Nie ma poddawania się- Mistrzostwa Polski w Motocrossie wersja Gdańsk.

Pionowe zjazdy, wielkie skoki, wiatr i kiepski humor- wszystko nie tak!!! A jednak… wspaniale. 

 

Jak wygląda moja jazda, wiemy wszyscy- trochę se podjadę, trochę się wywalę, cośtam se podskoczę- szału nie ma, ale radości za to cała masa. No to z racji, że radość i entuzjazm i love motokrosy postanowiłam wystartować w ostatniej już rundzie Mistrzostw Polski. Brawo ja.

Ale nie nie, ja się wcale nie nabijam. Ja naprawdę jestem z siebie dumna. Chodź chodź, siadaj, bierz kubek z kawą. Wszystko Ci opowiem.

Sytuacja ta sama, co zwykle. Jest wolny weekend, nie ma siedzenia- róbmy, kombinujmy, planujmy, jedźmy! Koniec tygodnia zapowiadał się arcywspaniale- w piątek trening supermoto w Bydgoszczy, sobota zawody motocrossowe w Gdańsku, a w niedzielę ustawiamy kurs na Bełchatów i Megawatt 111. Brzmi nieprawdopodobnie? Czyli zróbmy to!

Tak to już jest w moim życiu, że porywam się na różne rzeczy. Coś sobie wymyślę, rzucam się na to, bywa, że się sparzę, ale brnę dalej. Tak też było z motocrossem. Bardzo ta moja historia burzliwa. Ubzdurałam sobie offroad. Jeszcze 3 lata temu nie miałam nawet motocykla. Lato 2012- to wtedy podjęłam w końcu decyzję. Spełniam swoje marzenie. Koniec i kropka. Teraz, albo nigdy. 25 lat- późno, żeby zaczynać. Teraz wierzę, że na realizowanie swoich snów nigdy nie jest za późno. Wcale nie było mi łatwo- nikogo nie znałam, nic nie umiałam, na niczym się nie znałam. Parę razy dostałam trudną lekcję- ktoś mnie oszukał, ktoś ze mnie zadrwił, parę osób popukało się w czoło… Bywało, że nie wiedziałam co dalej- sama, z ledwo spłaconym motocyklem, bez pomysłu, co z tym dalej zrobić. No to sobie wymyśliłam hobby, cholera. Ale miałam marzenie. Chciałam jeździć. Hej, wiesz co? NIGDY nie rezygnuj ze swojego marzenia. Chyba, że chcesz kolekcjonować własnoręcznie wypchane małe zwierzątka. Wtedy sobie odpuść. O. Albo chcesz sprzedawać futra i strzelać sobie focie z małymi liskami- wtedy też lepiej daj se spokój. W pozostałych przypadkach- IDŹ PO TO. Jak Kanye West po prezydenturę.

Trening dowolny w sobotę w Gdańsku był koszmarny. Skoki mnie przerażały, o technice jazdy zupełnie zapomniałam, mój mops pewnie byłby ode mnie szybszy. I złamałam paznokieć. I buty mnie cisnęły. I rzęsa w prawym oku mi się wygięła. No najgorzej. Bardzo odstawałam od reszty. Oczami wyobraźni widziałam drwiące uśmieszki, już prawie słyszałam złośliwe komentarze, już myślałam jak wytłumaczę się na fan page’u. Chciałam się spakować i jechać do domu. Uznałam, że to nie ma sensu- nie mój poziom, trudny tor, ryzyko kontuzji. „Żaden wstyd zrezygnować” tłumaczyłam sobie w myślach. Siedziałam i patrzyłam się moją Jadźkę, walcząc z napływającymi łzami i wszechogarniającym poczuciem klęski. Było źle i niewspaniale.

Nie. No kurde, nie. Nie poddam się, żeby nie wiem co. Tyle mnie ten motocross kosztował- hajsu, płaczu, walki z przeciwnościami losu. Nie ma odpuszczania. Niech się śmieją, niech krytykują- jadę. Spróbuję. Dam sobie szansę, nauczę się czegoś. Najwyżej pośpiewam se na trasie, akurat w tym jestem dobra. Wyluzowałam. Pojechałam oba wyścigi i za każdym razem miałam z tego ogromną frajdę. Myślę, że widzowie mogli mieć dobry ubaw- jechałam i gadałam do siebie/wydawałam z siebie okrzyki bojowe/śpiewałam/no przeżywałam Mistrzostwa Polski przecie!  Przy najwyższym skoku miałam nawet ochotę zanucić „Widziałam orła cień” ale ostatecznie zaschło mi w gardle ze strachu. Dojechałam ostatnia. A nie, sorry, jedna się wywaliła. Dojechałam przedostatnia! I wiecie co? I zajebiście!

Ciągle myślisz o „Innych”? „Inni są lepsi”, „Inni będą się śmiać”, „Inni robią to lepiej”, „Inni mnie skrytykują”. Odpuść sobie. „Inni” nie istnieją. No chyba, że w Twojej głowie. Zawsze znajdzie się ktoś „lepszy” lub „gorszy” od Ciebie. Cudzysłów występuje tu nieprzypadkowo, no bo jak tu ludzi w ogóle klasyfikować? Grunt to robić to, co się lubi. I tyle. I nic więcej.

Lubisz śpiewać ale Bozia dała Ci głos Mandaryny? Chcesz tańczyć ale prawa stopa miesza Ci się z lewą? Kochasz gotowanie ale tylko Twój pies jest w stanie zjeść Twoje dania? A lubisz to robić? No to rób to i chrzań całą resztę! Amen.

Byłabym zapomniała zarzucić spamem na koniec. Chodźcie do mnie na fejsbuka: https://www.facebook.com/piachipuder. No to cześć.

Zdjęcia: Aaaa tutaj zdziwienie, rozdziawienie gęby i szpan na całą Polskę bo robił je, uwaga, wdech- mistrz Karol Kędzierski.

TAK.

TEN Karol Kędzierski.

WIEM.

ALE CZAD NIE????

I motocykl też mi kiedyś podnosił! Cześć Karol! KAROOOOL! Karol? POLAJKUJ MI POSTAAA!

11991001_867683706634799_1960843591_o

11991088_867683459968157_72617419_o

12001981_867683876634782_1203486207_o

12006995_867683733301463_1890621655_o

12015591_867683863301450_429074238_o

12015641_867683726634797_11264_o

12020075_867683866634783_268670818_o

 

 

 

 

 

2 komentarze

  1. Wa
    • Monika Harwas

Skomentuj