DIY- świąteczne aniołki z masy solnej.

Tanio i fajnie, czyli zrób prezenty pod choinkę z Moniką H.! 

 

Wiecie, co to jest bieda? Bieda jest, jak zostaje za dużo miesiąca na koniec wypłaty. Jeśli przyszła do Was akurat bieda, a że to złośliwa bestia i lubi przyjść przed Świętami, nie martwcie się- mam dla Was pomysł!

Wszyscy wiemy, jak jest- Święta co roku zaskakują ludzi i na tydzień przed całym zamieszaniem orientujesz się, że nie masz prezentów, a w tym gorszym scenariuszu orientujesz się też, że nie masz kasy. Co zrobić? Najlepiej zrobić coś własnymi rencyma! Dlaczego?

  • cokolwiek byś nie zrobił/a, będzie to prezent od serca, w końcu trochę swojego cennego czasu trzeba poświęcić
  • rodzina/przyjaciele ucieszą się nawet, jeśli zamiast ślicznego aniołka z masy solnej wyjdzie Ci gollum z pryszczami
  • samo robienie prezentów samemu jest już superfrajdą!

Moja propozycja- aniołki z masy solnej. Moje, własne, prywatnie i osobiście palcyma mymi robione wyglądają tak:

CAM00695

A jak się je robi?

Najpierw trzeba zrobić masę solną. Przepisów w internetach jest mnóstwo, ale podam Wam jeszcze mój ulubiony:

– szklanka mąki pszennej (ok 200g)

– szklanka soli (im drobniejsza sól tym lepiej)

– szklanka wody (ok 125 ml, ale można dolewać więcej w trakcie, zależy jak tam nam się będzie z masą układało)

– mała łyżeczka oleju (ładnie wygładza masę). Niektórzy dodają też cukru, żeby lepiej się lepiło- pokombinujcie jeśli chcecie, ja zazwyczaj zostaję przy mące, wodzie, soli i oleju.

Mieszam w misce mąkę z solą, po czym stopniowo dodaję wody. Jedna ręka nalewa wody, druga nie przestaje ugniatać, to ważne, żeby ręce były posłuszne! Jeżeli masa jest zbyt lepiąca i wilgotna- więcej mąki, jeżeli zbyt sucha i w ogóle się nie klei- więcej wody! Gdzieś tak pod koniec wygibasów w misce dolewam jeszcze troszkę oleju.

Masa z miski ląduje na blacie/ stolnicy (można wcześniej odrobinę podsypać mąką, żeby za bardzo się nie przykleiła) i męczę masę dalej! Musi być jednolita, gładziutka i przyjemna w dotyku jak świeżo ogolone łydki po wyjściu ze spa. Gotową możemy owinąć w foliową torebkę i włożyć na chwilę do lodówki. Nie zostawiajcie masy zbyt długo samej bez przykrycia, bo będzie jej smutno, no i wyschnie i nie będzie chciała współpracować.

Dobra, robimy aniołki! Najpierw formuję kulki- z dużej kulki powstanie tułów, z mniejszej głowa, a z dwóch najmniejszych rączki. Włosy zrobimy z cieniutkich, prostych paseczków, można też kawałek masy przepuścić przez wyciskarkę do czosnku, ale mi to jakoś tak zajeżdża torturą.  Kulkę „tułów” delikatnie spłaszczam i wycinam w trójkątny kształt- to będzie sukienka. Przycinam rąbki kiecy nożem i wykałaczką formuję falbany. Głowa zostaje kulką, a dwie najmniejsze kulki ugniatam w kształt łez- wykałaczką/małym nożykiem robię przerwy między palcami i aniołkowe dłonie gotowe. Teraz twarz- wykałaczka w ruch, dwie dziurki i cyk, mamy oczy. Uśmiech wycinam małym nożykiem/też wykałaczką i staram się w tym momencie nie myśleć zbyt wiele o Jokerze z „Batmana”.

Na blaszce do pieczenia zabieram się za sklejanie aniołków. Niektórzy na blaszkę kładą folię do pieczenia- ja jak widać na poniższym obrazku- zapomniałam. Najpierw na płaskim ląduje kiecka, do kiecki doklejam głowę, potem instaluję rączki, a na koniec zajmuję się włosami. Można poszczególne paseczki jeszcze delikatnie zrolować i aniołki będą miały piękne loki. Żeby tak się dało w realnym świecie… Za klej służy mi pędzelek maczany w wodzie- fantastycznie łączy poszczególne elementy.

CAM00672

Rozgrzewamy piekarnik do około 70 stopni (można mniej, ale nie więcej niż 100) i wkładamy aniołki na blaszce. Dobrze jest zostawić leciutko uchylone drzwi w piekarniku i co jakiś czas sprawdzać, jak się tam sprawy mają. Ten proces będzie długi i nudny. Ogólnie- aniołki mają być suche z jednej i drugiej strony. Można je delikatnie co jakiś czas przekręcić, ale ja się zawsze boję, że coś im niechcący odpadnę i zostawiam je w spokoju. Po wszystkim należy je odłożyć, żeby wystygły i wyschły do końca.

Malujemy! Do malowania najlepsze są farby akrylowe. Tutaj Wasza inwencja- brokaty, gwiazdeczki, no co tam chcecie to doklejajcie. Gotowe i pomalowane można jeszcze spryskać lakierem/pomalować bezbarwnym lakierem do paznokci. Tadaaaaam! Prezenty gotowe! Ale radocha, co??? 😀

CAM00691

CAM00692

CAM00693

CAM00694

CAM00695

CAM00696

CAM00697

CAM00698

CAM00699

6 komentarzy

  1. Patka
    • Monika Harwas
  2. k.
    • Monika Harwas
  3. Karmel
    • Monika Harwas

Skomentuj