5 grzechów, których lepiej nie popełniać na pierwszej randce.

Kolejna pierwsza randka za Tobą a telefon wciąż milczy? Kochanieńka, oto jestem ja i moje złote rady! Podziękujesz mi później.  

Zna to każda z nas i nie mówcie, że nie, bo jak Yamahę kocham nie uwierzę- była randka, było super, może nawet całowanie było, podwózka do domu też była… No i jeb, nie zadzwonił.

Opcja nr 1- zdarza się, walić go.

Opcja nr 2- zgrzeszyłaś. Czytaj dalej złociutka, zaraz Ci podam dekalog randkowy, ustrzegaj się poniższych grzeszków, a wróżę Ci rychły związek sukces.

GRZECH NR 1– ubranie zupełnie nie w Twoim stylu. Oooj znasz to na pewno- sukienka jest absolutnie piękna, Ty wyglądasz w niej lepiej niż Eva Longoria, ALE cholernie Ci w niej niewygodnie? Kochana, daruj ją sobie na pierwsze spotkanie, będziesz myśleć tylko o tym, że wpija Ci się w brzuch/zaraz wypadną Ci z niej cycki/na pewno widać wyszczuplające gacie. Przez całą randkę nic nie zjesz w obawie przed gastrociążą i będziesz sztywna jak Andrzej Gołota w „Tańcu z gwiazdami”. Ładne kiecki zostaw sobie na kolejne tete-a tete, a na pierwsze ubierz się tak, żeby być sobą. Sobą bez przesady- ja najbardziej jestem sobą w spranych szarych dresach, ale na pierwszy meeting jakoś tak głupio…Grunt to czuć się zajebiście w swoim outficie. Kiedyś na randkę ubrałam się w koszulę w delikatną, jasnoróżowo-białą kratkę, po czym zamaszyście usiadłam przed delikwentem i radośnie ogłosiłam, że czuję się jak wyrzygany gofer z truskawką. Nie wyszło nam.

GRZECH NR 2– pijańctwo. Serio, na pierwszej randce lepiej se odpuść alkoholowe szaleństwa, grozi moralniakiem dnia następnego. Pilnuj się, pilnuj swojej torebki, a jeśli zgubisz pantofla- kochanie, nie jesteś Kopciuszkiem- narąbałaś się i lepiej zamawiaj se taksę do domu. Jeżeli „kliknie” między Wami, to potem możecie drinem zapijać drina, walić szoty na wyścigi, radośnie sikać w krzakach i robić oborę w eleganckich klubach. Na pierwszym spotkaniu daj sobie z nadmiarem alkoholu spokój, no chyba, że chcesz mu obrzygać buty.

GRZECH NR 3– tapeta zamiast twarzy. No tak, nie ukrywajmy- większość z nas to przechodziła. Chcesz wysmuklić sobie twarz i delikatnie ją wykonturować, a kończysz z brązowoburymi plamami po obu stronach gęby. Chcesz sprytnie przyciemnić sobie karnację, a walisz tonę ciemnopomarańczowego podkładu. Albo chcesz powiększyć usta, ale zamiast efektu Angeliny wychodzi Ci pijana Pamela Anderson. Na pierwszą randkę nie polecam mocnego make up’u- facet Cię nie daj Boże przytuli, a Ty mu zostawisz Całun Turyński na koszuli. Poza tym- po co gościa oszukiwać,  obudzi się potem koło Ciebie rano krzycząc „CO ZROBIŁAŚ Z BOŻENĄ????!!!!”.

makeupfail

GRZECH NR 4– kłamstewka. Nie obruszaj się- wszyscy czasem ubarwiamy rzeczywistość, grunt, żeby przypadkiem nie przegiąć. Nie musisz grać superzmysłowej, osiągającej sukcesy kobiety biznesu, wystarczy, że będziesz sobą! Jeżeli po domu łazisz w pidżamie, łączysz czasem białą skarpetkę z czarną i oznajmiasz im, że od dzisiaj będą parą- nie udawaj, że popierdzielasz w domu w szpilkach. Jeżeli najbardziej na świecie kochasz malować sobie paznokcie i potrafisz wymienić dzisiejsze posty z pudelka w kolejności chronologicznej- po chorobę robisz z siebie fankę piłki nożnej? Będziesz się tylko męczyć oglądając później mecze ze swoim ukochanym, dziwiąc się, dlaczego oni nie wezmą sobie jeszcze jednej piłki, skoro się tak biją o tą jedną??? Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś- zrobisz sobie tym krzywdę. Jak dla mnie- kawa na ławę, Mężczyzna Mojego Życia już na pierwszej randce dowiedział się, że wkładam sobie w nos kiełki fasoli i udaję, że jestem morsem.

GRZECH NR 5– obgadywanie swoich byłych. Oj. Oj. Oj. Po pierwsze- nieładnie i Bozia się będzie gniewać, po drugie- on naprawdę nie chce słuchać o swoich poprzednikach. Facetów to nie śmieszy, faceci nie zrozumieją, a już na pewno nie pokiwają głową ze zrozumieniem i NIE stwierdzą, że ex był palantem, BO… uwaga, uwaga- faceci NIE są Twoimi psiapsiółami od plotek. A czy Ty byś chciała, żeby Twój były opowiadał wszem i wobec o Twoich sekretaqch, grzeszkach i wtopach? No właśnie. Poza tym, tego exa sama sobie wybrałaś, więc handluj z tym, popraw koronę i podbijaj świat dalej.

I jak tam? Brzmi rozsądnie? Przyda się? Lajkuj, udostępniaj i edukuj inne babeczki!

Zapraszam też tu: https://www.facebook.com/piachipuder, a i poobserwuj sobie też tutaj: https://instagram.com/monikaharwas/

Do zobaczenia w następnym poście!

Skomentuj