Dziękuję Ci, 2015… czyli 14 najfajniejszych rzeczy z tego roku.

Co przyniósł Ci ten rok? 

Mija nam 2015… Zazwyczaj końcówka roku skłania do przemyśleń różnorakich. Przypominamy sobie, co tam się działo ciekawego, wyciągamy wnioski, jedne wydarzenia nas cieszą, inne smucą, niektóre nas czegoś nowego nauczyły, a jeszcze inne były zupełnie bez sensu. No takie życie. 2015 był dla mnie superłaskawy i z radością okrutną postanowiłam zrobić listę fajnych rzeczy, które mi się w tymże czasie przydarzyły. Zachęcam Was do sporządzenia podobnej, ale uwaga! Zasada jest jedna! Spisujemy tylko pozytywne wydarzenia! No, to do dzieła!

Dobra, to lecimy chronologicznie, oto moja osobista lista najfajniejszych wydarzeń 2015 (zapnijcie pasy):

1.Dotykałam Roberta Lewandowskiego. Pamiętacie tegoroczną reklamę Coca-Coli z Robertem-5bramekw9minut-Lewandowskim? No to razem z Olgą Węgłowską (fanpejdż tutaj) zadbałyśmy tam o wizaż. Było wspaniale i cudownie, ja byłam oczywiście chora, no bo jak spotykasz Roberta Lewandowskiego to przecież najlepiej wyglądasz, jak Ci glut wystaje z nosa, no ale i tak ojejkujejku jak fajnie. Było słodko i świetnie aż do momentu, w którym opowiedziałam superśmieszny, lekki i idealnie trafiony w punkt żart w stylu Moniki H i… zapadła grobowa cisza. No i się skończyło kozakowanie, jak to mówią.

MVI_8247.MOV

2. Zrobiłam serial. No dobra, nie tylko ja ten serial zrobiłam, bo pracował przy tym sztab wspaniałych ludzi, no ale na potrzeby bloga niech będzie, że ja 😉 Jeżeli Wasze oczy zarejestrowały kiedyś takie coś jak „Nie rób scen” w stacji- uwaga, teraz poziom zajebistości rośnie… rośnie… pęcznieje…sięga chmur… -TVN, to to właśnie była między innymi moja robota. Kawał dobrej, pochłaniającej i spychającej na dalszy plan wszystko inne, ciężkiej pracy. Czasami okupionej łzami, czasami potem, raz nawet krwią (koleżanka stylistka w szale twórczym wbiegła w drzwi), ale przede wszystkim przynoszącej wielką satysfakcję. Ludzie filmu to jest w ogóle oddzielny sort, taki, że się nawet prezesowi z szufladki wymyka. Pracowici, wytrzymali, oddani swojemu dziełu w 100%. Twardziele, grający do wspólnej bramki. Kilka miesięcy na planie bardzo dużo mnie nauczyło, o sobie i o innych ludziach też. Poznałam wspaniałych aktorów, charakteryzatorów, kostiumografów, operatorów, dźwiękowców…- całą, wielką, buhającą energią i zaanagażowaniem ekipę. Świetna sprawa, najlepsza szkoła życia. Trafiły się też trudne osobniki, dzięki którym nauczyłam się, jak budzić swoją Wewnętrzną Sukę (RELEASE THE KRAKEN!!!!!!) .Wspaniała postać. Ale na przyszłość życzyłabym sobie, żeby jednak nie trzeba było jej wywoływać zbyt często 😉 A tutaj nasz piękny, niezapomniany team: Tęsknię!

WP_20150312_11_22_44_Pro (2)

3. Pojechałam motocrossować do Hiszpanii! O tym przeczytacie tutaj. Podsumowując: hasztag spełnione marzenie, hasztag zimno, hasztag nie ma ciepłej wody, hasztag motokrosy codziennie, hasztag nie ma lepiej. Ciekawe, gdzie mnie Jadźka poniesie w tym roku… 🙂

4. Podjęłam Ważną Decyzję. Stwierdziłam, że pisanie bloga to jest to, że chcę to robić, i chcę to robić dobrze. Zaplanowałam długoterminowe zmiany, począwszy od designu a na nowym logo kończąc. Te zmiany wciąż trwają i każda jedna ogromnie mnie cieszy! Jeszcze więcej blogowania! Hasztag hasztag hasztaaaaaag!

5. Zaczęłam jeździć na Hyosungu. O tym tutaj i tutajteż. Przełamałam strach przed samotnym wyjeżdżaniem na ulicę i jest super! Robię brum i lewa w górę i skinienie głową i takie rzeczy! Taki ze mnie motocyklista, że nic tylko czekać na własną kolumnę w „Świecie Motocykli” albo co najmniej autorski program w TVN Turbo! W tym roku przenoszę swój motocyklizm na wyższy poziom- marzy mi się kategoria A 🙂 Zróbmy to!

457A9520-1024x683

fot: Michał Marton

6. Byłam na babskim szkoleniu motocrossowym. Dziewczyny na motory i tyle w tym temacie! Wróćmy tam na chwilę: Babylatajomnamotocyklach Już prawie rok minął od naszego treningu, a my wciąż dopingujemy się nawzajem, trzymamy za siebie kciuki i wspieramy się. Fantastyczna sprawa, oby jak najwięcej takich inicjatyw. Chcemy jeździć i rozwijać nasze umiejętności, jest nas coraz więcej i jesteśmy super. Cycki i motocykle forever!

