6 dobrych nawyków dla zdrowego ducha.

Oh, jak ja lubię wyliczanki! 

 

W zdrowym ciele zdrowy duch, jak to mówią! A jakby tak skupić się najpierw na zdrowym duchu? O tym , jak pracować nad zdrową i piękną sylwetką przeczytać możesz praktycznie wszędzie. Internet zalewa nas informacjami o dietach, ćwiczeniach, gładkich pośladkach, cerze bez skazy, wypełniaczach i konturowaniu twarzy. A co z naszą psyche?

Jeżeli w noworoczne postanowienia wpisałaś, że wreszcie ułożysz sobie życie- od razu możesz to wykreślić. Nie ma czegoś takiego, jak „uporządkowane życie”. Życie to ciągłe zmiany i na tym ono, do jasnej anielki, właśnie polega. Zmieniamy pracę, mieszkanie, rodzą się dzieci, dzieci idą do szkoły, zamieniamy mieszkanie na dom- życie to ciągły ruch. Jedyne, co w nim niezmienne, to zmiany. Więc zapomnij, że kiedykolwiek stwierdzisz: „o, teraz to już mam wszystko ustabilizowane”. To, nad czym możesz zapanować, co faktycznie możesz uporządkować w tym pędzie, jakim jest nasza codzienność- to jest Twoja głowa. Tam może zapanować ład, porządek, harmonia i co tam tylko sobie wymarzysz. Popracujmy nad nią, żeby była oazą spokoju i szczęścia. Zaczynamy?

No dobrze, to jak się w ogóle wycisza głowę? Odpowiedź- regularnie 🙂 Nie jestem żadnym specem, ale mam kilka sprawdzonych, codziennych aktywności, które BARDZO pomagają w zachowaniu harmonii i spokoju.

1. Regularne ćwiczenia– wiem, powtarzam się i wcale nie odkryłam Ameryki i to Chodakowska pierwsza Publicznie Nie Miała Cellulitu, ale naprawdę coś w tej regularnej aktywności jest. Nie martwcie się, znam realia. Przychodzicie styrane z pracy, a tam bajzel, „mamo obiad!” i „odrobisz ze mną lekcje?” i pranie i prezentacja na jutro. Tak, tak. Tak naprawdę wszystkie jesteśmy Wonder Woman, tylko zamiast obcisłych majtek założonych na rajstopy występujemy w szarych dresach i poplamionej kaszką (kawą?) bluzce. Zresztą o tym możecie przeczytać tutaj:

 

 

No to jak to zrobić? Metodą małych kroczków. Na początku wystarczy 15 minut dziennie- jakiejkolwiek aktywności. Spacer z psem, trening jednej części ciała (zrób sześciopak! zrób sześciopak!), skakanie na skakance, mini akrobatyka z dzieckiem- cokolwiek, byle nie odpuszczać po paru dniach. Niech Ci to wejdzie w krew, niech to będzie stałym elementem dnia. Zobaczysz, że poczujesz się lepiej sama ze sobą, tak… harmonijnie 🙂 I zaraz okaże się, że jednak jest czas na porządny, godzinny trening i wszystko jest tylko kwestią odpowiedniej logistyki.

2. Porządki– porządek wokół Ciebie równa się porządek w głowie. Prawda, że trudno Ci zapanować nad myślami, kiedy dookoła walają się niepotrzebne rzeczy? Polecam „Magię sprzątania” Marie Kondo. To książka o ładzie. Domowym i życiowym. Weź każdą rzecz w domu do ręki i zadaj sobie pytanie: „Czy ja NAPRAWDĘ tego potrzebuję?”. Jeśli odpowiedź brzmi nie, wywal albo oddaj. W ten sposób oczyścisz swoją przestrzeń z niepotrzebnych „rozpraszaczy”. Uwierz mi, nie potrzebujesz przynajmniej 30% z przedmiotów, w których posiadaniu jesteś aktualnie. Zajmują tylko miejsce i zabierają energię. Pozbywanie się zbędnych manatków nauczy Cię też asertywności w kontaktach z ludźmi. Znasz to? Ktoś wmusza w Ciebie coś, czego nie chcesz? Usilnie namawia Cie na coś? Prosi o przysługę, na którą wcale nie masz ochoty?

