Dlaczego fitness jest śmieszny?

Jeżeli na sali ćwiczeń nigdy nie miałeś ochoty wybuchnąć spazmatycznym śmiechem, to chyba coś z Tobą nietegez… 

Hejka hhej krejzole, jak już wiecie wzięłam się za siebie to jest za ćwiczenia i za dietę. Z ćwiczeniami dogaduję się wspaniale, z dietą zupełnie nie, ale dajmy sobie czas, nie od razu Rzym zbudowano, a Chodakowska na pewno miała kiedyś płaski tyłek. Jest nadzieja!

Na fitnesy chadzam regularnie od dłuższego czasu i wobec tego dałam sobie przyzwolenie, ażeby okiem eksperta stwierdzić że (uwaga, tera idzie teza) fitness jest strasznie śmieszny.

Zaczyna się już w szatni. Niby każda zajęta sobą i swoją torbą treningową, ale spróbuj nie wyprodukować ukradkowego spojrzenia w stronę sąsiadki z szafki obok! „Ciekawe, czy jej brzuch jest bardziej płaski? A tamta w rogu? Czy ja tam widziałam ślady cellulitu? A te cycki to prawdziwe czy od chirurga?”. Niedajboziu złapiecie się z taką panią na wzajemnym podglądaniu- burak na twarzy, spłoszony wzrok i nagłe zainteresowanie zegarem ściennym gwarantowane. I tu pojawia się zasada nr 1- wciągaj brzuch w przebieralni. Nigdy nie wiesz, czy akurat ktoś Cię nie lustruje.

MTVSlav2 (32 of 45)

Kolejnym punktem na fitnesach jest zajęcie odpowiedniego miejsca. I to nie byle jakiego! Odpowiednio z tyłu, ale żeby było widać lustro i panią prowadzącą, a najlepiej to trochę w cieniu. I tutaj tłum rozentuzjazmowanych pań rzuca się na tył sali, skwapliwie zajmując maty i rezerwując je ręcznikiem. Moje! Ja tutaj! Tu mój ręcznik! Ja tu z tyłu! Rezultat- tuż przy lustrze hulają: wiatr i samotnie skacząca pani trener, a z tyłu plącze się las rąk, nóg, ręczników i skakanek. Czyli coś jak „Bitwa pod Grunwaldem”, tyle że wszyscy są w legginsach. Mój największy strach- boję się zawsze, że przy pajacykach dostanę od którejś zaangażowanej pani soczystego liścia w twarz. Moja największa trauma- robisz przysiad prosto w czyjąś twarz. I vice versa.

Gładko przechodzimy teraz do absolutnie najgorszej, najbardziej koszmarnej a zarazem najśmieszniejszej części zajęć sportowych- do rozgrzewki. Na stepach. W rytm muzyki. Robiąc cza-cza-cza. Nie wiem jak tam z Wami, ale mnie osobiście muzyka w tańcu zupełnie nie przeszkadza. Tańcząca rozgrzewka w moim wykonaniu to jest trochę tak, jakby Artura Szpilkę wcisnąć w rajtuzy i kazać mu tańczyć w balecie. Albo tak, jakby Jarosławowi Kuźniarowi podarować stanik i leginsy i masz, będziesz teraz robił wygibasy na rurze. Tak się przynajmniej wtedy czuję. Nie moja bajka. Ale rozgrzać się trzeba. Skaczę więc z resztą pań (jak one łapią co się robi po kolei?!?), wskakuję na ten step i z niego zeskakuję, macham tą czaczę, ręce mi się plątają z nogami… Staram się nie patrzeć w lustro ani na towarzyszki mojej niedoli bo płacz gwarantowany. Najpewniej ze śmiechu. I jak już w miarę zaczynam kojarzyć, że 3 kolana a potem steptacz, i że na koniec mambo, a potem trzeba się kopać w poślady i już już prawie idę równo z grupą… Właśnie wtedy pani prowadząca dziarsko krzyczy do mikrofonu: „PODKRĘCAMY TEMPO!”.

Aaah i byłabym zapomniała- WSZYSCY ĆWICZĄ W PONIEDZIAŁKI. Cały świat. Jeśli wybierasz się do fitness klubu w poniedziałek, to wiedz, że 98% populacji też wpadło na ten pomysł. Korek zaczyna się już na parkingu, przenosi się do recepcji, idzie równą falą do szatni, ażeby ostatecznie uformować się w ludzką stonogę na sali do ćwiczeń. Jeżeli mimo wszystko akurat ten dzień wybrałaś na trening, możesz być pewna, że przysiad elegancko zakończysz na nosie pani ćwiczącej za Tobą. Robiąc wymach nogą z pozycji deski najpewniej grzmotniesz kogoś prosto w nos. Sorry, taki mamy klimat. Poniedziałkowy. Identyczny wzrost zainteresowania siłownią zaobserwować można wiosną, może tylko z tą różnicą, że większość pań ma wtedy wypisane na twarzy: „O k… lato idzie.” W poniedziałki wyrazy twarzy określiłabym raczej mianem: „Na cholerę był mi ten sernik wczoraj”. Ewentualnie: „Je*ać rosół”.

Jak widzicie- idzie mi całkiem nieźle i mimo niedogodności wciąż trwam w postanowieniu. Nakurzam burpeesy, pompki, przysiady i inne takie tortury. I szczerze Was zachęcam- męczcie się ze mną! Albo chociaż razem ze mną się pośmiejcie 🙂

fot. Daniel Rakus. Daniel ma fajnego psa i robi ludziom zdjęcia znienacka. Danielu! Pozdrawiamy Cię! Tutaj jego profil na behance.net, czytaj Daniel jest też poważnym człowiekiem sukcesu a nie jakieśtam rypcium pypcium https://www.behance.net/DanielRakus

I żeby nie było- to jestem ja i maciek sprzed kilku lat, teraz jest nas trochę więcej, ale wciąż dobrze nam razem. Chyba nigdy się nie rozstaniemy.

MTVSlav2 (37 of 45)

MTVSlav2 (38 of 45)

MTVSlav2 (43 of 45)

185842_201726006520084_1623905_n

 

Skomentuj