7. Obejrzałam North West 200 na żywo! W Irlandii Północnej rzecz się działa, co tam się wyprawiało, to będzie tu.  Pojechać do Irlandii i zobaczyć, jak motury śmigają 300 na godzinę tuż przed Twoją twarzą, to jest prawie tak, jak pojechać na wyspę Man i też widzieć śmigające motury, tyle że nie trzeba rezerwować rok wcześniej i wychodzi trochę taniej. Czyli jest najlepiej i wszyscy robią brum i to jest bardzo szybko i głośno.

WP_20150515_14_32_44_Rich

8. Zrobiłam parę fajnych pokazów mody: m.in Łukasza Jemioła i Roberta Kupisza. Poznałam autorytety w dziedzinie wizażu i po raz kolejny spotkałam się z moimi kochanymi dziewczynami! Co jak co, ale nasza makijażowa ekipa nie ma sobie równych! Pomalujemy, pogadamy, pośpiewamy i potańczymy, a jeszcze po drodze udzielimy Ci parę życiowych rad! I pamiętaj: jak w kłótni z facetem zaczyna brakować Ci argumentów, rozpłacz się. Albo przynajmniej zrób porządną histerię. A! I odrobina rozświetlającego pudru pod oczami odejmuje lat. Tak z 10.

low_Kupisz_0474

fot: Marek Makowski

9. Pojechałam na babski wypad do Madrytu! Tu przeczytasz o naszych pośladkach w Hiszpanii. Masz wierną grupę przyjaciółek? Pojedźcie gdzieś razem! Może być Madryt, może byc Kazimierz Dolny, może być cokolwiek, byle wyrwać się gdzieś razem! Gadki o cellulicie, włosach ombre i hybrydzie na paznokciach wielce wskazane, poza tym wino to nie alkohol, tylko napój bogów, no więc można. Dużo można. A na zdominowanym przez kobiety wyjeździe to już nawet trzeba. Po powrocie będziesz uwielbiała swoje dziewczyny jeszcze bardziej, odpoczniesz i zaczniesz planować kolejny weekend razem 🙂 A właśnie, jak tam dziewczyny? Jedziemy gdzieś???

11168457_10206779121538100_1571780463011713196_n

10. Po raz pierwszy w życiu pojechałam na Rajd Polski. O kurde. Ale było kurzu. O tyle:

WP_20150704_20_41_56_Pro

Poza tym wyobraźcie sobie weekend z grupą wielkich chłopów, takich z cyklu 2 na 2, wśród motocykli, kurzu, hektolitrów piwa i bez dostępu do bieżącej wody, będąc jedyną kobietą w promieniu jakiś 5 kilometrów. Przeżyłam. Było fajnie, przysięgam!

11. Wystartowałam w kilku zawodach motocrossowych. Pozwólcie, że tutaj wrzucę tylko linki, bo każdy mój start w zawodach to jest oddzielna, kurde, historia. Z pogranicza science- fiction zresztą. Startowałam w Chełmiei w Gdańsku teżw Mysiadle prawie było pudło… a w Sochaczewie do pudła było najdalej. Każdy start to cenna lekcja bla bla, dziękuję sponsorom bla bla, autograf anyone???

_DSC9141_net

12. Byłam na prawdziwym urlopie All Inclusive! I nigdy więcej już sobie tego nie zrobię, przynajmniej dopóki nie osiągnę wieku emerytalnego (albo emeryckie wakacje z dziećmi, okeeej, okeeeeeej), ale Zakynthos jest super. Zresztą zobaczcie sami: Urlop część pierwsza i Urlop część druga.

13. Nakręciłam reklamę czipsów. I dowiedziałam się, że na okrągłej pupie paski muszą być proste. I koniec. A tak w ogóle te równoległe, czerwone linie muszą się przecinać, a najlepiej żeby były w kształcie małego kotka. I koniecznie przezroczyste. Nasz klient nasz pan, moi drodzy! A reklama wyszła całkiem całkiem, zgrillowałyśmy z ekipą charakteryzatorek chyba pół Warszawy. Jeśli marzy Wam się make up w klimacie letniego, popołudniowego grilla, to wiecie, do kogo się zgłosić 🙂

 

14. No i najważniejsze… zaręczyłam się! Taki jeden fajny chłopiec mi dał pierścionek… Rok 2015 sprawił mi najlepszy prezent ever- uszytego na miarę narzeczonego! Ale o tym napiszę jeszcze nie raz… 🙂

WP_20151017_15_34_14_Pro (2)

Kochani! Pod koniec nadchodzącego roku życzę Wam takiego uczucia, jakie ogarnia mnie teraz- że to było wspaniałe, dobre i najlepiej przeżyte 365 dni, jakie tylko mogłam sobie ofiarować. Czuję, że dałam radę. Parę razy wyszłam ze swojej strefy komfortu, postawiłam się, zaryzykowałam, spełniłam kilka marzeń, ani na moment się nie poddałam, cieszyłam się, śmiałam, płakałam, krzyczałam, żyłam! Zróbcie to. Wyciśnijcie z tego roku wszystko, co tylko się da. Przeżyjcie go do maksimum. 2016 to czysta, niezapisanana jeszcze niczym kartka. Nie spieprzmy tego 🙂

2 komentarze

  1. A.
    • Monika Harwas

Skomentuj