„Czy ja NAPRAWDĘ tego potrzebuję?”. No właśnie 🙂

3. Wyciszenie przed snem– Czas przed zaśnięciem to jest Twój magiczny czas na ululanie się. Odłóż komputer i komórkę na bok, wycisz/wyłącz telewizor. Żadnych mocnych, intensywnych bodźców z zewnątrz. Teraz jesteś Ty i Twój spokojny czas na relaks przed zaśnięciem. Najlepszy pomysł? Książka. Codziennie, żebym nie wiem jak późno się kładła, sięgam po książkę i czytam chociaż kilka stron. To już mój rytuał, dzięki niemu rozluźniam głowę i przygotowuję się do snu. Oczywiście zazwyczaj w momencie, kiedy kładę już głowę na poduszkę, przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. Dlatego staram się trzymać kartkę i długopis gdzieś w pobliżu, zapisuję, co trzeba i ciach, z powrotem do snu. Fejsbukiem, Instagramem i You Tubem tylko się nakręcisz, zamiast wyciszyć. Unikaj ekranów z mocnym, sztucznym światłem- lepsza będzie lampka nocna i ulubiona lektura.

4. Medytacja– aaaa tu Cię mam. Myślisz, że do medytacji potrzeba maty, białego kimona, zieleni i chińskich lampionów? Otóż ja ostatnio medytowałam… myjąc zęby. Dla każdego medytacja oznacza coś innego- jedni będą się wzorować na amerykańskich filmach i usilnie wyginać się do pozycji lotosu, inni wykorzystają każdą wolną chwilę, by po prostu wyciszyć umysł. W chwilach dużego stresu, chaosu, w chwilach, kiedy mam wrażenie, że świat mnie przytłacza- staram się wyłączyć na moment głowę i mówię sobie w myślach: „Ciiii….”. Uciszam się. Uciszam myśli. Spokój wraca. Polecam.

5. Kontrolowanie myśli– jesteś swoimi myślami. Koniec i kropka. Jeśli wstajesz rano i wszystko jest „na nie” to z pewnością cały Twój dzień będzie „na nie”. Negatywne myśli przyciągają więcej negatywnych myśli a te z kolei przyciągają negatywne wydarzenia. Żadna to magia, to tylko Twoje nastawienie. Przekieruj głowę na inne tory. Ja np mam skłonność do czarnowidztwa, przesadzania i nadmiernego lubowania się w smuteczkach. Kiedy wyczuwam nadchodzącą myśl z cyklu „katastrofa”, staram się po prostu skupić na czymś dobrym, uczepić się jakiegoś miłego wspomnienia. Nieustannie pracuję też nad wyszukiwaniem pozytywnych aspektów każdej sytuacji, i to POLECAM z całego serca. Myślenie MOŻNA zmienić, ale trzeba nad tym nieustannie pracować. Wyobraź sobie taki scenariusz: wstajesz rano, masz super humor, kawka jest pyszna, sąsiedzi się do Ciebie uśmiechają, w pracy same sukcesy, a w domu atmosfera pełna radości i miłości. Wiesz, że to zależy tylko od Ciebie i Twojego nastawienia, prawda? No to do dzieła, trenujmy myśli razem! Pozytywne aspekty każdej sytuacji, pozytywne aspekty przypominam!

6. Zapisywanie „rzeczy do zrobienia”– czyli „porządki w głowie część 2”. Znasz to uczucie niepokoju, że coś jeszcze było do załatwienia? Coś jeszcze miałam zrobić, tyle jeszcze rzeczy mam do zrobienia, tak dużo rzeczy, AAAAAAA za dużo rzeczy! Schowam się pod kocyyyyk! No właśnie. Ażeby nie skończyć jako ogarnięty paniką człowiek-koc spisuj sobie zadania na każdy dzień. W ciągu dnia, w miarę jak będziesz wykreślać każdą czynność, będzie rósł poziom Twojej satysfakcji ( i spokoju też). Hasztag ogarniam. Tylko nie przesadzaj z ilością zadań, myśl realistycznie- ile rzeczy NAPRAWDĘ będziesz w stanie zrobić. Po skończonym dniu lista „odfajkowanych” obowiązków napełni Cię dumą. I zaśniesz z poczuciem spełnienia.

Twoja głowa to Twój mały domek. Twoja ostoja, Twój schowek i Twoja magiczna kraina. Zadbaj o nią, żeby żyło Wam się razem jak najlepiej, w spokoju i miłości. To jak? Działamy? Odnajdziemy w sobie harmonię w tym roku? Baw się w fajne życie ze mną!

Ah, i jesteś super, wiesz? 🙂

A teraz: „Ciiiiii…..”

Skomentuj