7 nawyków, które umilą Ci życie.

Dzięki temu wpisowi zostaniesz bogaty, będziesz miał dom w ekskluzywnej dzielnicy i sportowy samochód, Kuba Wojewódzki zaprosi Cię na swoją imprezę, a Krzysiu Ibisz publicznie przyzna się, że zawsze chciał być taki jak Ty. 

Ha ha ha Czytelniku, tak naprawdę wszystkie powyższe rzeczy zależą tylko i wyłącznie od Ciebie, ja Ci życia nie wygram, ale być może pomogę Ci je trochę ułatwić.

Jak wszyscy wiemy, życie składa się z pierdół. Pierdoły mogą obrzydliwie zatruć Ci codzienność- patrz korek na Marszałkowskiej/wygazowana Coca-Cola/spóźniony Pan Kanapka/ostatni papieros i brak zapalniczki. Na szczęście istnieją też magiczne pierdoły, które nie dość, że są fajne i uszczęśliwiają, to jeszcze mogą zrobić Ci dobrze na cerę. Od razu uprzedzam- to jest typowo babski tekst, będą kosmetyki, maseczki i power joga, ale faceci- lepiej przeczytajcie, nie zdziwi Was potem widok starej tańczącej w pidżamie.

Moi Drodzy, przejdźmy od razu do meritum- oto lista nawyków/drobnostek/pierdół, które poprawiają mi humor, czyli w finalnym rozrachunku- poprawiają mi życie. Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy, to jest bowiem ułatwienie żywota mojego.

NAWYK 1: Szklanka ciepłej wody z cytryną codziennie rano- wzmacnia odporność, więc można już rezerwować lot do Afryki i zrobić na złość eboli, podobno odkwasza organizm, a to ostatnio modne mieć zakwaszony i się odkwaszać, no to proszę bardzo zapraszam, eliksir ten pomaga też w odchudzaniu i UWAGA- zabija zmarszczki, a przecież o to chodzi, żeby zmarszczki umrzyły, nie?

NAWYK 2: Parę minut ćwiczeń ewrydej- Ci, co czytali  http://http://monikaharwas.pl/2015/01/chrzan-sie-chodakowska-czyli-bez-kitu-kocham-sport/ wiedzą, że zasuwam pomki, fitnesy i power jogi w domu. Najlepszy. Sposób. Na. Wyciszenie. Głowy. Ever. Wyobraź sobie- wracasz z pracy zciurdany jak airmaxy po melanżu, głowa Ci pęka od nadmiaru wrażeń, stresu, emocji i deadlinów. Położysz się do łóżka- zapomnij, nie zaśniesz. Chcesz poczytać książkę- po 15 minutach orientujesz się, że cały czas czytasz jedno zdanie. Nie ma bata- masz zmęczoną banię. Na to rada jest jedna- naginaj ćwiczenia! Mam to przetestowane- już parę minut dziennie zrzuca balast z łepetyny, od dzisiaj zaśniesz bez problemu 🙂 a że sześciopak i brazylijskie dupsko to skutek uboczny…

NAWYK 3: Gadanie do siebie w myślach- dobra, wiem, że to brzmi cokolwiek dziwnie, ale nawijanie do siebie w myślach jest spoko. W mojej pracy sytuacje stresujące następują jedna po drugiej, a problemy pojawiają się z regularną częstotliwością. Wystarczy zadać sobie w myślach jedno pytanie: „Czy ja chcę się tym przejmować?” Inny przykład- jest Ci źle? Masz humor taki, że zabiłabyś kapciem wszystkie żyjące istoty w promieniu 5 km? Albo postanowiłaś nie wstawać z łóżka i użalać się nad sobą, dopóki dzieci nie wrócą z przedszkola? Powtórz sobie w myślach wszystko to, co Ci się w życiu udało, z czego jesteś dumna. Wymień wszystkich, których kochasz i którzy kochają Ciebie. Przypomnij sobie swoje największe marzenie. Nie ma za co.

NAWYK 4: Zapisywanie rzeczy w kalendarzu- nawet nie chodzi o to, że dzięki temu masz pięknie poukładany dzień, chodzi o tą arcyprzyjemność wykreślania kolejnych zrobionych czynności z listy. Codziennie rano/ poprzedniego dnia wieczorem zapisuję wszystko, co muszę zrobić, a potem po kolei stawiam znaczki nike’a. Wspaniała sprawa. Taka jestem poukładana i ogarnięta. Takie mam wszystko według planu. Wzruszyłam się.

NAWYK 5: Olejek kokosowy zamiast kremu na noc- tutaj jestem w fazie testów, więc pochwalić się spektakularnymi efektami nie mogę, ale podobno nawilża, odżywia i odmładza. No to jak już będę nawilżona, odżywiona i odmłodzona, to Wam powiem. Na razie wcieram to w siebie i jestem eko, vege i w ogóle wspaniała. Jeśli po miesiącu efekty nie zachwycą- pierdzielę, wracam do kremu Nivea :p

NAWYK 6: Maseczka do włosów z jajca, olejku rycynowego i soku z cytryny- to mam przetestowane i szczerze polecam. Masz wolną godzinkę na chacie? Nawijaj do kuchni i zmieszaj 2 żółtka jajek, łyżkę olejku rycynowego, łyżeczkę nafty kosmetycznej i kilka kropel soku z cytryny. Wetrzyj sobie to w skórę głowy i końcówki włosów ( głowa zmoczona!), owiń se łeb folią aluminiową, a na to ręcznik. Voila! Wyglądasz teraz jak idiotka i módl się, żeby stary nie wrócił wcześniej z pracy. W zamian za to będziesz miała mocne, zdrowe i rosnące w zawrotnym tempie włosy.

NAWYK 7: Taniec w bieliźnie/ pidżamie/ stroju Batmana/ w czymkolwiek sobie chcesz- no tutaj to już naprawdę zrobisz z siebie debila, ale spontaniczne tańcowanie jest świetne na dobre samopoczucie. Tańcz jak robisz kawę rano, tańcz jak prasujesz wieczorem, tańcz z psem i z chłopakiem, tańcz spontanicznie! Włącz sobie Britney Spears czy tam inną Lady Gagę i gibaj się tak, że Rezusowi byłoby głupio. Tańcowanie poprawia humor, nie tylko Twój, ale też sąsiadów, jeśli zapomnisz zasłonić zasłony. Nawet nie musisz umieć tańczyć, czego idealnym przykładem jestem ja:

Ten post pisany był w okolicznościach zupełnie wyjątkowych- w busie podczas podróży do Hiszpanii, wśród toreb, walizek i latających paczek z makaronem. Jeśli masz ochotę, Kochany Czytelniku, docenić me poświęcenie- lajkuj, udostępniaj i ciesz się ze mną! Fajne rzeczy znajdziesz też tu https://www.facebook.com/piachipuder i tu http://instagram.com/monikaharwas. Pozdrawiam!

2 komentarze

    • Monika Harwas

Skomentuj