Dziękuję Ci, mój wrogu.

Niech się przewróci i złamie nogę, niech zbankrutuje, niech zachoruje na świnkę…-czego życzysz swojemu wrogowi?

Bo ja mu, słuchajcie, życzę wszystkiego najlepszego. Naprawdę.

Miałam w życiu parę przykrych sytuacji, kilka osób mnie oszukało, kilka zraniło, niektórzy nawet złamali mi serce. Zazwyczaj w takiej sytuacji jest niefajnie- najpierw nie czaisz, potem Ci wyrąbiście przykro i smutno. Następnie (jeśli jesteś babą) myślisz, że Twoja wina i to na pewno dlatego, że jesteś gruba. Po jakimś czasie jesteś słusznie wkurwiona, aż na koniec powstajesz jak feniks z popiołów i ociekasz zajebistością. Coś jak Rambo. Albo Bruce Willis, tylko z cyckami. No dobra, niech będzie- jak Angelina Jolie w „Tomb Raider”. A w tle leci nuta z „Braveheart’a”. Aaa, i  jeszcze ogień bucha w tle, a Ty idziesz w slow motion i tak fajnie rozwiewają Ci się włosy. Dobra, tak naprawdę to chciałam Ci uświadomić, kochany Czytelniku, że jak już się wygrzebiesz z zasmarkanych chusteczek (a wygrzebiesz się, wcześniej czy później) to będziesz, stary/stara, zwycięzcą. Takim prawdziwym. Takim życiowym.

Wracałam sobie ostatnio do domu na moim Hyosungu i naszła mnie taka myśl, że stałam się tą dziewczyną, którą zawsze chciałam być. Spełniam się życiowo i zawodowo, poślady jeszcze są na swoim miejscu, JEŻDŻĘ NA MOTOCYKLU, kurde, jest spoko! Lubię siebie- jestem fajna. Sama do tej fajności nie doszłam, duża tu rola mojej rodziny, przyjaciół, ale nieprzyjaciołom też mam za co dziękować. Gdyby nie te wszystkie niewspaniałe momenty w życiu, nie byłabym teraz tu, gdzie jestem, nie byłabym taka, jaka jestem. Byłabym inna. Lepsza? Nie sądzę. Życie daje lekcje- często bolesne. Często niesprawiedliwe. Ale to one nas kształtują i hartują. Nie chcę być radosną, niemającą zmartwień siksą. Chcę być sobą, z całym bagażem doświadczeń, który ciągnę, ze wszystkimi błędami, które popełniłam, z wszystkimi przepłakanymi nocami.

Gdyby ktoś mnie parę razy nie oszukał- nie nauczyłabym się dbać o swoje interesy.

Gdyby ktoś mnie parę razy nie upokorzył- nie wiedziałabym, że najpierw musisz szanować siebie, a dopiero wtedy ludzie też zaczną Cię szanować.

Gdyby ktoś mnie parę razy nie okłamał- nie doceniłabym prawdomówności.

Gdyby mnie ktoś parę razy nie oskubał z hajsu- nie nauczyłabym się pilnować swoich finansów.

Gdyby ktoś nie złamał mi serca- nie wiedziałabym, że z każdej beznadziejnej sytuacji mogę się podnieść (zaleciało gimbazą, nie? ;p te dramaty…)

Dziękuję Ci, wrogu- to Ty ze mnie zrobiłeś tą silną babkę, którą teraz jestem. 1:0 dla mnie. Jestem zajebista. Jestem Brucem Willisem! Dokuczały Ci dzieci w podstawówce? Naśmiewali się z Ciebie w liceum? Gnoił Cię szef w pierwszej pracy? Zdradził Cię narzeczony? No i bardzo dobrze! Pomyśl na spokojnie, czego Cię to nauczyło. Potrzeba czasu, żeby to dojrzeć, ale nie martw się- każda taka lekcja jest w  życiu ważna, prędzej czy później ją docenisz. Walić tych, co byli dla Ciebie niefajni, rób swoje! Szkoda życia na rozpamiętywanie, mszczenie się, użalanie… Przerób swoje i idź dalej. Nie jesteś słoikiem Nutelli- nie wszyscy muszą Cię lubić. Twoi prawdziwi przyjaciele będą przy Tobie, a reszta… reszcie życzmy wszystkiego najlepszego 🙂

senkjusenkju

Hej! Czytelniku! Spotkasz mnie też tu: https://www.facebook.com/piachipuder i tu: https://instagram.com/monikaharwas

8 komentarzy

  1. Ami
    • Monika Harwas
  2. olka_mad
    • Monika Harwas
  3. Kasia
    • Monika Harwas
  4. Dorota
    • Monika Harwas

Skomentuj