Bikini body w miesiąc?

Sławne fitness trenerki obiecują piękne ciało po miesiącu ćwiczeń. Czy to w ogóle możliwe? 

To ja:
WP_20150818_17_55_29_Pro

Perfect365(13)

Ciało jak ciało- normalne. Ani chude, ani grube, ani nadmiernie umięśnione, ani sflaczałe. Taki standard, rzec by można. LUBIĘ je i AKCEPTUJĘ. Źle nie jest, ale może być zajebiście.

Patrząc na profile instagramowych trenerek mam zazwyczaj dwa odruchy:

1. Opcja entuzjazm – też tak będę! Dajcie mi torbę treningową i adidasy i lecę na trening! Cardio, bieganie, pływanie, pilates- wszystko będę robić! Gdzie się kupuje hummus? Jak się robi gotowanego łososia z kaszą i nasionami chia? Co to są jagody goji i jak się to je? Od dzisiaj tylko jaglanka i avocado!

2. Opcja „na Bridget Jones”- dajcie mi pudełko czekoladek i odpalcie TLC. Tak tu będę siedzieć. Czyli coś w stylu- „Leż na kanapie. Staraj się nie płakać. Płacz bardzo dużo.” Gdzie ta czekolada???

61cf541262425591a59b76e5963cf280

źródło: internet

Gwiazdy fitnessu zachęcają do skorzystania ze swoich programów i obiecują niesamowite efekty już po miesiącu pracy. Ok, wysportowane, płaskobrzuche, bezcellulitowe laski! Podejmuję wasze wyzwanie! Mam miesiąc do urlopu- sprawdźmy, co się przez te 30 dni wydarzy. Spróbuję, ale z głową. Najpierw się trochę zdiagnozujmy.

PROBLEM  – rzuciłam palenie. No super, super, brawo ja i ogólnie wspaniale- cera w znacznie lepszej kondycji, zadyszka odeszła w niepamięć, podobno mam więcej hajsu. A nie, hajsu jednak nie mam. Mam za to ogromny apetyt. Na wszystko. A najlepiej, żeby było czekoladowe z kawałkami czekolady i polane czekoladą. I z bitą śmietaną. A na deser słoik Nutelli. W pewnym momencie zaczęło mi to przeszkadzać- papierosa zastąpiłam słodkościami. I pizzą. I chipsami też. Niefajnie. Raz na jakiś czas- spoko, bądźmy ludźmi, ale codziennie? Ooooj, coś się waćpanna Harwas rozbestwiłaś.

JAKI JEST PLAN?

Prosty. Ćwiczę regularnie i mam zamiar utrzymać ten stan. W moim przypadku sprawa treningu wygląda jak następuje:

minimum 1x w tygodniu trening skoncentrowany na brzuchu

1x w tygodniu trening skoncentrowany na pupsku

1x w tygodniu trening ogólny (albo bieganie, zależy jak tam z czasem stoję)

motocross jak Bozia mi zsyła luźniejsze dni

i tyle. Jak widać- nie szaleję, nie biegam na siłownię w każdej wolnej chwili. Chodzę na zajęcia fitness do pobliskiego klubu. Jest miło, fajnie i przyjemnie i pani na nas krzyczy a my wtedy też krzyczymy, że daj pani spokój i że ała ała! W każdym razie- te wypady na fitness weszły mi już w nawyk. I bardzo go lubię. Żeby motywacja nie spadała- z każdego treningu wyspowiadam się Wam na twarzoksiążce.

CO Z TYM JEDZENIEM?

Słodyczom na razie mówię nie, ale bez przesady- jak zjem od czasu do czasu ciastko to nie będę się z tego powodu zadręczać i wyć do lustra. Poza tym zawsze gdzieś na świecie są czyjeś urodziny, a jak wiadomo- dzień święty trzeba święcić. A tak na serio- zaczynam się pilnować. Mam już mały sukces- maszyna ze słodyczami, która bezczelnie zerka na mnie w pracy, ani razu w tym tygodniu nie widziała moich pieniędzy. Brawo ja!

Plan dietetyczny ustawia mi Justyna, pani dietetyk ze Szczecina, trenerka osobista i wake’owa zajawkowiczka w jednym. Tutaj jej profil: https://www.facebook.com/pages/Justyna-Wichli%C5%84ska-Dietetyk-Szczecin/1507253676194872?fref=ts. Wysłałam wypełniona ankietę dotyczącą mojego dotychczasowego sposobu odżywiania, zobaczymy, co dalej. Plan jest zacny. O rozpisanej diecie będzie oddzielny post, stay tuned!

To co, dziewczyny i chłopaki? Dajemy sobie miesiąc i zobaczymy, czy będzie z tego sześciopak? Jesteście ze mną? Zrobimy to razem? Wstawiajcie zdjęcia na mojego fan page’a https://www.facebook.com/piachipuder, nie pozwólcie, żebym sama robiła z siebie idiotę! 🙂 CZAS, START!

Skomentuj