Zaczęłam sezon moto 2016…

…czyli będzie śmiesznie. 

 

W ubiegłym roku mogę śmiało stwierdzić, że „zamknęłam” sezon. Jeździć przestałam dopiero wtedy, kiedy już nawet w zimowych rękawiczkach zamarzały mi palce na manetkach, a na szybie kasku pojawił się śnieg. Mission completed –  ja zadowolona, Pszemek chyba też, Jadźka może mniej, bo zakończyła jazdę na Wyścigu Niepodległości w Sochaczewie w listopadzie i od tamtej pory nie było wychodnego.  Ale ogólnie radość i hatifnaty, sezon 2015 dobrym był sezonem.

12239615_1014062355310730_3715322781451177864_n

fot: X-cross

 

No ale mamy już wiosnę.

A na wiosnę, wiadomo, wyciąga się motur z szafy.

O ile teraz Pszemek dzielnie czeka na swoją kolej, Jadźka już swój sezon zaczęła.

12699230_1065486623493849_2028123481_o

fot: Sławomir Kamiński

Ale po kolei.

Najpierw wytarzałyśmy się w piachach na Białołęce. Łatwo nie było, bo zaskoczył nas śnieg. Zaskoczyły nas też koleiny. Zaskoczyło nas również błoto. Ale PRZEDE WSZYSTKIM zaskoczyło nas to, że zapomniałyśmy jak się jeździ. Przy czym podejrzewam, że ja zapomniałam bardziej niż Jadźka. Do Białołęki miałyśmy jeszcze dwa podejścia, każde zakończone po mniej więcej dwóch kółkach, to jest jakiś 40 minutach wygrzebywania się z piachu.

Na torze na Białołęce najśmieszniej było kiedy:

-wywaliłam się na skoku i Jadźka mnie przygniotła. Po czym wygrzebałam się spod Jadźki, po czym przygniotłam się sama sobą, po czym zsunęłyśmy się obie w dół, wzajemnie się sobą przygniatając. Ruchome piaski, czy co?

-jechałam sobie spokojnie aż tu nagle utopiłam się w błocie. Wiecie, jak mówią: „patrz tam, gdzie jedziesz”, c’nie? No to ja myślałam, że jak będę intensywnie powtarzać „nie patrz w błoto nie patrz w błoto NIE PATRZ W BŁOTO” to to zadziała. Ale, kurde, zerknęłam.

11991088_867683459968157_72617419_o

fot: Chyba coś mi się wydaje, że Karol Kędzierski.

Potem pojechałyśmy do Góry Kalwarii.

I jeżeli Białołęka jest piaszczysta, to w Górze Kalwarii stwierdzam Saharę. Tam jest piach słuchajcie taki, że nic tylko oazę na środku budować i wielbłądów wypatrywać. Tam jest taki piach, że nic tylko latać jak ten kot z dowcipu, krzycząc, że się nie ogarnia tej kuwety. Tam jest NAJpiach.

I też było śmiesznie bo:

-ja się boje koleiny i ja nie umiem koleiny. Dodać ja nie umiem piach. Równa się kata-kurde-strofa. Na szczęście, po kilku kółkach ZAŁAPAŁAM. W piachu chodzi o to, żeby nie myśleć. Nie myśleć i trzymać gaz. Dać Jadźce pole do popisu. Po jakimś czasie sama mi w koleiny wpadała! Ja się rozluźniłam i zabawa była naprawdę przednia! Tak ze dwa kółka bym oceniła, że było bardzo fajnie!

-a potem przeleciałam przez kierownicę.

Motocross w Mysiadle

Nie mam zdjęcia, jak przeleciałam przez kierownicę, ale mam, jak niechcący jadę na jednym kole.

Następnie okazało się, że zima już jest so 2015 i można też jeździć na twardych. Torach twardych. No to ciach Jadźkę do busa Andrzeja, pasami przypinamy, na kokardę ładnie wiążemy, paliwko do tego czerwonego pojemnika, stojak jest, olej jest, najazd też jest. Ruszamy.

Tylko weź to potem, kurde, zdejmij z paki.

Jadźka się gibie, pasy nie chcą puścić, bus mi się telepie, paliwo się wylewa… W końcu wylałyśmy się i my, to jest Jadźka i ja, przy czym ja byłam zdecydowanie bardziej zmarnowana. No to rozgrzewka zaliczona.

To teraz weź to jeszcze odpal.

Kopię i kopię, zamaszyście nogą macham, zaraz z tego stojaka spadnę, ale kopię dalej. Cała czerwona już jestem, pot mi spływa po plecach, w nodze to już za chwilę będę miała zakwasy… Jadźka ani drgnie. Sztywna i zimna jak Schwarzenegger w „Terminatorze”. Kopię zawzięcie dalej, już się prawie zakrztusiłam… Dobra, koniec z tym.

-Chłopakiiiiiii, odpalicie mi motoooooor???

12236783_924969870891129_205140145_o

fot: Marzena Chrostek

 

W Jankach z kolei było śmiesznie bo: 

-jak już przypomniałam sobie, o co tam w piachu chodziło, to zupełnie zapomniałam, o co chodziło na twardym. W rezultacie mój pies na rowerze mógłby być ode mnie szybszy.

-zakręty wciąż są dla mnie kwadratowe i to jeszcze na 3 razy je biorę. Wchodzę w zakręt z odpowiednią prędkością niebezpiecznie zbliżoną do zera, jestem sobie w zakręcie, wychodzę sobie z zakrętu i WYDAJE mi się, że dodaję gazu. Niestety, widziałam filmik. Bardzo mi się wydaje. Pocieszam się, że w końcu trzeba się rozkoszować jazdą a nie tam takie ściganie.

-stłukłam sobie kolanko

12015591_867683863301450_429074238_o

fot: Tutaj też chyba Karol Kędzierski

 

Jak widzicie, sezon zaczęłam intensywnie, i nie ma, że boli i nie umiem. To znaczy boli i nie umiem, ale nie pozwalam tym odczuciom zawładnąć moim umysłem! Niebawem pierwsze zawody, myślę, że mam szansę na mocny koniec stawki, to znaczy będę obserwować tyły jak coś, a wy jedźcie dziewczyny, co ja się tam będę spieszyć. Za młodu to się człowiek spieszy. Na starość się delektuje 😀

I tymże wpisem pragnę życzyć wszystkim wspaniałego, bezpiecznego i pełnego pozytywnych wrażeń sezonu! Pamiętajcie, delektujemy się jazdą i uważamy na Monikę H. na torze, bo mnie czasem koleina wypluwa na koleinę obok! Także tego.

Braaap!

4 komentarze

  1. K.
    • Monika Harwas
  2. lukasz
    • Monika Harwas

Skomentuj