A miało być tak pięknie…

Jesteś kobietą? Uprawiasz męski sport? A że „baby do garów” usłyszałaś kiedyś? Albo że Twoja pasja to jakaś fanaberia? A seksistowski komentarz się może pojawił jakiś kiedyś?  No to przeczytaj… 

…postulat ugrupowania „Kobiety MX” na Facebooku. Tam możesz podzielić się swoją historią. „Kobiety MX” obudziły polskie środowisko motocyklowe. Pod opisem sytuacji z Mistrzostw Polski w Człuchowie pojawiło się mnóstwo opowieści, głównie dziewczyn, które spotkały się na swojej motocyklowej drodze z różnego rodzaju przykrościami. Kontrowersji wokół sprawy jest dużo, ale czy taki odzew nie świadczy o tym, że może faktycznie coś tu jest nie tak?

Zawodnikiem jestem żadnym. Start w moim wykonaniu chyba nie trwa tak długo w żadnej innej klasie. W zakrętach zwalniam tak, że w sumie to szybciej było by, gdybym się odpychała nogami. Przewracam się średnio raz na 5 minut. Ale jadę. Ale wstaję, siłuję się z motocyklem, odpalam i walczę dalej. Na co dzień pracuję, załatwiam, ogarniam, sprzątam, gotuję (marne próby, bądźmy szczerzy). W weekendy kolejna praca, kolejne zlecenia- żeby zarobić i odłożyć, w dużej mierze na motocross. Mam szczęście, bo mam wokół siebie osoby bardzo mi życzliwe, które mi pomagają i bez nich byłoby dużo trudniej spełniać swoją pasję. Nie zmienia to faktu, że wyjazd na zawody to planowanie, załatwianie zastępstwa w pracy, przeliczanie pieniędzy, kombinowanie z noclegiem, wyżywieniem- ogólnie rozkmina na najwyższym poziomie. No i cieszę się, cieszę się na te Mistrzostwa Polski jak głupia, dni odliczam, wszystkim się chwalę, rozmyślam, jak będzie fajnie.

A potem przejeżdżam 450 km w jedną stronę i dowiaduję się, że jadę skróconą trasę. Ok, nie ma problemu- poproszę mniejsze wpisowe. Albo informację o skróconej trasie wcześniej, żebym mogła swobodnie zdecydować, czy poświęcę  swój czas i swoje pieniądze na przyjazd. Tylko tyle. Nic więcej. To jest fair. „Nie, dziękuję” za seksistowskie teksty, za „albo tak, albo wcale”, za „nie, to nie”. Należy mi się szacunek, tak po prostu, po ludzku.

Krąży wiadomość, że klasa Kobiet w Mistrzostwach Polski w Motocrossie ma być zlikwidowana w przyszłym roku. Podobno nasze wyścigi są nudne, widzowie nie chcą tego oglądać, a tak najlepiej to baby do garów i wymyśliłyście sobie motocykle, cholera jasna! Chcę jeździć, chcę trenować, chcę mieć z tego frajdę- dlaczego ktoś ma mi to zabrać?  Może jedziemy wolno, może nie skaczemy najwyższych skoków, może zawody traktujemy treningowo i jako dobrą zabawę- czy to jest złe? Płacimy wpisowe jak każdy inny, a motocross to nasze hobby- kogo to denerwuje?

Jest nam ciężko w tym sporcie. Nasze ciało i nasza psychika nie są do niego przystosowane, nauka przychodzi nam trudniej, dłużej. Facet odpala z kopa, rusza i jedzie. Dziewczyna najpierw rozważa wszystkie za i przeciw, obmyśla strategię (nigdy nie wychodzi), potem się przebiera, bo piłują ją skarpetki, znowu wsiada, znowu się przebiera bo zapomniała buzera, szuka luzu (gdzie to było????), wbija bieg… i no mi akurat najczęściej wtedy gaśnie motocykl. Nieważne, będę próbowała aż do skutku. Taką pasję wybrałam.

Wywalamy się, obijamy, siniaki nosimy jak trofea. Chcemy– uczyć się, trenować, pokonywać nasze słabości. Wybrałyśmy motocross. Kochamy go. Pomóżcie nam, a nie zniechęcajcie. Zachęćcie nas, a nie rzucajcie nam kłody pod nogi. Mamy ich wystarczająco dużo. W końcu jesteśmy babami!

Smutno mi i NIE zgadzam się na niemiłe komentarze rzucane w naszą stronę, na wyśmiewanie się, na ironię i niesmaczne żarty. Jestem kobietą i jeżdżę jak kobieta. I mam do tego prawo.

DSC_4524

DSC_4552

zdjęcia: Świat widziany trzecim okiem http://swiatwidzianytrzecimokiem.pl/

2 komentarze

  1. Dupsel
    • Monika Harwas

Skomentuj