są jeszcze jakieś pytania? Wszystko już jasne? Zdajcie mi relację, czy ta lekcja okazała się przydatna, i co jeszcze chciałybyście zobaczyć w Szkole Makijażu!

Paaaa!

 

7 komentarzy

  1. A.
    • Monika Harwas
      • A.
  2. Olo
    • Monika Harwas
  3. K.
    • Monika Harwas

Skomentuj