Międzynarodowe Mistrzostwa Lubelszczyzny w Motocrossie- Chełm wita!

Ojjjj się działo w Krainie Chmielu ostatnio! 

Zaczyna się zazwyczaj podobnie. Zbliża się wolny weekend (jeden z nielicznych- wizażyści wiedzą, o czym mowa…) i pada pytanie- co by tu nabroić? Tym razem błyskiem geniuszu wykazał się Andrzej: „Wystartuj w MML’u!”.

Ha! No raczej.

Równo rok temu spróbowałam swoich sił w tym samym miejscu i wszystko oprócz mojej jazdy było super, pomyślałam więc, że dobrze byłoby sprawdzić czy cokolwiek się zmieniło. W Chełmie nie zmieniło się nic, dalej jest super, miło, sympatycznie i wspaniale. Co do jazdy… AAAAA zaskoczę Was- tym razem nie byłam ostatnia.

Wróćmy jeszcze na chwilę do AD 2014. Pamiętacie tą piosenkę „Drina goni kolejny drin”? Gdyby zamiast wszystkich „drinów” wstawić słowo „dzwon”, byłby to idealny opis mojego zeszłorocznego startu w Mistrzostwach Lubelszczyzny. Zakręty na kwadratowo, palec nerwowo zaciśnięty na hamulcu (przecież i tak zaraz trzeba zwalniać bo zakręt..), gleby, wywrotki, tempo eee…. no ewidentnie nigdzie mi się wtedy nie spieszyło. Startu nie pamiętam, ale w ciemno obstawiam, że gleba. Ogólnie- smutek zasnuwa oczy me, łza w oku się kręci a twarz za dłońmi się kryje. Czyli mniej więcej coś takiego:

Head in Hands

W tym roku sprawę postanowiłam potraktować treningowo- będzie, co ma być, pojeżdżę sobie trochę po fajnym torze, spotkam się ze znajomymi. Ot, niedziela na Lubelszczyźnie. Z parcia na wyniki i ściganie się już wyrosłam- dorosłość dała mi liścia w twarz i powiedziała, że w tym życiu to już raczej Mistrza Polski nie wyjeżdżę, ale możemy spróbować razem w następnym. Poza tym na starość wzmaga się mamtowdupizm i zaczynasz jeździć dla przyjemności.

I okazuje się, że jak zaczynasz dla tej przyjemności jeździć i masz z tego autentyczną frajdę, to przychodzi takie zjawisko, które modnie i zagranicznie nazywa się PROGRES. Pojawia nagle i robi takie „AAAAAKUKU!”. I słuchajcie Kochani, w niedzielę 2 sierpnia 2015 roku na torze w Żółtańcach przyszedł do mnie PROGRES. Wcześniej jakoś mało się znaliśmy i rzadko widywaliśmy, a kurde, szkoda.

Po pierwsze- nie wywaliłam się na starcie. Żadnym. Strasznie śmieszne uczucie, jak startujesz i okazuje się, że reszta dziewczyn TEŻ jedzie obok. Samotne starty 5 minut po wszystkich są takie nudne! Pierwsze zdziwienie udanym wyjściem z linii już po chwili ustąpiło miejsca prawdziwemu zadowoleniu. Tak po prostu, zadowoleniu z jazdy. Jechałam sobie w przyjemnym, własnym tempie, ptaszki śpiewały, drzewa kołysał wiatr, piasek uciekał spod kół, aż tu nagle… Wyprzedziłam kogoś. Jak to się stało? Nie wiem. Jakie to uczucie? Nowe. Wspaniałe! Do końca pierwszego wyścigu trzymałam równe tempo, wciąż bawiąc się doskonale. Zjechałam i przywitała mnie zdziwiona mina Andrzeja: „O patrz, no…”

WP_20150802_13_22_26_Pro

Człowiek to taka zabawna istota jest. Myśli, że coś jest absolutnie niewykonalne, dopóki mu się nie udowodni, że można to zrobić i pozostać w jednym kawałku. Tak też było ze mną- przyzwyczaiłam się do bycia ostatnią i już nawet nie robiło to na mnie specjalnego wrażenia. Nawet kilka śmiesznych żartów na ten temat wymyśliłam.  Ścigałam się do tej pory sama ze sobą, ze swoim motocyklem (weź podnoś taką kozę co 5 minut!), zmęczeniem, czasem lenistwem. Teraz okazało się, że mogę się też ścigać z innymi. Przed drugim startem jedna myśl przewodnia : MOGĘ to zrobić. POTRAFIĘ. Już to zrobiłam. Mama mi nie uwierzy.

W drugim wyścigu dostałam skrzydeł- wyprzedziłam dwie dziewczyny, utrzymałam tempo, walczyłam, ścigałam się! Ostateczny wynik- 6/10, mój najlepszy (biorąc pod uwagę te kilka startów w moim życiu :D). Jestem z siebie dumna! Tak autentycznie! MML w Chełmie już rok temu pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie, tegoroczny start będę wspominać z łezką w oku 🙂 MML to fajna organizacja, przyjemna atmosfera i świetna zabawa- polecam każdemu start na lubelskiej ziemi. Fajnie spędzony czas gwarantowany.

WP_20150802_13_05_21_Pro

DAJ PIWO!

Hej, Czytelniku! Masz jakieś hobby, jakąś pasję, jakieś marzenie? Sprawia Ci to frajdę, ale nie zawsze jest łatwo, miło i przyjemnie? Nie zawsze Ci wychodzi? Nigdy się nie poddawaj, nie zniechęcaj się zbyt łatwo. Nieważne, czy wymyśliłaś sobie, że nauczysz się piec tartę, czy chcesz wystartować w maratonie, czy nauczyć się angielskiego- nie zawracaj, jeżeli chwilowo masz pod górkę. Ja wymyśliłam sobie motocross zupełnie znikąd. Nikt w rodzinie nie jeździł, nikt mnie nie szkolił od dzieciaka, nikt mnie nie zabrał na tor i nie pokazał: „o popatrz, to tutaj jeżdżą”. Ubzdrurałam sobie, że będę jeździć na motocyklu. Po prostu.  I dopięłam swego. Pewnie parę osób Cię skrytykuje, niektórzy będą się z Ciebie śmiać, inni „dobrze radzić”. Jeżeli masz cel, a już samo docieranie do niego sprawia Ci radość- olej ich, rób swoje. Jeżeli masz swoje hobby, nieważne jakie- to nieistotne, jak jesteś w tym dobry. Liczy się to, że Twoja pasja sprawia Ci radość. Efekty przyjdą same.

Zdjęcia dzięki uprzejmości mmx.com.pl i zawodymx.eu, a tutaj ich profile na facebooku 🙂

https://www.facebook.com/mmxcompl?fref=ts

https://www.facebook.com/zawodymx.eu?fref=ts

11141339_1676993112521972_2994728330344088323_n

11214377_507294789429221_8352485452555872991_n

11217522_507284146096952_4244814689756432654_n

Andrzej i jego mały kolega.

 

11781850_507287756096591_4968817491563902117_n

11825744_1676991835855433_5657976272734757583_n

I krótka historia w obrazkach, czyli Browar gwiazdą podium:

11742637_507294669429233_7475051200550310793_n

11836746_507294626095904_1486915697722099667_n

11846612_507294592762574_6800197644076606444_n

 

2 komentarze

  1. Kasia
    • Monika Harwas

Skomentuj