Jak znaleźć idealne miejsce na wesele?

Będzie ślub! …Tylko gdzie…???

 

Stało się. Andrzej zaklepał. W dniu swoich urodzin dostałam najwspanialszy prezent, jaki tylko mogłam sobie wyobrazić- narzeczonego idealnego 🙂 Z tymi oświadczynami to jest trochę tak: najpierw jest łaaaaał i szczęście  i „OBOŻENIEWIERZĘWCALESIĘNIESPODZIEWAŁAM!” i „mogłamsięładniejuczesać!”. Potem jest eksplozja radości ze strony rodzin obu. Potem tracisz głos od opowiadania historii oświadczyn wszystkim przyjaciółkom i zazwyczaj pokazywanie pierścionka kończy się na alkoholowej libacji. Po oświadczynach możesz wreszcie z czystym sumieniem odpalić te wszystkie poukrywane foldery ze ślubem w tytule („mój ślub”/”ślubne inspiracje”/”Andrzej nie patrz”). W myślach masz już wszystko poukładane- świecące lampiony, polne kwiaty na stołach, łagodny szum jeziora nieopodal, drzewa ozdobione milionem małych lampek, suknię lekką i delikatną jak poranna, letnia mgła, już widzisz ten ołtarz na pomoście, cały w świeżych kwiatach… a potem dostajecie oboje obuchem w łeb. Oczywiście obuchem obitym w biały tiul i przyozdobionym małymi, świecącymi perełkami. Dla świeżaków w temacie- życie to nie Pinterest a planowanie ślubu to nie bajka. To czyste, cholera, szaleństwo.

Rada na początek- nie daj się zwariować ilością rzeczy do zrobienia. Jest tego mnóstwo i wszystko „na teraz”. Lista gości, papiery do kościoła, komu nocleg, skąd sukienkę, gdzie do fryzjera, skąd kwiaty, jaki klimat imprezy… i najważniejsze- gdzie ten ślub???

Wiem, dostać szmergla można . Spokojnie, ja też przez to przechodzę i chętnie podpowiem Ci, co i jak. Na początek, zrób sobie listę rzeczy, które trzeba ogarnąć, najlepiej w kolejności od najważniejszej. Czyli coś mniej więcej takiego:

WP_20151128_16_50_24_Rich_edited

Dobra, to teraz spójrzmy prawdzie w oczy- u mnie szlag tą listę trafił i wszystko było na początku na odwrót, ale naucz się na moich błędach i skorzystaj z pomocy w takiej formie :). Najważniejsze- oboje z narzeczonym (Jak to brzmi! Jak to brzmi!) wyszliśmy z założenia, że najbardziej zależy nam na zaproszeniu wszystkich najbliższych osób i tym sugerowaliśmy się przy wyborze miejsca. Mają się zmieścić wszyscy. Koniec i kropka. I tu się zaczynają schody.

Pierwsze problemy:

  1. Weź tu znajdź miejsce, które jest najbardziej zbliżone do Twojego Wymarzonego Miejsca na Ślub i faktycznie istnieje.
  2. Jeżeli już takie znajdziesz- na bank nie ma już terminu/nie zmieści tylu osób/stać na nie tylko Paris Hilton/pomyliłaś się w wyszukiwarce i to nie jest Warszawa, mazowieckie tylko Mauritius.

Pierwsza rada- wyluzuj i odpuść sobie szukanie „miejsca idealnego”, a znajdź za to miejsce na kompromis. Jest pięknie, pomieści wszystkich, ale nie ma noclegu? Może właściciele polecą noclegi gdzieś niedaleko. Jest absolutnie idealnie i wspaniale, ale terminy dopiero za dwa lata? Może warto poczekać. I tak dalej, i tak dalej.

Przydatna przy wyborze miejscówki może się okazać mapa myśli. Co to jest? Ano już tłumaczę. W centralnym miejscu mapy myśli piszesz główne zagadnienie (w moim przypadku wesele, wiadomo). Następne „gałęzie” to kolejne zagadnienia. W ten sposób idealnie uporządkujesz sobie wszystkie sprawy związane z podjęciem decyzji o lokalu weselnym. U mnie wyglądało to mniej więcej tak:

WP_20151130_20_20_51_Pro (2)

A teraz kilka miejscówek, które obejrzałam i kilka, o których myślałam (pod uwagę brałam okolice Warszawy i Lublina)- może trochę Ci pomogę w odnalezieniu swojej wymarzonej 🙂

