GIRL POWER, czyli babskie zgrupowanie w Sochaczewie.

3 miejsce w rundzie Mistrzostw Świata w motocrossie w Arco di Trento 2012, 8 w Mistrzostwach Świata 2011, i kolejno 11 w 2012, 16 w 2013, 13 w 2014. Dwukrotne Mistrzostwo Polski. Najwyższy skok? Ponad 34 metry. Imponujące? Panie i Panowie, kapelusze z głów, przedstawiam Wam Joasię Miller. I tak się składa, że zorganizowała ostatnio szkolenie. 

Pamiętam pierwsze zawody motocrossowe, na które pojechałam jako widz. To było jakieś dwa lata temu, tor w Sochaczewie, Puchar Niepodległości. Jako świeżak w motocyklowym świecie, stałam tam i każdym porem na swojej skórze chłonęłam atmosferę zawodów motocrossowych. W powietrzu unosił się zapach paliwa, wszędzie porozstawiane były samochody i busy załadowane motocyklami. Wszyscy krzątali się w pośpiechu, zdejmowali sprzęty z paki, dolewali benzyny, czyścili gogle… słowem- Disneyland dla kogoś takiego, jak ja. Mieliście kiedyś takie odczucie, że jesteście na właściwym miejscu, właśnie tam, gdzie powinniście być? Bo ja tak właśnie się czułam na torze w Sochaczewie, w listopadzie 2013 roku. Jak Charlie w Fabryce Czekolady. Jak Alicja w Krainie Czarów, tylko bardziej zajarana. Jak dalmatyńczyk wśród setki swoich braciaków. Rok później dzięki zajebistości paru osób, które mi pomogły, no i trochę też dzięki swojemu uporowi , sama w tym Pucharze wystartowałam. Przeczytacie o tym tutaj http://monikaharwas.pl/2014/11/impossible-is-nothing-czyli-xxvi-grand-prix-niepodleglosci-w-sochaczewie/, ale nie nastawiajcie się na jakieś spektakularne osiągnięcia, bo jak zwykle dzielnie broniłam końca stawki. Jak to powiedział kiedyś taki jeden mądry, lekko rudawy- „ostatni będą pierwszymi”.

Tor Podzamcze to jedno z moich ulubionych miejsc na Ziemi. Jak sobie o nim myślę, to się trochę wzruszam- to taki symbol mojego spełnionego marzenia o motocrossie. I w tym właśnie szczególnym miejscu, równie szczególna osoba tj Joanna Miller (TAK, na zdjęciu poniżej to ona, hasztag szacun), poprowadziła szkolenie especially for babska.

joasia

Pomysł absolutnie trafiony w dziesiątkę. Cycki i motocross- nie ma lepszej kombinacji. Spędziłyśmy dwa dni jeżdżąc, skacząc (podskakując- to wciąż ja ;p), trenując starty, zakręty, hamowanie i dodawanie gazu. Wszystko w pigułce. Pierwszego dnia Bozia mnie pokarała za nieśmieszne żarty i ogólną nadaktywność, omskła mi się Yamaszka w koleinie no i bęc, złamałam rollgaz. Z tego miejsca kłaniam się w pas i dziękuję chłopakom z Bros Racing (https://www.facebook.com/bros.racing?fref=ts)- pomogli i następnego dnia śmigałam już po torze z brand new manetką.

My kobiety mamy trochę inaczej niż faceci. U nas nic nie jest proste. Koleina jest za głęboka i ze złej strony, skoki są za wysokie, a podjazdy to takie Mount Everesty, tylko że z piachu. A tak w ogóle to obcierają nas motocrossowe buty i fryzura nie układa się pod kaskiem. Być babą w motocyklowym świecie jest niełatwo. Jedziesz na trening, a tam sami przedstawiciele drugiej płci- no i zdejmij sobie teraz motocykl z paki bez zrobienia z siebie idiotki! Albo zachowaj kamienną twarz, kiedy miota Tobą jak szatan po torze! A przede wszystkim- weź tu zrozum, o co w tym motocrossie w ogóle chodzi?! Jak facet tłumaczy, to zazwyczaj następuje taki niezręczny moment, kiedy pytasz „co?” już trzeci raz, ale dalej nie czaisz co masz zrobić, więc przytakujesz i jedziesz, mając nadzieję, że jakoś to będzie. Tak, motocross w kobiecym wykonaniu to arcytrudna sztuka. Z Joasią jest inaczej, gdyż jest to kobieta, a co za tym idzie, mózg też ma kobiecy. Jak kobiecy mózg wytłumaczy coś drugiemu kobiecemu mózgowi, to te zwoje jakoś tak szybciej łapią, o co chodzi. I tak też było w przypadku naszego zgrupowania. Inna sprawa, że jak Asia mówi „jedźcie za mną”, to mam ochotę poprosić ją, żeby jechała na rowerze, bo wtedy może faktycznie za nią nadążę. Tutaj zdjęcie, jak Asia tłumaczy, a my słuchamy i ROZUMIEMY:

IS_P1020226

Może babski motocross nie jest jakoś wybitnie spektakularny dla przeciętnego widza, ale na pewno zaangażowaniem nie odbiegamy od ścigających się mężczyzn. Po naszym kobiecym szkoleniu wiem jedno- my, dziewczyny z pasją, jesteśmy świetne. Jesteśmy gwiazdami rocka. Nieważne, czy jesteś pierwsza czy ostatnia- jeżeli wybrałaś męski sport, i mimo wszelkich trudności uprawiasz go- już wygrałaś. My kobiety, mamy siłę, o jaką czasami się nie podejrzewamy. Siłujemy się z mocowaniem motocykla, wykonując kosmiczne wygibasy zdejmujemy go z paki, zakładamy na siebie warstwy ubrań i ochraniaczy, wiążemy włosy w ciasny warkocz. Wjeżdżamy na straszny, pełen skoków i kolein tor, walczymy z piachem, z błotem, z kamieniami, z deszczem, z nami samymi. Ścigamy się ze sobą, pokonujemy swój strach. Nieraz się przewracamy. Podnosimy motocykl. JEDZIEMY DALEJ.

Poniżej dawka zdjęć z naszej zacnej imprezy!

IS_P1030073

IS_P1020932

IS_P1020755

IS_P1020549

IS_P1020447

IS_P1020405

IS_P1020224

IS_P1020109                                                                         Ma się swój styl jazdy!

IS_P1020013

IS_P1010852

IS_P1010850

IS_P1010792

IS_P1010546

IS_P1010486

4 komentarze

    • Monika Harwas
  1. rudka bziubzinska
    • Monika Harwas

Skomentuj