Jak się żyje z depresją?

Całkiem w porządku! 

 

Wiele osób przy pierwszych spotkaniach ze mną na wieść o przebytej przeze mnie depresji puka się w głowę z niedowierzaniem. Ja i depresja? Taa jasne. Przecież ja tryskam humorem, rozsadza mnie energia i rzucam dowcipasami na prawo i lewo! Ano właśnie- ja i depresja znamy się bardzo dobrze. Chyba się zakumplowałyśmy nawet. Opowiem Wam, jak to jest.

Według mnie, depresja jest jak alkoholizm. Chorujesz całe życie. Alkoholik cały czas musi zmagać się z chęcią wypicia. Ty natomiast zmagasz się z brakiem chęci do życia. Bywa i tak. Żeby zacząć w ogóle myśleć o normalnym funkcjonowaniu z depresją, musisz najpierw zaakceptować siebie. Taką, jaka jesteś. Ze smuteczkiem trawiącym duszę, z nadprodukcją łez i nadprogramowymi zapędami fatalistycznymi. Tak masz i już. Jedni maja migrenę, inni nie mają nogi, inni kręcone włosy, jeszcze inni mają zielone oczy, a Ty masz depresję. Pierwszy krok- przyjmij się z całym inwentarzem. Nie ma ludzi gorszych i lepszych. Z tym sortowaniem prezesowi trochę się przegięło, lepiej się do tego nie przywiązuj. Jesteś taka, jaka jesteś i fajnie. Z niektórymi rzeczami trzeba się pogodzić, nad niektórymi trzeba trochę popracować. Ty decydujesz, co chcesz zmienić. Po prostu. Najpierw diagnoza problemu, potem działanie.

Nie do końca ufam entuzjastycznym i rozbuchanym hasłom: „Możesz się zmienić!”, „Zmień się już dziś!”, „Zacznij się zmieniać już teraz!”, „No zmień sięęęęę!”. Słuchając i widząc takie słowa, zaczynam się zastanawiać, czy aż tak ze mną źle? Wszystko do wymiany? Mam dziwne wrażenie, że te nachalne slogany nie zostawiają pola do zaakceptowania siebie, tak po prostu, na spokojnie, na luzaku, ze słabościami też. No właśnie. A czy Ty naprawdę chcesz się zmienić CAŁA? Moja teoria- wcale się nie zmieniaj, jesteś wystarczająco fajna! Popracuj nad rzeczami, które Ci przeszkadzają, utrudniają życie, sprawiają, że nie cieszysz się nim w pełni. Reszta jest ok, nie musisz być niczyim klonem, wystarczy, że będziesz sobą. Nawet sobą z depresją.

„Nie pozwól sobie na zły humor!”. A właściwie dlaczego nie? Przecież to też część mnie, mojej osobowości, mojego świata. Nie można NIE pozwalać sobie na przeżywanie emocji. To integralny element naszego życia. Mając depresję jesteś bardziej podatna na wszelkie smuteczki, chandry, dołki i nadmierne wylewanie łez. Miętoląc cały czas w głowie myśl: „MUSZĘ coś z tym zrobić, NIE MOGĘ być smutna” wpędzasz się w jeszcze większe poczucie winy i wyrzuty sumienia. Nakręcasz spiralę. Musisz być tym bardzo zmęczona, prawda? Na tym też między innymi polega życie z depresją- na ciągłym poszukiwaniu harmonii. Czasami jedyne co musisz, to odpuścić. Ale trzeba też wiedzieć, kiedy wrócić do gry. Depresja kusi tygodniowym bezcelowym leżeniem w łóżku, oj bardzo. „Nie wstawaj, po co, to bez sensu”- tutaj nie da się złapać. 1 czy 2 dni nie pogrążą Cię ani nie ocalą. 3 dni mogą za chwilę przekształcić się w dwa tygodnie- tu powiedz „stop”. Życie z depresją to nieustanna nauka i balansowanie pomiędzy dniem resetu, kocyka i odpoczynku, a rozwalonym wyrem, wychłestaną pidżamą i skołtunionymi włosami. Nie musisz się zmuszać do bycia cały czas na najwyższych obrotach, w obawie przed nagle dopadającą Cię stagnacją. Czasami po prostu odpocznij i wpuść smutek do środka, posiedź z nim chwilę, wypijcie herbatkę, poczytajcie książkę. A potem pozwól mu odejść. Nieustanna walka za wszelką cenę może niechcący Cię wykończyć. A już na pewno zmęczyć. Harmonia i umiar. Harmonia i umiar we wszystkim.

No to jak się z ta depresją tak naprawdę żyje?

Odp: Zwyczajnie. Jak już zaakceptujesz fakt, że ją masz, uczysz się z nią współpracować. I jest fajnie! zwiedzam świat, jeżdżę na motocyklu, mam spoko pracę, wspaniałych przyjaciół i szczęśliwy, pełen miłości związek. To wszystko przyszło razem z pogodzeniem się ze sobą. A że czasem płaczę bez powodu i kocham mój kocyk? No cóż, taka jestem. I taką siebie TEŻ lubię 🙂

Perfect365(36)

 

10 komentarzy

  1. A.
    • Monika Harwas
  2. KingaK
    • Monika Harwas
  3. Beata
    • Monika Harwas
  4. K.
    • Monika Harwas
  5. ela
    • Monika Harwas

Skomentuj