Co warto zobaczyć w Irlandii Północnej?

Rajskie plaże… delikatny, złoty piasek… słońce…palmy… turkusowy ocean… A nie, kurde, miało być o Irlandii Północnej. 

 

Dobra, no to tego… Irlandię Północną można by opisać w dwóch słowach: piździ i pada.

Nie będę was oszukiwać- ładnej pogody to Bozia Irlandczykom nie dała. Coś tam na górze musiało się mocno spartolić, bo mieszkańcy tej pięknej krainy w porannej prognozie słyszą coś mniej więcej w stylu: „Dzisiaj będzie wszystko”. Czyli przyszykuj się na deszcz, a potem wiatr, a potem słońce, potem może trochę gradu, i jeszcze troszkę wiatru, ale w sumie to będzie wichura i być może śnieg. Ogólnie spoko- jako wyspecjalizowany turysta wstajesz rano i nie masz rozkminy, co na siebie założyć. Zakładasz całą zawartość swojej torby.

Jak się zapomni o pogodzie, to okazuje się, że Irlandia Północna jest całkiem bezczelnie piękna. Mają cały pakiet- wzgórza, klify, plaże, jeziora, kręte drogi i taką zieleń, że nie ma nawet takiego filtra na Instasiu, który by to ogarnął. Jakby Hobbici zobaczyli irlandzki warun, to z pewnością pakowaliby się w swoje malutkie plecaczki z zamiarem emigracji.

Dobra, chodźmy do meritum: Co warto zwiedzić w Irlandii Północnej? Pozwólcie, że opiszę kilka miejsc, w których byłam, a resztę i tak se wyszukacie na Wikipedii.

Carrick-a-Rede Rope Bridge– czyli most ze sznurka, zawieszony 30 metrów nad wodą. Jeśli masz lęk wysokości- u shall not pass. Ale warto się przełamać, gdyż widok naprawdę jest zacny, a jak już się przedostaniesz po chyboczącej się mościnie na drugą stronę, tj na malutką wysepkę- robi się jeszcze ładniej i Szkocję widać też. Plus wiatr i deszcz w twarz, ale na tym etapie już powinieneś się przyzwyczaić. Kiedyś mostu używali rybacy, tyle że za ich czasów składał się on z dwóch lin, a chłopcy zawstydzali wszystkich przemieszczając się po nim z sieciami pełnymi ryb w jednej ręce. No cyrkowcy, cyrkowcy normalnie. Później na szczęście dorobili deski i teraz każdy szanujący się turysta może sobie takim mosteczkiem przejść i trzasnąć sobie słit focię z ręki (podpowiem: #alewysoko, #jakniebezpiecznie, #alebuja). Módlcie się, żeby nie szedł wtedy za wami Andrzej, bo na pewno zacznie kołysać mostkiem krzycząc „hej przygodo!”

VIRB Picture

VIRB Picture

VIRB Picture

VIRB Picture

VIRB Picture

VIRB Picture

WP_20150515_14_32_44_Rich

 

Giant’s Causeway– no tutaj to już jest jakby luksusowo. Po polsku Grobla Olbrzyma, to tak dla ciekawskich. Ogólnie chodzi o to, że ok 60 mln lat temu (!) wydarzyła się rzecz taka, jak erupcja wulkaniczna i ukształtowała turbofikuśne bazaltowe kolumny. Stoisz sobie nad tym i myślisz: „No kurde, kostka brukowa. No kostka brukowa jak nic”. A tutaj ha ha ha panie turysto, to Natura takie bajery stworzyła a nie jakaś tam betoniara. Wrażenie naprawdę jest niesamowite, bazaltowe kolumny zdają się nie mieć końca. Dodaj do tego malownicze wzgórza, spienione fale, zachodzące słońce i wiatr we włosach (i deszcz)- łza zachwytu spływa po policzku mym na wspomnienie urody tego miejsca.

WP_20150515_17_53_28_Pro

WP_20150515_17_54_16_Pro

Giant’s causeway to wycieczka na cały dzień, bo łażenia jest naprawdę sporo. Buty wygodne weź. I płaszcz przeciwdeszczowy (piździ i pada, tylko przypominam). Wycieczkę najlepiej zacząć od muzeum, które jest małe, acz treściwe. Wizualizacje, przyciski, gadające rzeczy i bajka na koniec na dużym ekranie- no wspaniała sprawa! Tylko nie jedz tam, Drogi Czytelniku, ciasta cytrynowego- po 3 kęsach jest Ci tak słodko, że spokojnie możesz dołączyć do obsady High School Musical i nakurzać piruety. Przed zwiedzaniem do reki dostaniecie przewodnika- słuchawkę,w której pan aksamitnym głosem wytłumaczy Wam, że tutaj to kamień w kształcie buta, a tam to takie jakby organy, a tam to wymagająca, czerwona trasa („Chodźmy czerwoną! Chodźmy czerwoną!”). A teraz kamienny wyraz twarzy i spojrzenie prosto w oczy (bez mrugania): Grobla Olbrzyma jest bardzo fajna.

11119538_941012822586407_1567688461_n

11304022_941012759253080_1127283025_n

VIRB Picture

VIRB Picture

WP_20150515_17_30_42_Rich

Destylarnia Bushmills– tutaj podeszliśmy do tematu od strony praktycznej. Po degustacji produktów marki Bushmills stwierdziliśmy, że na chacie też jest zajebiście i w sumie to nie ma co już się ruszać. Padało przecież.

Będąc w Irlandii Północnej zróbcie sobie koniecznie wycieczkę wzdłuż wybrzeża, widoki zabiorą Wam dech w piersiach. Jazda po malutkich, wyboistych irlandzkich uliczkach to przygoda sama w sobie. Obijasz się o wszystko. Na każdym wyboju walisz głową w sufit, a ograniczenie prędkości po takiej krętej i pełnej niespodzianek dróżce to, uwaga, 100 km/h. Jak oni to robią? Nie wiem, Czytelniku, nie wiem.

11304348_941012855919737_831196498_n

11350089_941012809253075_1087322591_n

VIRB Picture

VIRB Picture

WP_20150514_11_11_35_Rich

 WP_20150514_11_13_49_Rich  WP_20150515_14_23_51_Rich

Nie zapomnijcie też o prawdziwym, irlandzkim śniadaniu- fasolce z jajkiem na miękko i chlebem. Wygląda… tak sobie, ale smakuje całkiem całkiem. Dla odważnych- frytki z octem, czyli Mc Donald’s po irlandzku.

WP_20150513_18_12_13_Pro

WP_20150515_13_10_02_Pro

Dla kogo jest wycieczka do Irlandii Północnej? To raj dla miłośników zieleni, przestrzeni i pięknych pejzaży, dla spragnionych obcowania z naturą. Mieszkańcy tej krainy są wyjątkowo mili i kontaktowi, najpewniej stwierdzili, że pogoda już wystarczająco utrudniła im życie. Irlandia Północna to idealne miejsce na odpoczynek od miejskiej dżungli, korków i pośpiechu. Polecam każdemu. Na oczyszczenie głowy 🙂

Zwiedziłam Groblę Olbrzyma, przeszłam przez most ze sznurka zawieszony 30 metrów nad ziemią, zjadłam beansy z jajcem, łaziłam po irlandzkich wsiach i polach …o kurde. Zapomniałam zostać matką!

4 komentarze

  1. Magda
    • Monika Harwas
  2. myrelationshit
    • Monika Harwas

Skomentuj