Za dużo Browara!

Nieee, nie mam kaca. Mam psa.

Pies nazywa się Browar i jest mopsem. Grubym mopsem. Zbyt grubym mopsem. Padł więc pomysł, że pieseła, a właściwie piesełkę (Browar jest suczką- don’t judge me) trzeba odchudzić. Mniejsze porcje jedzenia nie dają rezultatu- moje zwierzę jest wynikiem jakiejś gigantycznej genetycznej pomyłki, w której skrzyżowano psa z odkurzaczem, i nie ma przycisku „najadłam się”. Nie dość, że się nie najadłam, to zjem też Twoją porcję, porcję twojego kota, babci i teściowej i wszystko, co spadnie na podłogę, a tak w ogóle, to będziesz jadła to krzesło? Tak właśnie funkcjonuje mopsi mózg.

Browar ma jeszcze pare dodatkowych opcji typu: krótki spacer („weź nie przesadzaj już z tym joggingiem, możemy już wrócić na kanapę?”), głaskaj mnie („o tutaj, o! tutaj też! i tutaj! ojezuwszędziemniegłaskaj!), opcja chrapanie jest w tym modelu wyjątkowo rozbudowana, a w zestawie dostajesz też komplet wiatrów wszelakiego rodzaju, if you know what I mean. Przede wszystkim jednak, moja mopsica to 8 kilo pomarszczonej miłości, i weź tu nie daj jej przysmaku, jak się tymi zezowatymi smutnymi gałami w Ciebie wpatruje!

Ale ale, wracajmy do tematu- pojawiła się nadwaga, nie ma mocnych, trzeba walnać mopsowi taką Chodakowską, że mu się wszystkie fałdy wyprostują. Bieganie odpada- raz spróbowałam i przez resztę trasy leciałam z mopsem na rękach, przy czym mops był zachwycony, a ja zdecydowanie nie. Pływać mops nie umie, przysiadu ani pompki nie zrobi, a jak się jej rzuci patyk, to w połowie drogi zapomina, po co biegła. Genialnym rozwiązaniem wydawało sie być wbieganie po schodach po skończonym spacerze. No to pyyyk, pieseła na dwór, pohasane, posikane, no to dawaaaaj na górę! Pierwsze i drugie piętro poszło bez problemu, Browar szczęśliwa, wiatr jej zmarchy rozwiewa, uszy podskakują- jest wspaniale! Trzecie piętro było kryzysowe- w mopsowych oczach nadzieja, że to już nasze, oooh niech będzie nasze, to musi być nasze!  Mieszkam na szóstym.

Ostatecznie pieseł władował się do windy, ostatnie piętra podjechał, ostentacyjnie doczołgał się do legowiska i przeleżał tam do wieczora, a wywabił go dopiero dźwięk jedzenia wpadającego do miski. I tyle w temacie psiego fitnessu… Mopsy do wysiłku fizycznego stworzone nie są, a Browar jest kanapową królową i chyba nie przewiduje abdykacji. Od czasu feralnych schodów, na hasło „spacer” moja piesoświnia wzdryga się z obrzydzeniem, a moje buty treningowe uznała za najlepszy podnóżek ever.

Kochani, oto Browar, pies, który nie jeździł koleją, nie poleciał na Księżyc, nie odnajdywał zagubionych dzieci, ale gdyby mógł, to na pewno wyżarłby swoim sławnym poprzednikom całą karmę.

image

mopsuuu

zdjęcie (1)

 

Browar mistrz pierwszego planu!

 

Skomentuj