Cellulit na wakacjach, czyli 6 bab w Madrycie.

Śmieszne koty, chipsy, czekoladki, wino, trochę więcej wina, jeszcze trochę wina… Panowie, zaparzcie sobie melisę. Dzisiaj będzie o babskim podróżowaniu. 

O samym Madrycie napiszę później, zresztą pojarajcie się jeszcze chwilę Irlandią (http://monikaharwas.pl/2015/06/co-warto-zobaczyc-w-irlandii-polnocnej/). A właściwie, WHO CARES??? 6 par cycków pojechało na wywczas, i tu się dopiero zaczyna Sparta!

11168457_10206779121538100_1571780463011713196_n

SCENKA 1- LOTNISKO. Tutaj rodzi się babska przygoda: „A ile masz bagażu?”, „A obcasy wzięłaś?”, „Cholera, nie spakowałam cycków!”. Potem jest tylko intensywniej, aż w końcu docieramy do momentu, w którym udaję orangutana na lotnisku w Modlinie. A nie, przepraszam, jeszcze wcześniej czekamy na dworze przed samolotem, a przed tym samolotem czeka także straż pożarna i tutaj już zaczynają się rozkminy, czy jak spadniemy, to nie zepsuje mi się fryzura. Na szczęście po wesołych, pełnych relaksu, walki z komarami i miłości do podróżowania 120 minutach opóźnienia, zasiadamy na miejscach, gotowi do startu. Miła pani stewardessa z mocnym hiszpańskim akcentem wyjaśnia nam, że jakaś facetka z poprzedniej wycieczki nawaliła się jak Marysia z 1c na balu gimnazjalnym, no i trzeba było kobitę wynosić. No zdarza się. Pani mówi nam też, że tak naprawdę to nie wie, co ma nam powiedzieć, a tak w ogóle to komary w międzyczasie naleciały do samolotu i „kill as many as you can”. Rajaner- ajlowju.

SCENKA 2- GDZIEŚ W MADRYCIE. Jest wspaniale. Jest knajpa, jest pogoda, jest Madryt. Kawa też jest i miły pan kelner również. I papieros jest, i towarzyszki podróży są, i humory dopisują. No wiecie no, Hiszpania- palmy, słońce, una cerveza por favor, jak jest „gdzie moja reszta po hiszpańsku”…- te sprawy. Krzesełka wygodne, słoneczko opala…Pełen relaks i szczęście. Podnoszę głowę znad szklanki mrożonego latte z brązowym cukrem.

-Mam cellulit.

Kurtyna.

SCENKA 3- WCIĄŻ MADRYT. Jako że cellulit stał się głównym tematem wyjazdu (zaraz obok cycków, nadmiaru wody w organizmie i tyłka Kim Kardashian), chcę w tym momencie bardzo przeprosić Ż., który pojechał z nami jako jedyny facet, wytrzymał to wszystko i nie musiał poddawać się lobotomii zaraz po powrocie. Ż.- jesteśmy z Ciebie dumne, jesteś dzielnym mężczyzną.

P.s idziesz z nami na hybrydę w ten piątek???

10408743_10153988874334307_5588826586857556327_n

Ale wróćmy jeszcze do Madrytu. Bycie turystą, jak wszyscy wiemy, jest bardzo trudne. A bycie turystą i blogerem w tym samym czasie, ooooo to już jest wyższa szkoła jazdy. Musisz mieć przygotowane ałtfity na każdą okazję (przy Palacio Real tak bardziej po królewsku, w knajpce z tapasami trochę na hipstera, wieczorem w klubie elegancko, ale na luzie- czyli coś jak kanapka z serem i keczupem, ale na chlebie bezglutenowym). Jeszcze długa droga przede mną.

10987317_10153988874799307_6657197876823234041_n

11012565_10153988873864307_7855456955201467462_n

11666120_10153988884549307_5576096260026575608_n

A Madryt? Madryt jest spoko! Niech Was nie zmyli gadka o dupie Kim Kardashian- jako ciekawe świata, głodne wiedzy i wykształcone młode damy, ochoczo oddałyśmy się intensywnemu zwiedzaniu madryckiej spuścizny kulturowej w postaci Muzeum Prado i Muzeum Królowej Zofii. W muzeum to wiadomo- poważka na twarzy i kontemplujesz sztukę. Trzeba się tylko pilnować, żeby przypadkiem nie kontemplować krzesła ochroniarza, no ale tyle sztuki wokół, że każdemu się może popiętrolić. Będzie o tym wszystkim oddzielny post, spokojnie, każdemu wytłumaczę, kim był Velazquez i dlaczego baby u Rubensa są takie grube.

Jeżeli chodzi o zwiedzanie, przyznaję nam piątkę z plusem i tym samym bardzo przepraszam moje nogi- obczaiłyśmy Pałac Królewski, Bramę Słońca, byłyśmy w parku Retiro i katedrze Almudena, łaziłyśmy po ślicznych, wąskich madryckich uliczkach. Jadłyśmy churrosy z czekoladą (masz dupo, rośnij zdrowa), zapijałyśmy tinto verano, a potem wcinałyśmy tortillę (dupo- kocham cię). Kurde. Znowu zapomniałyśmy zostać matkami.

11692758_10153988874619307_3952804979436865590_n

11009159_10207364898506523_9112585167470525083_n

11070560_10207364898346519_4420715489133874476_n

11666311_10207364904306668_7317813313309619578_n

11698439_10207364924827181_1878447024126626555_n

11698687_10207364924947184_1967443751067983835_n

11703156_10207364905546699_2725786401145936505_n

11709555_10207364898226516_4265374297797576066_n

WNIOSKI

98% kobiet ma cellulit, pozostałe 2% to 12-letnie dziewczynki i Ewa Chodakowska. Jeżeli pozwolisz, żeby cellulit zepsuł Ci wywczas- jesteś głupia. Jeśli wybierasz się na urlop i pomarańczowa skórka (Jeeezu, kto tak to nazwał?????) serio spędza Ci sen z powiek- strzel se ogarniającego liścia. Dla mnie to wszystko jest całkiem zabawne, pomarszczone dupsko jest tak wspaniałym tematem do żartów, że aż zepsułam wszystkim wyjazd 😀

A teraz serio- nie dajcie sobie wmówić, że wyfotoszopowane, gładkie ciała modelek to norma. Nie dajcie sobie wmówić, że jakikolwiek kanon urody jest normą. Normą jesteś Ty, czy masz pofałdowane uda czy nie, czy masz piegi czy nie, czy masz proste, czy krzywe zęby- dopóki lubisz siebie, wszystko jest ok. Nie pozwólcie, żeby ciągła myśl o idealnym wyglądzie psuła Wam urlop, po prostu się nim cieszcie. A ze swoich wad warto się czasem pośmiać. Także tego, fałdy w górę i cieszymy się wakacjami!!!! A przysiady porobić nie zaszkodzi ;p

 

 

 

 

4 komentarze

  1. Omka
    • Monika Harwas
  2. A.
    • Monika Harwas

Skomentuj