Ślizganie jest spoko, czyli Monika H. i jazda po lodzie.

Co tam  łyżwy i sanki…- wyciągajcie swoje motocykle!

 

Przychodzi taka pora w roku, że roznosi mi starego. Za oknem magicznie migoczą białe płatki śniegu, mróz rzeźbi niezwykłe wzory na szybach… świat otula piękny, biały puch… No nic, tylko siedzieć przy kominku z kubkiem herbaty w jednej dłoni i książką w drugiej. Tylko, że my nie mamy kominka. Mamy za to dyskretne ADHD. I opony z kolcami.

Dobra, wróćmy do starego. No nosi mi chłopa zimą, i to tak, że trudno nadążyć. Ledwo schował motocykl po sezonie, a tu już znowu go wyciąga i montuje dętki z wkrętami i „Kochanie, teraz to będziemy po lodzie jeździć, zobaczysz, jak będzie wspaniale!”. Hmm…Co robi kobieta takiego narwańca? Wyciąga z szafy swoje ochraniacze i buty motocyklowe. I zabiera się za robienie kanapek na drogę.

Dobra, z tymi kanapkami to żartowałam, ale cała reszta absolutnie się zgadza- Moniko H., nie znasz dnia ani godziny, kiedy trzeba będzie otrzepać z kurzu swoje Alpinestars’y i ruszyć na podbój. Podbój jeziora tym razem.

635887994086129189

A jak się jeździ po lodzie? Zupełnie inaczej niz gdziekolwiek indziej! Flat-trackowcy i żużlowcy odnajdą się od razu, ale ja jako amatorsko-zapalony motocrossowiec potrzebowałam chwili, żeby w ogóle zajarzyć o co chodzi. Jak to noga dalej od motocykla? A przednie koło w drugą stronę?? To gdzie ja mam w końcu jechać??? Trochę też zajęło mi przyzwyczajenie się do myśli, że jak tylne koło wpada w ślizg, to to jest ok i o to chodzi, i wtedy się właśnie dodaje gazu, a nie odejmuje. Uff, trochę dużo tej teorii 🙂 Na szczęście po paru kółkach mniej więcej zrozumiałam istotę całej zabawy i zaczęło mi się to bardzo podobać! Co prawda jeździłam praktycznie tylko w jedną stronę, bo bałam się, że moje świeżo nabyte umiejętności są tak kruche i ulotne, że znikną razem ze zmianą kierunku jazdy, ale i tak było super! Jazda na motocyklu po lodzie to połączenie wszystkich najfajniejszych rzeczy ze snowboardu, łyżew i żużla, a to wszystko w full HD i wciśniętym „REWIND FORWARD”. No zacnie, zacnie bardzo!

635887995357375874

Andrzej tłumaczy.

 

635887995324415059

Ale że co, że noga źle???

 

635887994646023660

Wszystkie zdjęcia: Marzena „Krzysztof” Chrostek- surferskie blond włosy, wysportowana figura, objeżdża facetów na supermoto i robi sztuczki i popisy na wakeboardzie. Tak. Wszystkie chcemy być Marzeną. Cześć Marzenaaaaa! :DDD

Swoją drogą, w pięknych czasach żyjemy- w niedzielne przedpołudnie jeżdżę sobie z grupą znajomych na motocyklu z kolcami w oponach i rzecz dzieje się na zamarzniętym jeziorze, a dookoła po lodzie śmigają ludzie na najdziwniejszych maszynach świata i kilku panów nad tym wszystkim lata na paralotniach. No niech mnie, jeśli właśnie nie zdefiniowałam szczęścia.

635887994431180404 - Copy

635887994740376354 - Copy

635887994988585563

635887995034909979

635887995786620556

635887995893992943

W ogóle ludzie nieustannie zaskakują i cieszą mnie swoją pomysłowością- na takim jeziorze to ruch, słuchajcie, jak na Marszałkowskiej! Z jednej strony półnagie morsy ochoczo wskakują do przerębli, z drugiej pan z deską snowboardową i kite’owym latawcem, tutaj dzieciaki śmigające na łyżwach, a jeszcze nieopodal miły jegomość na poduszkowcu. No to jak w takim tłumie jeździć na motocyklu?? Ano da się. Oddalone miejsce znaleźć należy, następnie wyjeździć trasę, którą potencjalni przechodnie zobaczą z pewnej odległości, no i bajlando. Miejsca i lodu starczy dla wszystkich. A większość reakcji jest naprawdę sympatyczna, od zdjęć zaczynając, a na krótkiej rozmowie o motocyklowym hobby kończąc. Jeden pan na nartach nawet chciał się z naszymi narwańcami ścigać. Spokojna głowa, na plecach miał cośjakbyśmigło- miał spore szanse! Nie zmienia to faktu, że na każdej wspólnej powierzchni, czy to jezioro, czy boisko, czy cokolwiek innego- trzeba mieć oczy dookoła głowy i szanować się nawzajem. jeżeli jest wyjeżdżona trasa, to nie przecinam jej w poprzek i tak samo- jeżeli walczę z utrzymaniem jakiejkolwiek równowagi na motocyklu, to nie wjeżdżam między ludzi. I tyle. Każdy ma super niedzielę 🙂

635887995657075438

Pani mi wlazła za linię. Nie właźmy sobie za linię.

A tak naprawdę, to wyciągnij z piwnicy, co tam masz- sanki, narty, jabłuszko (oooooo, pamietacie jabłuszko?!?) i idź ponakurzaj na tym ze znajomi, z dziećmi znajomych albo z psem sąsiadów. Taka piękna zima tej zimy, że aż szkoda przesiedzieć ją w domu!

 

2 komentarze

  1. FilipS
    • Monika Harwas

Skomentuj