  • Klub Mila. Oh jak tam najpiękniej! Zalew Zegrzyński, marynarski klimat, domki dla gości, białe drewno- no bajka! Bardzo miła i serdeczna ekipa- zarówno Pani manager jak i pan, który nas oprowadzał po miejscu. Można tam hajtnąć się jak w amerykańskich filmach- ceremonia na pomoście nad wodą. Oszalałam. Klub Mila jednak nie był nam przeznaczony- pomieści ok 100 osób. Ah, i rezerwujcie to miejsce z dużym wyprzedzeniem, z terminami tutaj jest jak z wyprzedażami w Lidlu- każdy się na nie rzuca.

zdjęcia: www.klubmila.pl

imprezy-okolicznosciowe559mbi4528

przyjecia-i-bankiety-firmowe546bew14f3253

restauracja-kapitanska392restauracja-i-klub-kapitanski390spotkania-rodzinne-w-klubie-mila-325

  • Yacht Club, Hotel Warszawianka. Też nad Zalewem Zegrzyńskim. Byłam, zobaczyłam- no tutaj to już trochę bardziej „po carringtońsku”- przeszklona ściana, wystrój bardziej nowoczesny, desery w szkle a nie jakieśtam makowce… Bardzo fajnie, ale nie dla mnie. Szukałam czegoś bardziej „niezobowiązującego” i jakoś „nie czułam” noclegu i przygotowań w Warszawiance. Dajcie mi lepiankę, ognisko i kiełbasę!

zdjęcia: internety

jachtklub01

  • Stodoła Wszystkich Świętych, czyli Oczyszczalnia. Wszystko idealnie. Bez zbytniego nadęcia, dużo miejsca, nieco rustykalnie, goście się zmieszczą… tylko te pokoje. Nie wiem, dlaczego, ale na ścianach w pokojach gościnnych walnęli taką psychodelę, że niech ich wszyscy Święci mają w opiece. Rozumiem, że dzieła sztuki, rozumiem, że Hieronim Bosch, że Friedrich, ale Bozia mi świadkiem, jakbym się po nocy poślubnej obudziła w „Ogrodzie rozkoszy ziemskich” to nie jestem pewna, czy nazwałabym to rozkoszą. Natomiast nie byłam tam osobiście- może już przerzucili się na pop art na ścianach? Definitywnie natomiast wybrałabym się tam na jakąś imprezę- jest klimat!

zdjęcia: www.bryla.pl

z11344545X

z11370682X

z11370683X

Ponadto przeglądałam jeszcze: Oranżerię (brak noclegów plus coś jeszcze, ale nie pamiętam co, ale jest tam jak w bajce, przecudownie. A, już wiem, rodzina zaczęła płakać że się będę hajtać w szklarni)), Willę Julianę (brak terminów), Wiatrakowo (to obok Kazimierza Dolnego, wesela kameralne, nie klasyfikujemy się) i miliony a nawet tysiące innych miejsc. Mózg rozgotowany.

Prawda jest taka, że wszystkie rady fajnie fajnie, ale tak naprawdę wymarzone miejsce na wesele znalazł mój wujek. Tym samym zresztą został nieoficjalnym organizatorem wydarzenia. Byłam już absolutnie wyczerpana tematem weselnym i każda myśl o nowym miejscu do sprawdzenia przyprawiała mnie o ból głowy. Wizja grilla i szarych dresów/ucieczki do Las Vegas/potajemnego ślubu w Przemyślu nabierała coraz bardziej realnych kształtów. Aż tu nagle wujek rzuca do mojej mamy: „A Wyspę Wisłę widziałyście?”. No to pojechaliśmy. I zaklepaliśmy od razu, tym bardziej , że akurat zwolnił się termin. Jest nad wodą, pomieści wszystkich, tany będą na tarasie i jest tam po prostu ładnie. Tak, to moja miejscówka. Wszyscy zadowoleni. Ah, i znaleźliśmy Wyspę Wisłę w połowie drogi między Warszawą a Lublinem- sprawiedliwości niechaj będzie hejka hej! Bęc, poznajcie miejsce mojej weselnej przytupajki!

zdjęcia: też internety

1393948790

w_p_1192_22358

5231_max

Fajnie, c’nie? A Wam które miejsce spodobało się najbardziej?

 

 

8 komentarzy

  1. myrelationshit
    • Monika Harwas
  2. Daria
    • Monika Harwas
  3. Beata O.
    • Monika Harwas
  4. K.
    • Monika Harwas

Skomentuj