Wszyscy jesteśmy Durczokami.

Nie wiem, czy Kamil Durczok molestował swoje pracownice czy nie, nie obchodzi mnie, co ma na stole, a publiczne piętnowanie kogokolwiek bez udowodnienia winy uważam za lincz. Tyle w temacie Durczoka, bo to nie o nim będzie dzisiejszy post, dzisiaj będzie o tym, od czego cały ten bajzel się zaczął- o mobbingu. 

Czym w ogóle jest mobbing? Ciocia wikipedia twierdzi, że prześladowaniem podwładnego lub współpracownika w miejscu pracy. Ma na celu poniżenie, ośmieszenie, zaniżenie samooceny lub odizolowanie pracownika od współpracowników. Za taktykę przyjmuje nieodpowiednie żarty, wyśmiewanie, obraźliwe gesty, sarkazm, zastraszenie, stosowanie przemocy fizycznej itp itd. Zaryzykuję stwierdzenie, że w pracy doświadcza go większość z nas. A to wyższy rangą korpoczłowiek miesza z błotem swojego podopiecznego, a to reżyser/fotograf/projektant/ktokolwiek publicznie upokorzy kogoś z ekipy, a to szef działu pozwala sobie na złośliwe wstawki. Mobbingiem może być niemiły e-mail, puszczony niby-żartem przytyk, delikatne zastraszenie podczas rozmowy telefonicznej. Mobbing jest wszędzie, i, co najsmutniejsze, leży w naszej naturze. Lubimy się wywyższać, oj, lubimy. Władzę swoją pokazywać. Udowadniać, że jesteśmy lepsi od innych. Lubimy też myśleć o sobie, że jesteśmy ludźmi wykształconymi, o wysokiej kulturze osobistej, z zasadami. Gówno prawda, jesteśmy zwierzętami. Dziecięca odmiana mobbingu zaczyna się już w szkole podstawowej: masz gorsze zabawki? Nie masz srajfona?- spadaj, leszczu, nie dorównujesz nam do pięt. Pamiętacie walki na szkolnym korytarzu? Umawianie się na 1:1 na boisku po szkole? „Spłuczki” w kiblu? W dorosłym życiu niewiele się zmienia, tylko pięści i przepychanki zastąpione są przez ironiczne komentarze, straszące maile i smsy. Plus dochodzą do tego pieniądze.

Normalnie powiedziałabym- walcz, nie poddawaj się, nie daj się. Ale spójrzmy na sytuację realistycznie, z boku, zupełnie obiektywnie. Ile dzieciaków wstawiało się za szkolną ofiarą, którą gnębili silniejsi? Ilu z Was złapało za rękę oprawcę, który brał zamach na aktualne klasowe popychadło? Ilu z Was poskarżyło rodzicom, że wszyscy śmieją się z grubego Stasia i że to jest nie fair? Nikt? Patrzcie, jakoś mnie to nie dziwi. Myślicie, że coś się zmieniło? Ha. Ha. Ha.

Po kolejnej złośliwości szefa X siedzi w łazience i płacze. Być może przyjdzie jakaś koleżanka, powie, żeby się nie przejmowała, że szef „taki jest”, że „tak ma”. Tak sobie tłumaczymy- tak musi być, taka praca, tak to jest. Wszyscy pochylamy główki i zapieprzamy dalej. Myślicie, że gdyby X się zbuntowała, ktoś by ją publicznie poparł? Wszyscy wbiliby wzrok w podłogę/klawiaturę/swojego smartfona- nie ma co się wychylać, jeszcze i oni stracą pracę. Zwijają mi się wnętrzności, wściekłość zasnuwa mi oczy, gotuje się we mnie- wytrzymam, dam radę. Gdybym odpyskowała reżyserowi/fotografowi/projektantowi/w ogóle komukolwiek, mogłabym iść i od razu spakować pędzle. Raczej nie dostałabym roboty w następnym filmie. Spójrzmy prawdzie w oczy- ofiara jest zawsze sama. Jeśli się zbuntuje, pozwie firmę, zrobi zamieszanie- zostanie „tą, co robi problemy”. Przylgnie etykietka machającej szabelką. Ooooj, chyba jej nie zatrudnimy. W poprzedniej firmie wojowała, nie chcemy kłopotów. Powiedzcie mi teraz, że nie mam racji- sami na pewno znacie to z autopsji, albo nie chcecie tego widzieć.

Lubię ludzi. Naiwnie w nich wierzę i im ufam. Może dlatego każda złośliwość skierowana w moją stronę spotyka się z moją rozdziawioną gębą i absolutnym brakiem riposty. Tak nie powinno być, zarówno w sytuacji prywatnej, jak i zawodowej- nikt NIE MA prawa ubliżać Ci, utrudniać Ci życia, upokarzać Cię. Szkoda tylko, że to nie działa.

X znów jest w pracy. Rano rzygała ze stresu. Szef przechodzi koło jej biurka, znowu awantura. I co, po kolejnej uwadze taka X ma wstać, zbuntować się, rzucić teczką? Skazać się na zawodową banicję? A co, jeśli X ma kredyt we frankach, dziecko na utrzymaniu, wynajęte mieszkanie i nie stać jej na świetnego prawnika? I co ma taka X zrobić? No co?

durczok

Photo credit: <a href=”https://www.flickr.com/photos/16210667@N02/9129168220/”>CJS*64 A man with a camera</a> / <a href=”http://foter.com/”>Foter</a> / <a href=”http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/”>CC BY-ND</a>

Skomentuj