5 rzeczy, za które uwielbiam zawód wizażysty.

Pudernice, wizażystki, mejkapistki- zwą nas różnie, ale jedno mamy wspólne- KOCHAMY MAKE UP!

 

To, że kochamy, to nie znaczy, że chodzimy wymazane jak pisanka na Wielkanoc, wręcz przeciwnie, często makijażu nam brak, ale za to give me your face, a chętnie zrobię Ci taką metamorfozę, że Edzia Górniak przejdzie z żalu do TVP Polonia. W każdym razie, zawód wizazysty zalet ma cały ogrom, a to są najważniejsze z nich:

1. LUDZIE, ludzie, jeszcze raz ludzie i wiecej ludzi. Dzieki mojej pracy codziennie poznaję nowe osoby, ciekawe historie, biografie, które aż się proszą o spisanie i wydanie przez Prószyński i S-ka. Wizaż umożliwił mi poznanie moich idoli, wczesniej podziwianych w telewizji czy gazetach, ale też fotografów, stylistów, wizażystów i inne postaci, które mnie zachwyciły. Na pokazach spotykam babska, makijażystki, które absolutnie uwielbiam, z którymi praca to taka przyjemność, ze aż dziw bierze, że to wciąż praca.

2. MIEJSCA. Umówmy się, pracując w biurze widzisz głównie swoje biuro, a pracując w wizażu… w poniedziałek jesteś na dachu Bristolu, ale już we wtorek kręcicie teledysk w ZOO, w środę biegasz po Arkadach Kubickiego, w czwartek macie wynajęty apartament na Grzybowskiej, a już w piątek wyjeżdżasz nad morze. Tutaj nie ma biurka, często nie ma nawet blatu, żeby rozstawić się z kosmetycznym bangladeszem, ale za to są światła miasta w nocy, duże wysokości, krajobrazy zapierajace dech w piersiach i niezapomnianie scenografie. Raczej nie wyjdziesz tu z roboty przed 18, ale za to możesz walnąć sobie selfie w makiecie łodzi podwodnej. albo na dachu wieżowca, albo gdzieś na Karaibach, jeśli trafisz dobrą kampanię strojów kapielowych.

3. EMOCJE. Nudno nie jest, jest za to kreatywnie, dynamicznie, twórczo, i najlepiej, żeby było gotowe za 5 minut. Mydlić oczu nie będę- ten zawód to nie sielanka, często stres jest naprawdę spory, trzeba umieć sobie z nim poradzić, pracujemy w bardzo różnych, często trudnych warunkach, ale jeśli lubisz, jak się dużo i szybko dzieje- tu się odnajdziesz. Ja mam w sobie dużo pasji, zazwyczaj, kiedy przychodzę do pracy jestem człowiekiem-entuzjazmem („WSPANIALE!”, „ZRÓBMY TO!”, „JEST SUPER!”) i właśnie dlatego uwielbiam to, co robię- nikt nie patrzy na mnie jak na dziwaka, ja po prostu jestę artystą i juz.

4. MASZ WIZJĘ. Masz wizję i koniec, tej pani będzie pięknie w błękicie, a tamta niech się trzyma z daleka od fioletów, koleżanki Cię kochają bo im robisz wystrzałowe mejkapy na imprezy, sama jak się raz na ruski rok pomalujesz to też wyglądasz szałowo (gorzej jest rano: „CO ZROBIŁAŚ Z MONIKĄ, MASZKARO?!?), ogólnie jesteś wizjonerem i klękajta wszyscy. A tak naprawdę- uczucie satysfakcji, kiedy za sprawą Twoich pędzli i sprawnej ręki szare myszki zamieniają się w księżniczki i na dobre żegnają kompleksy- absolutnie bezcenne.

5. HAJS. Ha ha ha, żartowałam. Nie no, tak na serio- hajs zły nie jest, ale zapomnij o pensji każdego 10-tego. Raz masz miesiąc na bogato i jesz łososia, a raz na biednie i wcinasz ziemniory. „Idzie się przyzwyczaić”-jak to mówi pan Roman spod spożywczaka.

 

blog1  fot. Łukasz Dziewic

blog2

blog3

blog4 fot. Natalia Szafrańska

blog5

backstage gelem fot Tomasz Chadzynskifot. Marek Makowski

2 komentarze

  1. A.
    • Monika Harwas

Skomentuj