O krok od pudła, czyli MotoXtreme Mysiadło 2015.

Tak blisko pucharu to jeszcze nigdy nie byłam! Może dlatego, że startowało nas 4…

 

Motocross to jest taki sport, że nigdy nic nie wiadomo. Jedziesz jedziesz, a tu nagle hopa. Albo zakręt. Albo dziura. Albo zupełnie niespodziewanie kogoś wyprzedzasz. Czyli taka trochę „Gra o tron”, tyle że za własne pieniądze. I ciuchy fajniejsze.

Mało w swoim życiu wygrałam trofeów. Raz otarłam się o podium w krajowym konkursie recytatorskim, ale przed wyjściem na scenę zakrztusiłam się mentosem i szlag dykcję trafił. Raz też brałam udział w zawodach pływackich, ale zapomniałam, że nie umiem skakać na główkę. No to skoczyłam na brzuch. Kto w życiu swym spektakularnie walnął kiedyś „na dechę”, ten wie.

Brak nagrody nie oznacza jednak, że o niej nigdy nie marzyłam. Ooo Kochaaani, w tej akurat dziedzinie osiągnęłam poziom mistrzowski. Jak zaczęłam grać w tenisa, oczyma wyobraźni widziałam siebie machającą do tłumów podczas Wimbledonu. Jak zapisałam się do kółka teatralnego, skrycie przygotowywałam sobie już Oscarowe przemówienie. Jak postanowiłam biegać, zastanawiałam się co powiem do kamer na mecie Ironmana. Śniłam o trofeach, nagrodach, pucharach, laurkach…No to jak myślicie, z jakim nastawieniem jechałam na motocrossowe zawody w Mysiadle???

I wylądowałam, razem z innym sadomasochistami, w niedzielę rano, 4 października 2015 roku, na maszynie startowej MotoXtreme by walczyć o Puchar Wójta Gminy Lesznowola. Czyli jak dla mnie- o wszystko. Na mecie mogliby położyć marchewkę, a i tak pędziłabym ile sił w manecie z jedną tylko myślą w głowie: „BOŻEDAJPUDŁO”. Taka już nasza babska natura- daj nam szminkę, a będziemy rywalizować, która równiej maluje usta. Daj mąkę i wodę, a będziemy nakurzać pierogi, byle więcej niż koleżanka. Daj nam motocykl i… i najlepiej od razu schowaj się w krzaki. I zakryj czymś żaroodpornym. Jeśli chcesz zginąć, daj nam takie same kiecki i puść na jedną imprezę.

Dobra, wszyscy wiemy że to takie żarty, heheszki, a tak serio- do tej pory moja jedyna szansa na zajęcie miejsca na podium istniałaby pod warunkiem, że wystartuje nas trójka. W niedzielę rano, 4 października 2015 roku było nas 4. Czy można być jeszcze bliżej???

Jeżeli chodzi o sam moment startu, tutaj nic się nie zmienia- przed opadnięciem maszyny zazwyczaj stwierdzam, że jednak nie chcę i że po co ja sobie to robię i że chodźmy do domu. Ale sprawy zabrnęły już za daleko, już siedzę na motocyklu, już wszystkie fury odpalone, i co mam zrobić? Podnieść rękę, że zgłaszam niedyspozycję??

12068645_1036622753023290_3891573890029861392_o

fot: Torres- art http://torresart.wix.com/torres-art

Maszyna opada i ruszamy. Jeżeli nie wywalę się od razu, to to jest ten moment, w którym stwierdzam że kocham motocross. Jeżeli się wywalę, to stwierdzam tak trochę później, jak już jadę. Myśli z maszyny startowej odchodzą w niepamięć i wcale nieprawda. W Mysiadle od początku szło mi całkiem sprawnie. W pierwszym wyścigu zajęłam trzecią pozycję- ale radość! Jechało mi się świetnie, z Izą walczyłyśmy przez cały wyścig, ale jaka to była walka! Ci, co mówią, że starty kobiet są nudne chyba w życiu nie widzieli ścigających się bab. Latające warkocze, okrzyki, komentarze na żywo- dzieje się, i to w full HD! Plus od czasu do czasu następuje interakcja z publicznością i wtedy np trzeba podnieść mi motocykl. Albo mnie. I co, nudno jest?

fot: Sławek Lenart https://www.facebook.com/FotoSlawekpl?pnref=lhc

W drugim wyścigu Bozia dała mi prztyczka w nos, a raczej w koło. Byłam już pewna, że jadę po podium. Dobrze wyszłam ze startu, jechałam na trzeciej pozycji, wystarczyło tylko ją utrzymać. Już już trzymałam puchar w dłoniach, już machałam do mamy z pudła… I wtem wjechał we mnie chłopiec na 85tce. Szprychy połamane, glebę walnęłam taką, że aż mi zadzwoniło, koniec marzeń o 3 miejscu. Zanim się pozbierałam i odpaliłam motocykl, wszyscy już dawno pojechali. No i masz babo motocross.

Mimo osobistej porażki, uważam zawody w Mysiadle za bardzo udane. Atmosfera była wspaniała- mnóstwo serdeczności i fajnego, koleżeńskiego ścigania. Dziewczyny, które jeżdżą w motocrossie to świetne babki- pełne pasji, energii, spontaniczności. Dziękuję dziewczyny za super wyścig! Takie zawody to towarzyska uczta. Tor był bardzo dobrze przygotowany, jazda na nim była czystą przyjemnością. W imieniu kobiet dziękuję za uwzględnienie naszej prośby i wstrzymanie polewania przed naszym startem. Ja wiem, że „błotka”, ale suchy tor też spoko torem jest! Ogólnie- same plusy i fantastycznie spędzona niedziela. I te kwiaty dla kobiet na koniec… Chyba najlepszy pomysł na zachęcenie płci pięknej do wzięcia udziału w motocrossowym evencie. Aż chce się przyjeżdżać do Mysiadła. Więcej takich imprez!

12080146_1036623323023233_2579632548993917395_o

fot: Torres- Art http://torresart.wix.com/torres-art

635795756518131233

635795756560525994

12088028_997817050268594_5937396321462132845_n

12096544_997815646935401_3394280193268868952_n

fot: X-Cross http://www.x-cross.pl/

12107261_1036621786356720_8274543402222382000_n

12115592_1036621583023407_1720770738665823772_n

fot: Torres- Art http://torresart.wix.com/torres-art

Skomentuj