New York, I miss you.

Nie powiem Wam, co warto zobaczyć w Nowym Yorku, powiem Wam co warto tam POCZUĆ.

Rok 1998- Mała Monika siedzi zastygła i zahipnotyzowana przed telewizorem, jedyną oznaką życia są mrugające od czasu do czasu powieki. Mama woła na obiad, ale co tam obiad- na ekranie toczą się losy Harry’ego, który poznał Sally, ale nieważny Harry, nieważna Sally, co innego jest bohaterem filmu- NOWY JORK. Mała Monika jeszcze nie do końca ogarnia zawiłych relacji damsko-męskich- ta ucieka, ten ją goni, całują się na dachu (fuuuuuj, oni się ca-łu-ją!), ale czuje jedno- coś takiego jest w tym mieście, w tej scenerii, że nie może oderwać wzroku od ekranu telewizora. Wieczorem Mała Monika zapisuje w swoim pamiętniku (swoją drogą dobra żenada ten pamiętnik, ale to już temat na oddzielny wpis): „Kiedyś tam będę”.

Rok 2014- Duża Monika siedzi w barze u ponóża Rockefeller Center i sączy najgorsze na świecie mojito, ale walić to mojito, Duża Monika jest w Nowym Jorku i siedzi w barze u podnóża Rockefeller Center. W NOWYM JORKU. U PODNÓŻA. ROCKEFELLER CENTER.

Tak to w życiu jest, przyciągasz do siebie pewne rzeczy i zdarzenia. Jeśli wstajesz rano i wszystko jest do dupy, kawa smakuje do dupy, pogoda do dupy- no cóż, najprawdopodobniej Twój dzień też będzie do dupy. Jeśli wstajesz rano z uśmiechem, do porannego espresso nucisz sobie pod nosem „What a wonderful world”, uśmiechasz się do sąsiada, kiedy Twój pies oddaje poranny mocz- pewnie będzie spoko, cokolwiek się nie wydarzy. Jeśli w każdym wynajmowanym mieszkaniu wieszasz plakat Nowego Jorku, znasz na pamięć „Manhattan” Woody’ego Allena i walisz herbatę z kubka „I <3 NYC”- nie zdziwię się, jeśli któregoś dnia palec Boży Cię tam zaprowadzi. Palec nawet nie musi być Boży, może być Twój, klikajacy „Kup bilet”.

Duża Monika w restauracji przy Times Square zjadła najdroższego steka w swoim życiu, przeleciała się helikopterem nad rzeką Hudson, wypiła wino we włoskiej knajpce w Little Italy i wysępiła peta od szefa wszystkich włoskich szefów na dzielni, spacerowała po 5th Avenue i przyklejała się do witryn Prady. Duża Monika stała na samym środku Times Square i była taka malutka, a wokół było tylu ludzi, i tyle świateł, i tyle tętniącego życiem miasta. Ale Duża Monika nie odkryła nawet ćwiartki tego, co oferuje Nowy Jork. Duża Monika zaspokoiła swoją turystyczną ciekawość, ale nie zaspokoiła duszy.

Chcę pobiegać po Central Parku, pić kawę ze starbusia z napisem Monica przez amerykańskie „c”, połazić po Manhattanie bez celu i zgubić się w metrze. Chcę więcej miasta, chcę więcej jego energii, chcę więcej jego atmosfery, chcę małych sklepików, schowanych w cieniu wieżowców, chcę hot doga z budki. Chcę jeszcze raz.

Duża Monika zapisze dziś na swoim blogu: „Kiedyś tam wrócę”.

 

o-NEW-YORK-facebook

10516688_10203929273773687_5233478612462026162_n - Copy

DSCF1168 - Copy

DSCF1182 - Copy

DSCF1185 - Copy

DSCF1186 - Copy

DSCF1196 - Copy

DSCF1206 - Copy

DSCF1209 - Copy

DSCF1224

DSCF1276

DSCF1289

DSCF1308

Skomentuj